Wiktor „TaZ” Wojtas dołączył do dyskusji o kondycji polskiej sceny CS:GO. Legenda rodzimego esportu wyraziła swoje zaskoczenie.

Wraz z końcem sezonu, niczym grzyby po deszczu wysypały się informacje dotyczące o zmianach w polskich drużynach CS:GO. Na ten moment jedynie Anonymo i Ungentium nie zamierzają wymieniać zawodników, a wszystkie inne organizacje znad Wisły będą budować projekty od zera.

Kolejna karuzela transferowa w Polsce uruchomiła obszerną dyskusję o kondycji profesjonalnej sceny Counter-Strike'a w Polsce, w którą zaangażowali się sami zawodnicy. Najwięcej zarzutów padało w stronę „polskiej mentalności”, niechęci do pracy oraz złego podejścia do budowania drużyn. Kolejnym palącym problemem miałby być brak prawdziwych prowadzących, którzy byliby urodzonymi kapitanami. Do dyskusji dołączył się Wiktor „TaZ” Wojtas, który zaprezentował trochę odmienny pogląd. Na swoim Facebooku napisał:

Nie wiem skąd w ostatnim czasie takie oburzenie na Polską scenę CSa. Jasne, nie jest najlepiej i trzeba parę rzeczy poprawić, jednak potrzeba trochę czasu żeby zlikwidować stare złe nawyki i nauczyć się nowych dobrych. Największym problemem sceny jesteśmy my sami. 

Oczekujemy zbyt wiele, zbyt szybko. Wiele organizacji stawia sobie wysokie cele w krótkim czasie aby pozyskać środki dla graczy, a sami zawodnicy nie mają dużo do zaoferowania partnerom. To napędza spiralę problemów dla organizacji, jak i dla graczy.

Sporty elektroniczne mają swój początek w graniu dla zabawy… W tym obecnie „specjalizują” się influencerzy i youtuberzy, grają w gry i robią zasięgi, za to partnerzy chcą płacić. Patrzmy realnie, esport nadal jest w początkowej fazie, bez jasnego kierunku rozwoju dla młodych – ale jest o wiele lepiej niż 10 lat temu!

Podsumowując, więcej działania, mniej gadania. Mniejsze oczekiwania, a więcej zaangażowania, patrzmy na siebie, a nie na kolegów, inne drużyny. Przestańmy się ślinić/zazdrościć sukcesów innych, esport płaci za sukces i za to co sobą reprezentujemy, a na to trzeba zapracować. Graczu! Jeżeli chcesz super kasę i stabilną organizacje to musisz również pracować nad swoją marką osobistą. Streamy, kontakt z kibicami, budowanie sociali, to trwa.. czasami nawet lata.

Jak widać, były zawodnik Virtus.pro nie sądzi by był to czas i miejsce do narzekania na polską scenę. Według niego rodzimy esport potrzebuje czasu na spokojny rozwój i obecnie mamy zbyt duże oczekiwania. Gorąco wierzymy, że niedługo ponownie doczekamy się sukcesów Polaków na arenie międzynarodowej.