Dzisiaj zakończył się pierwszy sezon ELEAGUE. Szczególnie dobra wiadomość jest taka, że to właśnie Virtus.pro zdobyło mistrzowski tytuł. Ale jak przebiegał sam turniej? Oto przed Wami małe podsumowanie tego, co się działo. Trochę liczb, trochę faktów. Miłego czytania!

Zmagania rozpoczęły się 24-go maja w Atlancie w stanie Georgia, U.S.A. Wystartowały w nich 24 drużyny, które były podzielone na sześć grup, po 4 zespoły na każdą. Pula nagród była potężna. Znajdowało się w niej $1 400 000, a dla zwycięzcy turnieju przypadło $390 000.  W fazie grupowej rozegranych zostało 90 spotkań, z czego 18 to były mecze w playoffach grupy. Wynika z tego, że 72 spotkania były rozgrywane w systemie BO1, a wspomniane 18 w formacie BO3. Do tego doszło jeszcze 6 meczów w kwalifikacjach ostatniej szansy, z których zwycięsko wyszło Virtus.pro oraz mousesports, ale do tego jeszcze przejdziemy. Siedem kolejnych meczów to faza finałowa turnieju. Podliczając wszystko mamy aż 103 mecze rozegrane offline (72 BO1, 31 BO3).  Póki co możemy zakończyć ten trochę przydługi wstęp wypełniony suchymi danymi, które mimo wszystko są tylko ułamkiem tych, które mógłbym tu opisać.
Otóż zaczęły się one 24-go maja, co już zdążyliście przeczytać. Odbywały się one po kolei, według symbolu grupy: „A”, „B”, „C” i tak dalej aż do ostatniej jaką była grupa „F”. W ciągu trzech dni każdy zespół grał z każdym. Starcia polegały na rozgrywaniu dwumeczów. Ostatecznie, miejsce które po zakończeniu tej części zmagań zajmowała drużyna, oznaczało tylko, w której części drabinki playoffów zostanie ona rozstawiona. Zwycięzca grupowych playoffów zapewniał sobie awans do ćwierćfinału turnieju. Do kwalifikacji ostatniej szansy awansowało sześć zespołów, które zajęły drugie miejsce w pierwszym etapie zmagań grupowych plus dodatkowo dwie drużyny z trzeciego miejsca z najwyższą ilością punktów. Z tej właśnie drabinki do ćwierćfinału przechodziły dwie najlepsze drużyny. Byli to reprezentanci Virtus.pro oraz mousesports. Co ciekawsze, obydwie ekipy spotkały się później w półfinale, w którym, jak zapewne wiadomo, wygrali Polacy. Później nadszedł czas na wspomnianą fazę finałową, która podzielona była na ćwierćfinały, półfinały i finał. Nadążacie?

A może podsumujmy każdą grupę?

GRUPA „A”

  1. Brazil Luminosity Gaming (później zdyskwalifikowane)
  2. United States Cloud9
  3. Australia Renegades
  4. United States Team Liquid
Zmagania tej grupy trwały w dniach 24-28 maja. Z nią też wiąże się kilka ciekawych historii, o których zaraz. Luminosity Gaming nie przegrało w pierwszej fazie ani jednego meczu oraz z łatwością przeszło przez playoffy pokonując Team Liquid (2:0) oraz Cloud9 (2:1). Oznaczało to, że Brazylijczycy zagrają w ćwierćfinałach turnieju. Wydawać by się mogło, że to wszystko jest proste, prawda? A jednak nie! Luminosity, które w międzyczasie przeszło do SK Gaming (ex-SK przeszło do Team X) , zostało zdyskwalifikowane wraz z ex-SK, co organizatorzy usprawiedliwili faktem, że zespoły potajemnie zmieniły organizację. Do tego doszły nieprzychylne wypowiedzi zawodników odnośnie samej polityki ELEAGUE, co było złamaniem podpisanej przez nich umowy. Ich miejsce w ćwierćfinałach zajęło Cloud9, które uległo Na`Vi 1:2. Zespołem, który walczył w kwalifikacjach ostatniej szansy było australijskie Renegades. Ich pierwszym przeciwnikiem, na który trafili było ukraińskie FlipSid3, z którym bez większych problemów wygrali (2:0). Problemem, który spotkał tę drużynę  na kolejnym etapie kwalifikacji było starcie przeciwko późniejszym mistrzom, czyli Virtus.pro. Polacy nie przegrali z Renegades ani jednej mapy i zakończyli ich przygodę z pierwszym sezonem ELEAGUE.
Z grupą „A” wiąże się jeszcze jedna historia, która mnie osobiście bawi. Chodzi o ostatnie miejsce Team Liquid, które nie wygrało ani jednego spotkania, a które jak dobrze wiemy, w lipcu było finalistą ESL One Cologne 2016. W finale majora przegrali z SK Gaming, czyli dawnym Luminosity, któremu w swojej grupie też „nie zabrali” ani jednej mapy. Czyżby klątwa? Ale odłóżmy siły nadprzyrodzone na chwilę na bok. Jak to się stało, że zespół który nie był w stanie wygrać ani jednej mapy już ponad miesiąc później doszedł do finału majora? Wydaje mi się, że ten fenomen zrozumiemy tylko patrząc na skład drużyny w obu turniejach. Na czas ESL One, Kenneth „koosta” Suen został wymieniony na Oleksandra „s1mple” Kostylieva. Widzicie związek? No, ale zostawmy już tę biedną grupę „A” w spokoju.

GRUPA „B”

  1. France G2
  2. Sweden NiP
  3. Canada OpTic Gaming
  4. United States Selfless

W tej grupie zmagania trwały w dniach 31.05-04.06. Początkowo, G2 wygrało wszystkie spotkania. Pamiętajmy jednak, że w naturze równowaga musi być zachowana, więc amerykańskie Selfless przegrało wszystkie. W playoffach grupy NiP pokonało francuski zespół 2:0 i to Szwedzi przeszli do ćwierćfinałów ELEAGUE. Ale kto od miecza wojuje, ten od miecza ginie! Na ich nieszczęście w ćwierćfinale trafili na Virtus.pro, które pokonało ich bardzo szybko 2:0. W kwalifikacjach ostatniej szansy, które przebiegały od 13-go do 16-go lipca, G2 rozegrało mecz z mousesports. Przegrali go 1:2. Jakby ktoś nie wiedział, to dwa i pół tygodnia wcześniej G2 wygrało pierwszy sezon ECS. OpTic, podobnie jak Team Dignitas z grupy „D” nie dostało się do drabinki ostatniej szansy. Życie.

GRUPA „C”

  1. Denmark Atralis
  2. Denmark SK Gaming (później zdyskwalifikowane)
  3. United States CLG
  4. Germany NRG

W starciach grupowych (7-11.06) Astralis przegrało tylko jedną mapę, czyli według formatu rozgrywek cały mecz przeciwko później zdyskwalifikowanemu SK (opisałem sytuację przy okazji grupy „A”). CLG porażek zaliczyło cztery, a niemieckie NRG- 5. Etap playoffów wyłonił kolejnego ćwierćfinalistę, czyli Astralis. Duńczycy najpierw pokonali 2:0 NRG, a następnie przegrali jedną mapę w spotkaniu przeciwko CLG, które zakończyło się wynikiem 2:1 (jakby ktoś się nie domyślił). Amerykanie wcześniej pokonali SK 2:1. Z powodu dyskwalifikacji (już wtedy) ex-SK, CLG dostało się do drabinki ostatniej szansy, w której uległo FaZe 1:2. Pomijając SK to ta grupa pozbawiona była jakiś zabawnych historii, lub wydarzeń, o których warto by wspomnieć. No może poza  przegraną Astralis na mousesports w ćwierćfinale 2:0.

GRUPA „D”

  1. Sweden Fnatic
  2. European Union FaZe
  3. Denmark Team Dignitas
  4. Canada TSM

Główne statystyki Fnatic FaZe były takie same. Sześć meczów, pięć zwycięstw, po jednej porażce. Jednak to Szwedzi mieli lepszy bilans rund, co sprawiło, że oni zajęli pierwsze miejsce w tej grupie. Team Dignitas odniósł dwa zwycięstwa przeciwko TSM, które nie wygrało ani razu. Kanadyjczycy zdobyli pierwszą mapę dopiero w trakcie meczu przeciwko Fnatic, który odbył się na etapie playoffów grupy. Finaliści turnieju pokonali następnie FaZe 2:0 i awansowali do ćwierćfinałów. Tam rozprawili się z EnVyUs 2:0, a następnie tym samym wynikiem zwyciężyli z Natus Vincere. Karma jednak istnieje, bo w finale przegrali przeciwko Virtus.pro 0:2. FaZe oczywiście dostało się do kwalifikacji ostatniej szansy. Wygrali tam pierwszy mecz przeciwko CLG (2:1), ale przegrali kolejne starcie, w którym to mousesports okazało się być lepsze i pokonało ich 2:1.

GRUPA „E” 

  1. CIS Natus Vincere
  2. Germany mousesports
  3. Ukraine FlipSid3 Tactics
  4. United States Echo Fox

Podobnie jak w przypadku grupy „D”, tutaj też dwa pierwsze miejsca miały identyczny bilans meczów, tylko różny bilans rund. To też sprawiło, że to Na`Vi uplasowało się na podium grupy. Drużyna ta przegrała po jednym meczu z mousesports i Echo Fox. Niemieckie mousesports natomiast przegrało raz z Natus Vincere, a raz z FlipSid3. Na`Vi wygrało playoffy grupowe. Drużyna ta najpierw pokonała Echo Fox, a następnie FlipSid3 (oba mecze 2:0). Kolejnym etapem dla podopiecznych Sergeya „starixa” Ischuka był ćwierćfinał, w którym pokonali 2:1 Cloud9. W półfinale ulegli 0:2 Fnatic. Mouz z kolei dobrze się spisało w kwalifikacjach ostatniej szansy. Niemiecki zespół pokonał G2 oraz FaZe (2:1 w pierwszym i drugim spotkaniu). W ćwierćfinale zawodnicy zmierzyli się z Astralis, które nie wygrało ani jednej mapy. Pechowo dla siebie, mousesports w półfinałowym meczu trafiło na Virtus.pro. Tym razem zespół musiał uznać wyższość Polaków, którzy pokonali go 2:0. FlipSid3 Tactics jako kolejna drużyna tej grupy najpierw w playoffach wygrała 2:0 z mouz, a następnie przegrała spotkanie z Na`Vi, o czym napisałem wyżej. W kwalifikacjach ostatniej szansy ulegli już w pierwszym meczu Renegades 0:2.

GRUPA „F”

  1. France EnVyUs
  2. Poland Virtus.pro
  3. Russian Federation Gambit Gaming
  4. CIS compLexity Gaming

Pierwsze miejsce w grupie zajęła formacja EnVyUs. Jedyna porażka jaką zaliczyli miała miejsce w dwumeczu przeciwko Virtus.pro, które w tabeli uplasowało się tuż pod Francuzami. Polacy mieli jedną wpadkę więcej. Najpierw przegrali mecz przeciwko compLexity, a później we wspomnianym dwumeczu z EnVy, francuski zespół „urwał” jedną mapę w tym spotkaniu. Pod nimi swoje miejsca znalazło Gambit i jako ostatnie- compLexity Gaming. O tych dwóch raczej nie można nic ciekawego powiedzieć więc od razu przejdźmy do playoffów ostatniej grupy. A w nich, EnVyUs pokonało compLexity 2:0. Następnym przeciwnikiem Francuzów okazało się być Virtus.pro, które podobnie w dosyć łatwy sposób pokonało Gambit Gaming 2:0. Niestety, ale w starciu z zespołem Devila to Polacy okazali się być gorsi i musieli znieść gorzki smak porażki (0:2), a EnVy przeszło do ćwierćfinału, w którym przegrało 0:2 z Fnatic. To jednak nie oznaczało końca zmagań dla nowej Złotej Piątki CS:GO! W kwalifikacjach ostatniej szansy po raz kolejny przyszło im się zmierzyć z rosyjskim Gambit. Rosjanie doświadczyli „powtórki z rozrywki” i po szybkim 2:0 dla VP, odpadli z turnieju. Kolejnym przeciwnikiem podopiecznych Kubena była australijska formacja Renegades, która pomimo walki, straciła to spotkanie bez wygrania ani jednej mapy. To dla Virtus.pro oznaczało, że w ćwierćfinale zmierzą się oni z Ninjas in Pyjamas. „El Classico” CS:GO okazało się być dla naszego zespołu dosyć proste, a Szwedzi nie poradzili sobie zarówno na de_dust 2 jak i a de_cobblestone. Po nich przyszedł czas na półfinał versus mousesports. I tym razem świetna gra polskiego zespołu sprawiła, że wygrał on do zera. Ostatnim punktem w rozgrywkach Polaków był finał przeciwko Fnatic. Pomimo słabego startu na de_cobblestone po stronie CT, Virtus.pro zaprezentowało nam, czyli widzom i fanom mistrzowskie TT i wygrało pierwszą mapę. Podobnie było w przypadku de_mirage. Po dostarczeniu nam sporej dawki często skrajnych emocji, w końcu mogliśmy ujrzeć tryumfujące Virtus.pro. Moment, w którym wygrali, przynajmniej dla mnie, był jednocześnie momentem, w którym „moje serce rosło” i rozpierała mnie duma, którą śmiało możemy porównać z tą, która towarzyszy kibicom piłkarskim, podczas gdy ich ukochany zespół zdobywa mistrzostwo, lub jeszcze lepiej: podczas gdy reprezentacja narodowa tego właśnie kibica odnosi kolejne sukcesy. Coś pięknego!

Tak w dużym uproszczeniu przedstawiały się losy kolejnych drużyn w tym turnieju. To, jakie ostatecznie zajęły miejsca oraz jaką kwotę zainkasowały znajdziecie na poniższej liście.

  1. Poland Virtus.pro – $390 000
  2. Sweden Fnatic – $140 000
    3-4. Germany mousesports – $60 000
    3-4. CIS Natus Vincere – $60 000
    5-8. United States Cloud9 – $50 000
    5-8. France EnVyUs – $50 000
    5-8. Denmark Astralis – $50 000
    5-8. Sweden NiP – $50 000
    9-10. European Union FaZe – $40 000
    9-10. Australia  Renegades – $40 000
    11-14. France G2 -$40 000
    11-14. Ukraine FlipSid3 – $40 000
    11-14. Russian Federation Gambit – $40 000
    11-14. United States CLG – $40 000
    15-16. Canada OpTic – $30 000
    15-16. Denmark Dignitas – $30 000
    17-22. United States Selfless – $30 000
    17-22. United States Echo Fox – $30 000
    17-22. Canada TSM – $30 000
    17-22. Germany NRG – $30 000
    17-22. CIS compLexity – $30 000
    17-22. United States Liquid – $30 000
    23-24. Brazil SK Gaming – $30 000
    23-24. Denmark Team X – $30 000

 

Przy pracy nad tym podsumowaniem moim  źródłem danych był serwis HLTV.org.