Jak w każdym turnieju bywa, obok faworytów muszą być tzw. underdogi. Jednak nawet to ma swoje korzyści – brak presji pozwala zaskoczyć nawet najtrudniejszego oponenta.

W każdym turnieju drużyny dzielone są na faworytów oraz underdogów, czyli zespoły, po których większość widzów nie spodziewa się zdobycia mistrzostwa. Jednak paradoksalnie, tytuł ten nie powinien źle wpływać na formę tych zespołów, bynajmniej. Ekipy te mają więcej pola do szaleństwa i przez brak ciążącej presji ze strony społeczności, mogą zaskoczyć swoich przeciwników.

Przede wszystkim: zebrać doświadczenie – Warriors Team

Nie od razu Rzym zbudowano. Dobrą drużynę Counter-Strike'a również. Warriors Team coraz mocniej puka do polskiej topki, czego najlepszym przykładem jest sam występ na finałach Polskiej Ligi Esportowej. Jednak czy Wojownicy będą w stanie pokazać się z dobrej strony w tych rozgrywkach?

Niektórzy mogą nie wiedzieć ale Warriors Team występowało wcześniej na scenie jako OESU. Wystąpili w tym składzie podczas swarzędzkich kwalifikacji do Good Game League, gdzie udało im się pokonać wyżej opisane average25iqbutheadshots, ówczesną reprezentację Polbit Pogoń Szczecin oraz urwać mapę Actinie PACT. To spowodowało, że przełomem wdarli się do polskiego rankingu HLTV, zajmując trzecie miejsce, zaraz za devils.one oraz AGO Esports.

Po takim występie nie trzeba było długo czekać żeby jakaś organizacja okazała zainteresowanie młodym, perspektywicznym składem. Bartek „fullspeed” Długokęcki i spółka trafili pod nowo stworzoną banderę Warriors Team, za którą stoi firma Warriors Chairs oraz właściciel Actina PACT – Marcin „padre” Kurzawski, który pomaga marce w projekcie esportowym.

W nowych barwach zespół zdążył pokazać się już na kilku turniejach LAN-owych. Wojownicy najpierw zagrali na MEET POINT 2019, który był zamkniętymi kwalifikacjami do Games Clash Masters oraz wystąpili podczas kieleckich kwalifikacji do Good Game League, gdzie mierzyli się również ze znanymi formacjami ze sceny europejskiej. Niestety w obydwóch turniejach Warriors musiało obejść się smakiem, gdyż kończyli zmagania w fazie grupowej.

Mimo wszystko, skład realizuje założone cele. Marcin „padre” Kurzwski w wywiadzie dla portalu eweszlo.pl przyznał, że Wojownicy mają w planach występ w ESL Mistrzostwach Polski oraz Polskiej Lidze Esportowej. Co prawda zrealizowali go wyłącznie w połowie, lecz będą mogli wystąpić na zawodach offline, wraz ze ścisłą polską czołówką. Czasem doświadczenie wynoszone z takich wyjazdów jest o wiele bardziej cenne niż zdobycie pucharu mniej prestiżowych turniejów. Wojownicy już na starcie mają delikatnie ułatwione zadanie. Dzięki szczęśliwemu losowaniu przyjdzie im się zmierzyć z ekipą ze swojego poziomu – AVEZ Esport, więc ich szanse na awans do półfinału zdecydowanie są wysokie.

Fot. Games Clash Masters / Kamil Nowakowski

Dobre złego początki – Wisła Płock

Drużyna Michała „MOLSI” Łąckiego pokazała się na polskiej scenie dzięki wygranym kwalifikacjom do ESL Mistrzostw Polski. Jako miks pod nazwą average25iqbutheadshots dostali szansę gry w prestiżowych krajowych rozgrywkach, pod warunkiem znalezienia organizacji. Docenił ich klub sportowy Wisła Płock, który dotychczas występował wyłącznie na scenie League of Legends.

Jako skład z wielkim potencjałem oraz pokaźnym zapleczem w postaci organizacji, zespół został zaproszony do Dywizji Mistrzowskiej w piątym sezonie Polskiej Ligi Esprotowej. Długo nie trzeba było czekać, żeby udowodnili swoje umiejętności. Już w pierwszym rozegranym etapie zapewnili sobie awans na finały, pokonując po drodze takie ekipy jak M1-Gaming, AVEZ Esport, czy Klan Gadanych Głupot. Wzbogacili się przy tym o 8.000 złotych i próbowali swoich sił w innych rozgrywkach.

Jednak po małym sukcesie w Polskiej Lidze Esportowej, nie potrafili sobie poradzić w innych zawodach. We wcześniej wspomnianych ESL Mistrzostwach Polski okazali się najsłabszą drużyną sezonu, plasując się na ostatnim miejscu w tabeli. W międzyczasie wystąpili w finałach polskich kwalifikacji do turnieju Esportal Global, lecz ponownie uplasowali się na samym końcu zestawienia. Już wtedy można było dostrzec problemy tej ekipy, gdyż zdecydowali się brać udział w otwartych kwalifikacjach osobno, w innym zespołach. Po zakończonych ESL MP, Michał „MOLSI” Łącki na swoim Facebooku otwarcie przyznał, że opuszczają Wisłę Płock, a powodem były niesatysfakcjonujące wyniki w tej lidze, a jako gracze pozostają w „związku bez zobowiązań”.

Na finałach Polskiej Ligi Esportowej pojawią się bardziej jako paczka starych znajomych niż pełnoprawna drużyna. W ostatnim czasie nie grali żadnych oficjalnych meczów, więc nawet jeśli przysiądą do treningów przed samym przyjazdem do Warszawy, będą się opierać głównie na fundamentach taktyk wypracowanych w przeszłości. Wprawdzie trafili na naprawdę trudnego rywala jakim jest Virtus.pro, lecz dzięki temu nie ciąży na nich żadna presja. Nie muszą nikomu nic udowadniać, bo w najgorszym przypadku uścisną sobie dłonie i rozejdą się w swoje strony. W przeciwieństwie do Virtusów, którzy będą musieli pokazać, że ich ostatnia zmiana wyszła im na dobre.

ex-Wisła Płock oraz Warriors Team, wraz z sześcioma innych drużyn, pojawią się w dniach 6-7 lipca w Warszawie, gdzie będą walczyć w fazie pucharowej Polskiej Ligi Esportowej Wiosna 2019. Zwycięzcy oprócz pucharu, wezmą do domu lwią część puli nagród, która wynosi 100.000 złotych. Więcej informacji znajdziecie pod tym adresem.