W trakcie trwania półfinałów ESL One Cologne 2018 mieliśmy przyjemność porozmawiać z Martinem „STYKO” Stykiem, który odszedł z formacji mousesports, a jego miejsce zajął Janusz „Snax” Pogorzelski. Sprawdziliśmy, co miał do powiedzenia o zmianie, która nastąpiła tydzień temu.

DD ESport: Zacznijmy od najgłośniejszej sprawy. W mousesports występowałeś od końca sierpnia ubiegłego roku. Zaliczyliście razem sporo sukcesów, lecz co się stało, że w ostatnim czasie ciągle pojawiały się plotki o zmianach z Tobą w roli głównej? Było kilku kandydatów, najpierw pozostałeś w zespole, lecz po upływie kilku miesięcy zastąpił Cię Snax. Wyglądało to jakby ta zmiana była ustalona za plecami. Wiedziałeś o wszystkim od początku?

STYKO: Decyzja o zastąpieniu mnie była dość szybka. Chłopaki po przylocie do Europy, z rozgrywek w Brazylii, postanowili mi powiedzieć, że chcieliby coś zmienić. Tą zmianą miałbym być ja. Mówili, że potrzebują czegoś nowego, czegoś co ich odmieni i da im motywację do dalszej walki. Odpowiedziałem, że nie mam z tym żadnego problemu. Jeżeli to miałoby ich odnowić – uszanuję to, przecież Counter-Strike jest biznesem.

Nie była to zmiana robiona za moim plecami. Cieszę się, że zdecydowali się wybrać Snaxa jako mojego następce. Jest świetnym zawodnikiem i może wnieść sporo dobrego do tej formacji. Życzę im powodzenia.

Jakie są Twoje plany na przyszłość?

Moim planem jest teraz aby rozważyć opcje, które posiadam na ten moment. Mam obecnie sporo ofert zarówno z Europy jak i Ameryki. Na razie zdecydowałem się poczekać, przemyśleć wszystko, aby nie podjąć pochopnej decyzji. W CS-ie nie podpisuje się kontraktu na miesiąc, czy dwa, tylko na rok, a czasem na dłużej, więc trzeba zdecydować się na coś, czego się chce na pewno. Trzeba wiedzieć kogo barwy chcesz reprezentować i kto zapewni Ci najlepsze warunki do gry w ich organizacji. Na razie biorę sobie przerwę, może trzytygodniową, na wszystkie przemyślenia.

Cloud9 zaproponowało Ci grę jako zmiennik na nadchodzące turnieje. Czy jeżeli będzie taka możliwość pozostania z nimi na dłużej, to przeprowadzisz się do Ameryki?

Na razie to trzeba się czy będę im nadal pomagał, na przykład na ELEAGUE. Nie jest to jeszcze potwierdzone, więc niewiele mogę Ci powiedzieć. Wszystko się rozstrzygnie w nadchodzących dniach. Jeżeli Cloud9 zdecyduje się mnie wziąć jako ich piątego zawodnika na stałe, to najprawdopodobniej powiem „tak”, gdyż nie posiadam nic, co trzyma mnie w Europie. Jeżeli zdecydują się mnie wykupić, to z chęcią przeprowadzę się do Ameryki.

Świetnie mi się z nimi grało, są znakomitymi osobami. Mogę powiedzieć, że chciałbym coś takiego przeżyć. Coś sobie udowodnić na innym kontynencie. Tak jak wspominałem wcześniej – jeżeli mnie będą chcieć, to zobaczycie mnie w barwach Cloud9.

Mógłbyś mi opowiedzieć nieco o kulisach ESL Belo Horizonte, w których zajęliście drugie miejsce? Byliście blisko pierwszego, lecz bardziej chciałbym pogadać o n0thingu, który zastąpił oskara. Trenowaliście z nim wcześniej? Jordan dosyć szybko się wpasował w drużynę i nawet nie było widać, że gracie ze zmiennikiem.

Doszliśmy tak daleko z Jordanem, bo gdy jedziesz na turniej ze zmiennikiem, to jedziesz tam ze świadomością: „Nie mamy nic do przegrania, nic nie stracimy przegrywając” i to właśnie nas pięło w górę z każdym meczem. Jeżeli przyjechalibyśmy tam z Oskarem, to w każdej grze czulibyśmy presję, oddech kibiców na plecach i nie doszlibyśmy zapewne do finału. Tak wiedzieliśmy, że możemy zagrać zupełnie inaczej.

Jordan jest doświadczonym, nawet mógłbym powiedzieć bardzo doświadczonym graczem, który po prostu wie jak ma grać i wie jak się wpasować w styl danej ekipy. Jest dobry, co prawda nie grał długo na profesjonalnej scenie, lecz na tym turnieju zauważyłem, że jest on głodny po tej przerwie. Chce pokazać, że potrafi nadal robić niesamowite rzeczy, do których przyzwyczaił swoich fanów. Bardzo mocno chciał wygrać, tak samo jak i my, ale FaZe Clan okazało się być lepsze. Mimo to jestem bardzo zadowolony, że zaszliśmy tak daleko. Reszta zespołu też była szczęśliwa. Wiadomo niedosyt po tak zaciętym finale pozostał.

Dla wyjaśnienia – nie graliśmy z Jordanem żadnych treningów, żadnych map. Po prostu weszliśmy z powiewem świeżości na serwer i to wyszło, tyle.

Jaki jest turniej, który wspominasz najlepiej z mousesports?

Bez zastanawiania się mogę powiedzieć, że był to StarLadder & i-League StarSeries Season 4. Organizacja była świetna, kibice również dali piękny pokaz na arenie. Definitywnie będzie to mój ulubiony turniej na ten moment.

Jeszcze nigdy nie zagrałeś w LANXESS Arenie. Na pewno oglądałeś poprzednie edycje ESL One Cologne, jak wrażenia?

To był mój pierwszy raz kiedy dostałem się do rozgrywek ESL One Cologne. Organizacji mousesports bardzo zależało, żeby pokazać się z jak najlepszej strony na tym turnieju, dlatego też zdecydowali się na zmiany dosłownie przed nim. Nie udało im się, podobnie jak i mi.

Dla mnie te rozgrywki to jedne z najpiękniejszych w Europie. Następnym razem jak tu trafię, to zrobię wszystko co w mojej mocy, aby zagrać w końcu w LANXESS Arenie. Tym razem było zbyt ciężko. Miałem z Cloud9 z dwa treningi. Ja grałem z Europy, oni z Ameryki, przez co miałem wysoki ping. Nie dało się tak grać, więc w sumie zrobiliśmy praktycznie nic. Jest mi przykro, że tak to się skończyło.

Sądzę, że z mousesports mogłem raczej zdobyć co najmniej play-offy. Teraz z Cloud9 trafiłem na NiP, których pokonaliśmy. Potem na Natus Vincere i Astralis, którzy są praktycznie najlepszymi formacjami na świecie, co udowadnia ich obecność w fazie pucharowej. Grają ze sobą od bardzo dawna i ciężko było cokolwiek na nich zdziałać, gdy nie jesteś zgrany, ani przygotowany z resztą ekipy.

Chciałbyś aby status Majora powrócił tutaj, do Kolonii w przyszłym roku?

Oczywiście. Chciałbym aby tu powrócił. Należy się za robotę, którą wykonuje ESL dla zawodników i za te emocje z areny, coś pięknego.