Dziś rozegrane zostało spotkanie, w którym polska formacja Kinguin mierzyła się z G2 Esports o awans do drugiego sezonu ELEAGUE. Polacy przegrali, lecz powodów do wstydu nie ma.

Był to mecz, którego stawką był awans do drugiego sezonu ELEAGUE. Jedna z najbardziej prestiżowych była na wyciągnięcie ręki dla jednej z najlepszych polski formacji, dokładnie dla Kinguin. Nasi rodacy przegrali z trzecią najlepszą drużyną na świecie, lecz powodów do wstydu tutaj nie ma. Zabrakło po prostu odrobiny szczęścia, bowiem Polacy walczyli z francuskim zespołem jak równy z równym.

Przed rozpoczęciem spotkania wszystko wskazywało na to, że G2 łatwo rozprawi się z polskimi zawodnikami. W procesie banowania map wybrano Cobblestone i Cache. Na pierwszej lokacji lepiej rozpoczęli nasi rodacy, który zaczynali po stronie atakującej. Po jednopunktowym prowadzeniu na półmetku, końcówka dała nam kolejną dawkę emocji. Do rozstrzygnięcia pierwszej części spotkania potrzebna była dogrywka, w której zimną krew zdołali zachować reprezentanci G2 Esports.

Druga mapa to podobna historia, Polacy rozpoczęli od wygranej pistoletówki po stronie broniącej, lecz przegrali kolejne starcie i w ostatecznym rozrachunku ich ekonomia została zresetowana. Do końca pierwszej połowy trzypunktowe prowadzenie objęła ekipa z Francji. Po zmianie stron do głosu doszli podopieczni Mariusza „Loorda” Cybulskiego, którzy zdołali doprowadzić do dogrywki. Tym razem, do rozstrzygnięcia potrzebne były aż trzy dogrywki. Po ciężkim boju Polacy ostatecznie ulegli jednej z najlepszych drużyn na świecie.

CobblestoneKinguin 15:19 G2 (8:7; 7:8; 0:4)
CacheKinguin 18:21 G2 (6:9; 9:6; 10:6)

Jak widzimy, granie przeciwko trzeciej najlepszej drużynie na świecie jak równy z równym, to tylko potwierdza rosnącą formę reprezentantów Kinguin. W momencie pisania tego artykułu Polacy prowadzą już 2:0 w finale BlasterX INETKOX League Season 1, w którym ich rywalem jest turecka formacja Space Soldiers.

Dzisiejsza porażka z francuskim zespołem przekreśliła naszym rodakom szansę na udział w prestiżowej lidze ELEAGUE, lecz kto wie, czy przy obecnej formie nie pojawią się oni na wielu innych turniejach podobnej rangi. Widocznie zmiany, których ostatnio dokonano w formacji wyszły chłopakom na korzyść i jest to być może moment narodzin nowego polskiego zespołu na miarę sceny międzynarodowej. Pozostaje nam czekać na kolejne mecze w wykonaniu reprezentantów Kinguin i życzyć im jak najlepszych sukcesów!