Przed nami kolejny tydzień w rozgrywkach ESL Pro League. Polacy z Virtus.pro mają za sobą niezbyt udany występ, podczas SL i-League rozgrywanego w Kijowie.

Zaczęło się od trzeciego miejsca na WESG w Chinach. Następnie przyszedł czas na Major ELEAGUE, gdzie również Polacy stanęli na podium, tym razem był to drugi stopień, aż w końcu wygrali w Las Vegas. Mogli się wtedy nazywać mistrzami DreamHack Masters, aczkolwiek później czar prysł. Kompletnie nieudany IEM Katowice, gdzie ich priorytetem było wyjście na główną scenę, a dosłownie parę dni temu musieli się pożegnać z eventem w Kijowie, przez swoją słabą dyspozycję. Dziś przyszła pora na powrót ESL Pro League. W jednej z najbardziej prestiżowych lig, rywalem VP była o wiele słabsza na papierze formacja LDLC.

  • Nuke

Spotkanie zaczęło się od wygranej pistoletówki przez zespół LDLC. Na szczęście naszym rodakom udało się podłożyć w niej bombę, więc mogli już w trzeciej odsłonie zagrać karabinami. Zajmując dwór złapali kontakt 1:2 z enemy. Następne rundy niestety nie wyglądały już tak dobrze. ALEX i spółka z biegiem czasu coraz mocniej się rozkręcali i ich strona antyterrorystów wyglądała naprawdę solidnie. Wydawało się, że jest to kolejny przeciwnik, który jest w stanie w łatwy sposób przewidzieć ataki polskiej ekipy. W pewnym momencie na tablicy wyników widniało 9:1 dla LDLC, więc coś ewidentnie kolejny raz nie grało po stronie naszych rodaków. Połowa numer jeden zakończona została prowadzeniem 13:2 dla LDLC.

Drugą część spotkania Virtusi zaczęli od wygranej pistoletówki. Oczywiście bardzo szybko dopełnili formalności i doprowadzili do wyniku 5:13, aczkolwiek przewaga rywali ciągle była ogromna i ciężko było tutaj mówić o realnym powrocie zespołu z Polski. Nadzieja umiera ostatnia, ale na Nuke'u LDLC okazało się być zdecydowanie mocniejsze. Łatwo dokończyli spotkanie, a następną mapą będzie Inferno, gdzie Virtus.pro powalczy o co najwyżej remis w całym dwumeczu.

  • Nuke Poland Virtus.pro 5:16 European Union LDLC