Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy. 2021 rok może być znakomitą trampoliną dla polskiego CSa. Batuta już jest, teraz już wszystko zależy od skoczka, a nawet skoczków. To rok drugiej szansy – w międzynarodowych projektach, a także w polskich superteamach.

Dużo się dzieje w ostatnich miesiącach w polskich obozach CS:GO, a także z środowisku pojedynczych graczy znad Wisły. Nie ma co jednak się czarować, że tworzy się obecnie coś nowego. W 2018 i 2019 roku mieliśmy pierwsze okazje do oglądania Polaków w międzynarodowych składach, na naszym podwórku również pojawiały się szeroko zapowiadane superteamy. Co łączy oba zdarzenia? Niestety nie sukces, a to, że nie przetrwały próby czasu. Na przełomie 2020 i 2021 zrobiono jednak porządki, stworzono nowe fundamenty i rozpoczęto budowę nowych filarów krajowego Counter Strike'a. Czy tym razem budowla okaże się na tyle trwała, by w przyszłości przyniosła radość kibicom? Przyjrzymy się poszczególnym (zabrzmi to patetycznie, ale to słowo musi prędzej, czy później paść) nadziejom Polski.

1. MICHU i Evil Geniuses

To zdecydowanie najgrubszy projekt, w którym uczestniczy Polak od czasów Filipa „NEO” Kubskiego w FaZe. MICHU otrzymał ogromną szansę zaprezentowania się w jednej z największych organizacji świata, z ogromnym zapleczem i jeszcze większym ambicjami. Muller będzie miał także w końcu u swojego boku bardzo utalentowanych graczy, jakimi bez wątpienia są stanislaw, Brehze, CeRq i oBo. Jest to potężna różnica w porównaniu do szumnie zapowiadanego Envy, które jednak po odsłonięciu wszystkich kart, nie było chociażby w procencie tak obiecującym projektem, jakim jest EG. Samo zestawienie amerykańskich kolegów z drużyny mówi samo przez się. Jako Polacy będziemy mieli w końcu powiew światowego poziomu, którym nie oddychaliśmy właśnie od czasów NEO w FaZe. EG uczestniczy w najważniejszych turniejach globu, często dostaje bezpośrednie zaproszenia i raczej szybko się to nie zmieni, gdyż słabe wyniki nie są w stanie przykryć tego, jak duża jest to marka. Już czuje narastający hype.

2. Dycha i ENCE

Przeskakujemy półkę niżej, chociaż czy aby na pewno? Początkowo nowy skład ENCE nie napawał ogromnym optymizmem, można było mieć obawy, że dycha ponownie wylądował w projekcie bliźniaczo podobnym do Sprout, które było takim „lepszym średniakiem, ale wciąż średniakiem”. Oczywiście nie należy pomijać w tym miejscu chociażby udziału niemiecko-polskiego składu na ESL One Cologne, trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że zespół otrzymał slota na turniej za wygranie mało prestiżowego wydarzenia, jakim są Mistrzostwa Niemiec. Poza tym Sprout dryfowało raczej na morzach solidności, wymieszanej z przeciętnością. ENCE jednak zdążyło już udowodnić, że jest o wiele lepiej sklejonym składem. Nie brakuje tutaj głośnych nazwisk, jak kapitan allu, ale doświadczenie jest bardzo dobrze wywarzone z młodzieńczym talentem. W takiej konfiguracji fantastycznie odnajduje się dycha, który wskoczył na jeszcze wyższy, indywidualny poziom. W zespole drzemie naprawdę duży potencjał, a awans do play-offów EPL najlepiej o tym świadczy. Z uwagą będę się przyglądał ENCE, gdyż w 2021 ta ekipa może zamieszać na europejskiej scenie CSa, a dycha ma szansę stać się frontmanem całej grupy. Dyszka razem z MICHEM będą naszym oknem na wielki świat w najbliższych miesiącach.

3. tudsoN, kuben i MAD Lions

Chyba dla większości z nas była to duża niespodzianka, gdy Polacy dołączyli do Lwów. MAD Lions w duńskiej wersji prezentowało przez długi czas naprawdę dobrego CSa, niemniej jednak, wiosną 2020 zespół zaczął się sypać i pod koniec roku było już wiadomo, że w organizacji trzeba solidnie przewietrzyć. Niemniej jednak tak oryginalny zaciąg to nadal spore zaskoczenie – głową projektu został kuben, który ma za sobą nieudany epizod w Envy. Do drużyny dołączył również tudsoN, który od niemal roku nie posiadał drużyny. MAD Lions dla obu Polaków jest niebywałą szansą na drugie życie na europejskiej scenie. Póki co trudno nam oszacować potencjał i możliwości tej ekipy, gdyż jL czy sausol to zbyt anonimowe postacie na europejskiej scenie. TMB także ma mały staż, z resztą tudsoN również, a Woro2k na razie zasłynął z tego, że był posądzany o cheatowanie. Jaki efekt przyniesie taki mix? To zagadka, dlatego tym bardziej należy skupić na nich uwagę. Miejmy nadzieję, że kuben i MAD Lions wiedzą, co robią.

4. Anonymo

Dobra, Europa za nami, pora pochylić się jeszcze przez chwilę nad rodzimymi pomysłami. Anonymo, wbrew swojej nazwie, był to dotychczas najgłośniejszy projekt 2021 roku. Zespół szybko zaczął osiągnąć niezłe wyniki, wdrapał się na do trzeciej, czwartej dziesiątki rankingu HLTV i na razie wydaje się, że wszystko rozwija się w odpowiednim tempie. Wydaje się, że to drużyna kompletna – z dwoma ogromnymi talentami, uzupełniona trzema weteranami, z których jeden z nich w przeszłości należał do wąskiego grona najlepszych graczy globu. Gdy jednak widzę przed oczami Anonymo, z tyłu głowy zawsze męczy mnie ta myśl – ile razy nabraliśmy się już na superteamy? Że teraz na pewno się uda? Że lepszej konfiguracji się da osiągnąć? Wówczas tłumaczę sobie, że ten projekt jednak czymś się różni – bo poza zgromadzeniem w drużynie po prostu masy talentu, wygląda na to, że na ten zespół istnieje długofalowy pomysł. Na razie Anonymo spokojnie podchodzi do turniejów, nie rzuca się na wszystkie zaproszenia jak wygłodniały pies. I ten rozsądek właśnie mnie napawa nadzieją. Bo prawidłowy rozwój zawsze jest rozłożony w czasie. Nam wystarczy odrobina cierpliwości.

5. x-kom AGO

Kolejny superteam od AGO, który jednak szybko zaczął odnosić pierwsze sukcesy. Przede wszystkim długo wyczekiwany awans do pierwszej trzydziestki rankingu HLTV pozwala sądzić, że tym razem postawiono na dobrego konia. Utrzymanie się w tym towarzystwie na nieco dłużej wkrótce zaś przyniesie profity w postaci zaproszeń do coraz lepszych turniejów. Jak w przypadku Anonymo emocje dla kibiców są dawkowane, tak Jastrzębie sprezentowały je nam od razu, m.in. udaną kampanią na Snow Sweet Snow. Czy jednak gracze wytrzymają takie tempo? Miejmy nadzieję, bo obok Anonymo jest to najbardziej obiecujący projekt w Polsce. Ponadto AGO to doświadczona marki, która już zdążyła w przeszłości posmakować światowych salonów, a także mająca ambicje do bycia numerem 1. w kraju. Oby roztaczająca się wizja sukcesu przemieniła się w rzeczywistość.

Rok 2020 był dla polskiego CSa niemal do wymazania. Drużyny powstały i upadały, indywidualne zagraniczne przygody kończyły się klapą, gablota z trofeami pozostawała pusta, a zainteresowanie grą w kraju spadało. 2021 rok zaczynamy jednak z mocnym tupnięciem i pięcioma filarami, które naprawdę mogą zwiastować świetlaną przyszłość.