W meczu na szczycie, jeżeli chodzi o Polską Ligę Esportową grało PRIDE oraz Team Kinguin. Pojedynek zakończył się remisem 1:1 w mapach.

Poland Team Kinguin

1

Faza zasadnicza
Polska Liga Esportowa
Sezon 2

Cobblestone
(16:14)

Train
(10:16)

Poland PRIDE

1

Cobblestone

Zawodnicy Team Kinguin zaczęli po stronie terrorystów, natomiast PRIDE musiało sobie radzić z atakami podopiecznych Mariusza 'loorda' Cybulskiego. W pistoletówce wejście Kinguin było skuteczne, ale sporo pomieszali w głowie rywalom, gdyż mieliśmy starcie na dropie oraz na środku pod BS-em A, a ostatecznie bomba została podłożona na B i to tam został wyeliminowany ostatni z „Orłów” – minise. Standardowo, tak jak to zazwyczaj bywa, po wygraniu rundy pistoletowej, jedna drużyna ma zdecydowanie lepszy ekwipunek i dyktuje warunki na mapie. W tym przypadku był to Team Kinguin, który przed pierwszym fullem prowadził już 3:0. „Pingwiny” postanowiły nie przekupować swoich broni z poprzedniej odsłony i przystąpili z tym samym ekwipunkiem do pierwszego starcia, w którym zawodnicy CT mogli bronić bombsite'ów z karabinami i pełnym zestawem granatów. Znowu ich taktyka została dobrze wykonana, a PRIDE nadal nie zobaczyło pierwszego punktu na swoim koncie. Kinguin dzięki dobrej grze, stopniowo powiększało swoją po stronie terrorystów, a pierwszą rundę oddali rywalom dopiero w ósmym starciu – 7:1. Lekkie rozluźnienie „Pinginów” i pojedyńcze akcje różnych graczy spowodowały, że minise i spółka zaczęli łapać wiatr w żagle. PRIDE w końcówce się obudziło i dało radę poprawić rezultat, przez co prowadzenie Team Kinguin zmalało do 9:6.

Druga pistoletówka już po zmianie stron była bardzo ważna dla PRIDE. Co prawda Kinguin nie pozwoliło „Orłom” na zdobycie tej rundy, aczkolwiek podopieczni Michała 'mhla' Engela odpowiedzieli bardzo szybko grając force. Zbliżyli się więc do TK wygrywając kolejne pojedynki, w których przeciwnicy mieli eco – 9:10. Na fullu także byli lepsi, co dało nam remis 10:10. Od tamtego momentu ekipa szpero wzięła się w garść i zaczęła świetnie bronić. Wszystko zapoczątkowała wygrana runda po przegranym fullu, w której dużą rolę odegrał MICHU. Wydawało się, że już do końca „Pingwiny” zdominowały ten mecz, ale odkąd zdobyły piętnasty punkt, coś się zepsuło i na nowo PRIDE wzięło się do roboty. Gdy było już bardzo blisko dogrywki, w końcu Team Kinguin dopiął swego i zwyciężył na Cobblestone 16:14.

Mirage

Tym razem to PRIDE zdecydowanie lepiej weszło w mecz. Reprezentanci tej organizacji zaczęli od strony broniącej i w pistoletówce oraz trzech następnych rundach pokonali Kinguin. Dopiero, gdy „Pingwiny” zauważyły jaki agresywny styl gry preferuje na tej mapie PRIDE, podporządkowały się pod niego i zaczęły swój mały powrót. Nareszcie wychodziły im taktyki i wejścia wyglądały całkiem dobrze – 4:6. Mimo wszystko nie na długo „Orły” pozwoliły rozpędzić się swoim enemy. Odkąd Team Kinguin zdobyło czwarty punkt, PRIDE na tyle się skupiło, że ich defensywę tylko raz do końca pierwszej części udało się złamać – 5:10.

Pistoletówka, która była potrzebna do powrotu Kinguin wpadła na konto PRIDEMICHU i spółka kompletnie sobie nie poradzili. Force był dość bliski, aczkolwiek Luz w porę zareagował i wyeliminował dwóch rywali TK, więc mouz, który pozostał sam na dwóch, zrezygnował z odbijania. Na eco nie było większych szans, więc dopiero, gdy w ręce „Pinginów” trafiły karabiny, nawiązały one kontakt z rywalem. Mimo wszystko PRIDE nie pozwoliło rywalom na zbyt wiele i po kilku porażkach, „Orły” zakończyły tę mapę zwycięstwem 16:10.

Podsumowanie

W meczu, który nazywany był hitem ósmej kolejki Polskiej Ligi EsportowejPRIDE zremisowało z Team Kinguin i podzieliło się punktami. Najpierw to „Pingwiny” zwyciężyły na Cobblestonie wynikiem 16:14, a następnie podopieczni Michała „mhla' Engela pokazali piękną grę na Mirage i wygrali go 16:10.