To ostatnie dni, kiedy wspominamy niesamowite i ujmujące historie Valve. Czas na wisienkę na torcie, czyli zawodników Virtus.pro. Poznajmy Wiktora „TaZ” Wojtasa.

Wiktor pamięta, że piętnaście lat temu miał pewne marzenie, cel, który za wszelką cenę chciał osiągnąć. Tyle czasu zajęło mu, aby znaleźć się w miejscu, w którym aktualnie jest. Jako mały chłopiec był bardzo  towarzyską i wesołą osobą. Jak to często bywało, Counter-Strike pokazali mu jego koledzy ze szkoły. Pierwsze dwa miesiące gry były dla niego szczególnie ważne. Chciał być najlepszy w Polsce. Dokładnie godzinę zajmował mu dojazd do kafejki internetowej, gdyż nie każdy miał wtedy jeszcze internet w domach. Był moment kiedy Wiktor zobaczył podczas gry, że odbywa się turniej CPL, w którym do walki stanęła amerykańska oraz szwedzka drużyna. Stawką były pieniądze, to szczególnie zdziwiło polskiego zawodnika. Od tego momentu jedyne czego chciał to dotrzeć do takiego punktu i móc stanąć w podobne szranki. Pierwszy cel – znaleźć drużynę.

Magdalena Wojtas – żona TaZa opowiada, że gracz Virtus.pro zawsze chciał być najlepszy. Poszedł do najlepszego liceum, zdobywał świetne stopnie tak naprawdę w każdej dziedzinie. Jest stworzony do osiągania sukcesów. Z Filipem „NEO” Kubskim zna się od jedenastu lat. Od początku wiedzieli, że razem grają naprawdę dobrze, a co najważniejsze dopełniają się wzajemnie. Cały świat zdziwiony był ich zwycięstwem podczas WCG we Włoszech. Ich drużyna była zupełnie nowa, a pokazali, że potrafią walczyć i jest w nich ogromny potencjał, który szybko przerodził się w prawdziwy talent. Poza tym Wiktor jest wielkim patriotą. Chce zwyciężać razem ze swoją drużyną dla Polski. Pieniądze nie mają tu kompletnie żadnego znaczenia. Zależało mu, by jego kraj mógł zaistnieć na scenie e-sportowej.

Co czyni go świetnym liderem? Z pewnością to, że zawsze najpierw myśli o innych, a nie o sobie. Przekłada sprawy innych nad własne. Chce, aby to jego drużyna jako całość odnosiła sukces, nie on jako jednostka. Ma nadzieję, że kiedy zakończy profesjonalną grę będzie miał to poczucie „wykonania zadania” i będzie czuł się dobrze. Zrobi to tylko wtedy, kiedy nie będzie czerpał z tego radości. Jak sam twierdzi: „Mimo że, straciłem wszystkie włosy na głowie, to wciąż może zdominować wszystkich młodych graczy. Nie ma bariery wiekowej w e-sporcie”.