Jesteśmy w Kolonii, więc nie mogło zabraknąć rozmowy z osobą, która w ostatnim czasie jest na języku każdego fana Counter-Strike'a. Udało nam się przepytać Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego, który występuje tutaj w barwach mousesports.

DD ESport: Jesteśmy po pierwszym Waszym meczu na ESL One Cologne 2018. Dość pewnie wygraliście na Gambit, wynikiem 16 – 8. Jak oceniasz ten mecz z Twojej perspektywy? Mogliście to szybciej zakończyć?

Snax: Myślę, że mogliśmy to szybciej zakończyć, tak jak wspomniałeś. Po stronie antyterrorystów daliśmy się zaskoczyć dwukrotnie od długiej. Uważam, że stronę CT mogliśmy wygrać do zera. Ogólnie to czuję się dobrze i dobrze mi się z chłopakami gra. Wygraliśmy dość pewnie i kontrolowaliśmy cały przebieg meczu, od początku do końca.

Nie możemy przemilczeć Twojej niedawnej zmiany drużyny. Z Virtus.pro masz piękne wspomnienia, piękne zwycięstwa, lecz ostatni rok, a nawet i więcej, był dla Was bardzo ciężki. Jak długo myślałeś nad zmianą otoczenia? Była to ciężka decyzja dla Ciebie?

Na pewno była to ciężka decyzja. W końcu grałem z chłopakami już cztery lata, a nawet więcej, licząc czas przed Virtus.pro. Pytasz, czy długo się zastanawiałem – po prostu były złe wyniki, moja motywacja podupadła przez to jak wszystko wyglądało wewnątrz drużyny. Po prostu brakowało mi czegoś świeżego, czegoś nad czym będzie można znowu popracować w grze. Może to źle zabrzmieć, może to być też zła cecha charakteru, ale jeśli widzę, że ktoś mało pracuje, to mi też się odechciewa, a to odbija się wtedy na całej ekipie. Chyba większość ludzi tak po prostu ma i to był też jeden z głównych powodów do zmian.

Jest jeszcze jedna przyczyna, ale o niej Ci teraz nie powiem. Może w przyszłości, bo teraz nie chcę tego wspominać. Ogólnie, żeby nie było – szanuję Virtus.pro, moich dawnych kolegów z drużyny, byli to dobrzy przyjaciele, mamy wiele znakomitych wspomnień, których nikt nam nie odbierze i wydarzeń, których nigdy na pewno nie zapomnimy. Szkoda mi chłopaków, ale życzę im jak najlepiej, chcę żeby ponownie wygrywali i żeby wrócili też do czołówki najlepszych, może kiedyś spotkamy się w finale Majora.

Odchodząc próbujesz znaleźć „nowego – starego” Snaxa?

Nie do końca. Ja wiem, że stary Snax jest tu cały czas, tylko brak motywacji go zniszczył. Mało wkładałem godzin do gry. Myślę, że to nie jest kwestia szukania starego Snaxa tylko, że chciałbym ponownie zacząć pracować jak dawniej. Ja wiem, że w tej drużynie są młodzi goście, którzy chcą grać, chcą pracować i widzę w tym spory potencjał. Ja też chciałem spróbować czegoś nowego i tak oto znalazłem się w tym miejscu.

Ty potrzebowałeś świeżości. Myślisz, że chłopakom z Virtus.pro też to pomoże?

Myślę, że pomoże to obydwu stronom. Ja robiłem dużo różnych taktyk, wkładałem wiele pomysłów w grę, więc bez mojej osoby w tej drużynie prawdopodobnie coś się ruszy. Będą o wiele więcej robić, co może wyjść bardzo dobrze. Szanuję Kubena, zawsze robił dobrą robotę, zawsze był tym gościem od „brudnej roboty”. Zawsze starał się o nas walczyć, robił wszystko dla nas i był naprawdę dobrym trenerem i menadżerem. Takiej osoby jak on, to po prostu szukać i walczyć o niego, aby był zawsze przy Tobie.

Przez ostatnie miesiące wypowiadaliście się, że często zmienialiście role w składzie. Niestety nie wychodziło to zbyt dobrze. Co prawda zdarzały się wzloty, po których każdy spodziewał się Waszego powrotu, lecz nagle przychodziły finały, w którym niefortunnie przegrywaliście. Mówię tu na przykład o przegranych na Twoją aktualną ekipę mousesports w finale V4 Future Sports, czy to na Natus Vincere w CS:GO Asia Championships. Męczyła Cię ta zmiana ról i takie efekty?

Myślę, że my zmieniliśmy tylko role, ale nie robiliśmy nic dalej w tym kierunku. Nie dogadaliśmy się dokładnie co i jak każdy ma grać po odpowiedniej stronie. Zmieniliśmy po prostu pozycje na mapie i każdy starał się robić wszystko po swojemu, gdzie to nie zawsze wychodziło.

Jeśli chodzi o V4 był to dla nas dobry turniej, tam wjechała świeżość, MICHU zagrał świetnego LAN-a, co przełożyło się na całokształt. Powinniśmy to wygrać, ale jedna runda przesądziła o wszystkim, ale nie ma co tego wspominać.

Wracając do Azji, która była dwa tygodnie temu. Nie biorę tego wydarzenia pod uwagę. Graliśmy na TyLoo, które grał ze zmiennikiem, później na Heroic, które też było osłabione i ostatecznie przegraliśmy srogo, dwie ostatnie mapy z Natus Vincere w finale. Ja zagrałem wtedy bardzo słabo, a przecież przed spotkaniem na Na`VI szło mi dobrze. Sądzę, że reprezentowałem dobry poziom. Podsumowując – nie ma co wspominać. Nie trafiliśmy na mocnych przeciwników, żeby zaliczyć ten turniej jako jeden z lepszych.

Wiele osób pisze pewną historię już związaną z Twoim transferem. Przykładem jest olofmeister, który grał przez tyle lat we fnatic, odszedł do FaZe Clan i „wrócił silniejszy”. Czy utożsamiasz się z tą teorią? Jesteś w stanie dokonać tego samego, a może nawet czegoś więcej?

Myślę, że tak. To jest zależne też od formacji i osób, które w niej grają. Jeżeli jest się dobrym graczem, a drużyna nie wyrabia, to meczu się też samemu nie wygra. Dużo zależy od komunikacji, od tego jak ktoś się czuje w grze i jaka panuje atmosfera w drużynie lub danym momencie. Mi się wydaje, że brakuje mi po prostu godzin w CS-ie i wrócę na swój poziom.

Aktualnie z chłopakami występuje Piotr „morelz” Taterka. Miałeś swój wkład w wyborze Twojego zmiennika, czy była to wyłączna decyzja Twoich kolegów z byłej drużyny?

To był w pełni ich wybór, ja nie wiedziałem o tym nic. Przed odejściem zaproponowałem, że mogę na spokojnie z nimi dograć wszystkie turnieje, ligi, w których mnie potrzebują. Mimo wszystko rozumiem ich odpowiedź, bo chcieli szukać po prostu już nowego gracza, aby nie tracić czasu. To jest najważniejsze, aby jak najszybciej nauczyć się grać z kimś nowym. Szczerze mówiąc nie wiem, czy morelz zostanie, czy jest chwilowo, po prostu nic nie wiem.

Snax na ESL One Cologne ze swoją nową drużyną – mousesports – zaliczył udany debiut .

Powróćmy do Twojej obecnej drużyny. Jaką rolę chciałbyś odgrywać w nowej formacji? Widzisz się w takiej roli jak STYKO, czy zamierzasz być Snaxem, który lubi zrobić coś szalonego? Gadałeś już o tym z chłopakami?

Role w zespole nie wygląda tak, jak to wszyscy analitycy i eksperci mówią na scenie. Ja myślę, że jest to podzielone na: atakującego, zachodzącego i snajpera. Reszta ról to jest czysty wymysł, bo jeżeli atakujesz i nagle stracisz sporo punktów życia, to natychmiastowo zostaniesz tzw. „supportem”, aby dorzucić komuś granaty i pomóc przy jego akcji. Każdy gracz może być zarówno atakującym, jak i zachodzącym, czy też supportem. Po prostu to zależy od tego, jak się czujesz w danym meczu. Jeżeli czujesz, że jest dobrze, to mówisz i jesteś atakującym, bo czujesz, że sobie poradzisz. Te role są od lat, ale nie są aż tak ważne w profesjonalnym środowisku. Nie są one na stałe przypięte, jak to wiele osób mówi.

Pierwsze wrażenie po PCW i angielskiej komunikacji w grze?

Pierwszy raz graliśmy parę dni temu i był to tylko jeden dzień gry, bo chłopaki musieli pozałatwiać kilka prywatnych spraw. Trenowaliśmy wtedy osiem godzin, zarówno ja jak i chłopaki byliśmy zadowoleni z mojej komunikacji. Myślę, że na spokojnie się z nimi dogaduję i dogadam w przyszłości. Jest dopiero początek, gdzie tak naprawdę się jeszcze nigdy w trakcie gry nie komunikowałem się w innym języku niż polski. To że grałem FPL, to nic nie znaczy. Chłopaki mówią, że gadam dobrze, nie gubię się, gram spokojnie, bez paniki. Myślę, że w ciągu miesiąca będę potrafić już wszystko, żeby porozumieć się z nimi perfekcyjnie. Żeby tutaj nikt mnie nie łapał za słówka – aktualnie rozumiem wszystko, co do mnie mówią w 90%, a nawet więcej. Po prostu muszę doszlifować mniejsze rzeczy.

Czyli czujesz się pewnie ze swoimi umiejętnościami języka angielskiego?

Tak, tak. Zresztą, jeżeli kiedyś zdarzy mi się powiedzieć coś typu: „kali jeść, kali pić” to wiem, że chłopaki mnie poprawią i już drugi raz takiego błędu nie zrobię. Komunikacja u nas nie będzie problemem w żadnym przypadku.

Jest to Twój czwarty turniej z serii ESL One Cologne z rzędu, zaczynając od 2014 roku. Lubisz tu wracać?

Kolonia jest dla mnie jednym z ważniejszych turniejów, bo też w trakcie tego eventu mam… urodziny, dokładnie 5 lipca. Obchodzę je zawsze w Kolonii, nie pamiętam już kiedy ostatnio obchodziłem je gdzie indziej. Jest tu miło, lubię te rozgrywki, jest świetna widownia, mógłbym ją porównać do polskiej. Chciałbym ponownie zagrać w LANXESS Arenie.

Co roku widujemy Cię w rankingu dwudziestu najlepszych zawodników HLTV. Ostatnie turnieje pod względem Twoich statystyk nie wyglądały wcale źle, wręcz bardzo pozytywnie. Czy teraz ponownie będziesz dążyć do tego, by się tam pojawić? Jest to dla Ciebie ważne i chciałbyś tego dokonać?

Aktualnie nie jest to dla mnie ważne. Gdy dostaję tę nagrodę, to jest to po prostu nagroda pocieszenia, że jestem dobrym graczem i zagrałem dobrze przez ostatni rok. Trzeba tu podkreślić, że to jest wkład całej drużyny. Gdy drużyna gra, to gra się układa i wtedy wychodzą takie pozostałe jednostki, z których można być zadowolonym, jak właśnie ta nagroda. Gdy drużna działa, to ja też działam. Co do tego roku, musiałbym chyba zgarnąć trzy MVP i wygrać Majora <śmiech> więc nie wiem jak to będzie tym razem.

Kolonii jeszcze nigdy nie wygrałeś, choć kilka razy bywałeś naprawdę blisko. Pora to zmienić?

No chciałbym wystąpić w finale. Może nie czuję się w pełni przygotowany do tych rozgrywek, ogólnie pod względem umiejętności indywidualnych jak i drużynowych, ale myślę, że jak na ten poziom to zawsze potrafiłem się dobrze odnajdywać. Z chłopakami mi się dobrze gra, jak już wspominałem kilka razy, więc powalczymy, a kto wie, może się uda!