Na PGL Major Sztokholm zobaczymy kolejnego debiutanta. Wczoraj awans na Majora wywalczyło sobie hiszpańskie Movistar Riders, a dla nas jest to kolejna okazja, aby pomyśleć nad stanem polskiej sceny CS-a.

Gdy Anonymo pożegnało się z marzeniami o awansie na Majora, na naszej scenie najczęściej pojawiała się jedna opinia, drużyna jest po zmianach i potrzebuje czasu. Tego nigdy prawdopodobnie nie usłyszeli zawodnicy Movistar Riders. W przerwie wakacyjnej  doszło tam nie do dwóch, a trzech zmian w składzie drużyny. Tym razem organizacja zdecydowała się postawić na w pełni hiszpański zespół, w którym z byłej ekipy pozostał tylko alex i mopoz, a dołączyli do nich DeathZz, SunPayus i dav1g. Mówią wam coś te nicki? Pewnie nie, jak większości z nas.

Początek nie był wcale łatwy, bo drużyna mocno rozczarowywała na takich turniejach, jak Pinnacle Fall Series, czy ESEA Premier, gdzie przegrywali, chociażby z Anonymo czy Wisłą Kraków. Ostatecznie zmagania w lidze zakończyli dopiero na 13-14. miejscu. W międzyczasie Hiszpanie awansowali jednak do zamkniętych kwalifikacji IEM Fall, gdzie wygrali z Eternal Fire. Podczas ostatniego wydarzenia RMR skazywany na pożarcie zespół sensacyjnie wyszedł z grupy. W ćwierćfinale ekipę alexa zatrzymało Ninjas In Pyjamas, ale ta wciąż miała szanse dostać się na Majora. Aby tego dokonać, Movistar Riders musiało pokonać Copenhagen Flames.

Wczoraj 42. drużyna w rankingu HLTV zatrzymała formację roeJa i zapewniła sobie miejsce na PGL Major Sztokholm. Zespół, który dwa miesiące temu dokonał trzech zmian w składzie, stawiając na równie niedoświadczonych graczy, co Anonymo potrafił awansować na Majora, mimo że w porównaniu do Polaków nie miał on na swoim koncie żadnych punktów RMR z wcześniejszych turniejów, a swoją przygodę z IEM Fall rozpoczął od etapu otwartych kwalifikacji.