Mateusz „TOAO” Zawistowski, to polski zawodnik, którego kariera mocno rozwinęła się w 2018 roku. Głównie jest to spowodowane tym, że był częścią projektu AGO Esports, który wyszedł świetnie. Pod banderą Jastrzębi Mateuszowi i spółce udało się stworzyć drużynę, która przebiła się do czołówki i walczyła z najlepszymi, choćby w ESL Pro League. Później jednak TOAO został odsunięty na ławkę rezerwowych, ale nie okazało się to krokiem wstecz. Od przyszłego roku zobaczymy go w barwach Virtus.pro!

Olaf „Szeregowy” Ostrowski: Jakie to uczucie zasilić jedną z największych organizacji na świecie – Virtus.pro?

Mateusz „TOAO” Zawistowski: Jeszcze do końca to do mnie nie dotarło, pewnie ze względu na to, że oficjalnie jeszcze nigdzie nie zagraliśmy. To oczywiście zaszczyt być częścią tak prestiżowego klubu esportowego, który w poprzednich latach był w czołówce sceny CS-a.

Kiedy doszło między Wami do pierwszych rozmów?

Myślę, że to było około półtora miesiąca temu, może miesiąc. Też trudno to nazwać rozmowami. To były bardziej same spekulacje ze względu na to, że to głównie Snax formował ten skład i aż do samego końca nie wiedziałem w sumie czy znajdzie się dla mnie miejsce.

Czy to snatchie wyciągnął do Ciebie rękę, czy może menadżer VP?

Michał na pewno przedstawił swoją opinię na mój temat, ale nie jestem w stanie stwierdzić, czy w jakiś sposób wpłynęło to na decyzję reszty drużyny. Z drugiej strony Roman Dvoryankin pytał o mnie czołowe formacje na świecie i odpowiedzi okazały się być pozytywne. Przynajmniej tak przedstawiono mi sprawę, więc raczej rozwiało to jakieś wątpliwości.

Czułeś, że jeszcze kiedyś zagrasz ze snatchiem w zespole, gdy ten odchodził z AGO?

Prawdę mówiąc miałem taką nadzieję, bo bardzo lubiłem grać ze snatchiem, lecz nie wiedziałem kiedy i czy w ogóle to jeszcze nastąpi.

Skoro już ruszyłem temat Jastrzębi. Co tak naprawdę się w pewnym momencie stało, jeszcze z Michałem w składzie, że zaczęliście notować spadek?

Składało się na to wiele czynników, ale wydaję mi się, że przede wszystkim mieliśmy złe podejście do gry. Każdy szukał problemu w czymś innym, przez co nie dochodziliśmy do wspólnych wniosków, a nasze założenia taktyczne sypały się coraz bardziej.

Był jakiś pomysł na wyjście z kryzysu, czy od razu wiedziałeś, że raczej to koniec AGO Esports w tym składzie?

Próbowaliśmy zmieniać prowadzenie, lecz to także nie dawało lepszych rezultatów. Czuć było zastój i brak chemii w drużynie, co prędzej czy później musiało prowadzić do zmian.

Jeśli się nie mylę, to była opcja, abyś stworzył akademię w organizacji Jakuba Szumielewicza. Czemu ostatecznie do tego nie doszło?

AGO po prostu wycofało się z pomysłu. Ja miałem tylko pomóc w tworzeniu drugiego zespołu. Szczerze mówiąc nie wiem co spowodowało tę decyzję.

Teraz zostałeś prowadzącym Virtusów i masz w ekipie dwójkę graczy, którzy kiedyś wygrywali wielkie wydarzenia esportowe i należeli do czołówki. Sądzisz, że w obecnej piątce możecie wrócić równie wysoko?

Przede wszystkim jest to świeży skład, który zaczyna praktycznie od zera. Jesteśmy na samym dnie rankingu HLTV, ale mamy bardzo silną ekipę na papierze – no może poza mną <śmiech>, co napawa wszystkich optymizmem. Jesteśmy więc dobrej myśli, a czy uda się zajść wysoko – czas pokaże.

A jak wygląda sytuacja z kubenem? Wielu ludzi dziwi się, że to właśnie on został Waszym szkoleniowcem. Mógłbyś wytłumaczyć ten wybór?

Zastanawialiśmy się czy chcemy kogoś nowego na trenera, ale kuben jest doświadczoną osobą i jak tylko będziemy w stanie utrzymać równość głosu w ekipie, to powinno być wszystko okej. Chłopaki potwierdzają, że Kuba robi świetną robotę, więc stwierdziliśmy, że będzie to dobry wybór.

Czy była jeszcze opcja ściągnięcia innego trenera, czy nie myśleliście o tym i od razu postawiliście na Kubę?

Myśleliśmy nad innymi opcjami, jednak ostatecznie padło na kubena.

KubiK twierdzi, że dopiero po pierwszych treningach jego przyszłość w roli analityka VP się wyjaśni. Myślisz, że będzie Wam potrzebny?

Prawdę mówiąc może to trochę potrwać. Jesteśmy na etapie tworzenia formacji od podstaw, dlatego będziemy skupiać się głównie na sobie, a nie na wykorzystywaniu luk, tendencji przeciwnika itd. Z tego też powodu nie chcemy od razu analityka w ekipie.

Na czym będziecie się skupiać na pierwszych treningach?

Chcemy zacząć od freestyle'u, żeby zobaczyć jaki styl będzie nam odpowiadał najbardziej. Złapać trochę chemii, a potem stworzyć zagrania, dogadywać się, omawiać błędy.

Macie już rozdzielone role, czy chcecie eksperymentować w tym aspekcie?

Nie skupiamy się zbytnio na rolach, ale teoretycznie ustaliliśmy, że jeśli jest możliwość to entry-fraggerem będzie głównie byali, Snax i MICHU na trzeciego. Snatchie skupi się na swoim celowniku, a ja albo Janusz czasami zamkniemy akcję.

Jak będzie wyglądała sprawa z Waszymi występami w polskich turniejach?

Raczej nie będziemy grać w lokalnych turniejach, ale zastanawiamy się jeszcze nad ESL MP.

Dwa lata temu dostałeś propozycję gry w INETKOX. Czy wtedy przeszło Ci choć raz przez myśl, że w przyszłości zagrasz pod banderą VP?

To była moja pierwsza prawdziwa formacja w CS-ie i jasne, że wyobrażałem sobie, jak fajnie byłoby grać w VP, czy innym czołowym zespole. To był okres, w którym uczyłem się dużo o grze drużynowej i w pewnym sensie była to motywacja do tego, aby być coraz lepszym.

Może na koniec chciałbyś coś przekazać swoim fanom?

Dajcie nam trochę czasu. Nie warto oceniać gry po kilku meczach. Dotychczas różnie z tym bywało, ale wierzę, że będzie dobrze.

Dzięki za rozmowę i powodzenia!

Dziękuję również. Do następnego!