Tarik „tarik” Celik oficjalnie został dziś odsunięty od głównego składu Made in Brazil. Amerykanin zdradził, że ma teraz zamiar streamować i czekać na swoją szansę.

Poprzedni rok dla Tarika „tarik” Celika był dosłownie szalony. Zaczął się pięknie, bo gdy Amerykanin jeszcze reprezentował barwy Cloud9, udało mu się z resztą ekipy stanąć na najwyższym miejscu podium podczas pierwszego najważniejszego turnieju w minionym sezonie – ELEAGUE Major: Boston 2018. Było to dla niego niesamowite przeżycie nie tylko dlatego, że wygrał tak prestiżowe zawody, ale osiągnął to przed własną publicznością, co musiało smakować najlepiej.

Następnie jednak przyszła passa niestabilnych rezultatów i ostatecznie Celik zdecydował się na zmianę barw. Podjął wyzwanie dołączając ze Stewi2k do trójki Brazylijczyków w MIBR. Gabriel „FalleN” Toledo i spółka chcieli spróbować gry w języku angielskim z dwójką utalentowanych zawodników, którzy bez dwóch zdań byli gwiazdami w swojej byłej formacji. W praktyce jednak, to całe połączenie sił kompletnie nie wyszło. Co prawda były przebłyski, takie jak np. zwycięstwo ZOTAC Cup Masters, aczkolwiek nie oszukujmy się, to nie było coś, co satysfakcjonowało podopiecznych Janko.

W wyniku niepowodzeń, dziś przygoda tarika z głównym składem Made in Brazil dobiegła końca. Został on zastąpiony młodym Brazylijczykiem, z którym kiedyś już drużyna FalleNa występowała i wiele wygrywała. Mowa o João „felps” Vasconcellos. Tarik w swoim oświadczeniu poinformował, że aktualnie ma zamiar prowadzić transmisje na żywo oraz skupić się nad swoim indywidualnym rozwojem, aby być gotowym, gdy ktoś się po niego zgłosi. Pełne oświadczenie w języku angielskim znajdziecie pod tym adresem.