Wczoraj byliśmy świadkami trzech ćwierćfinałów PGL Major Kraków 2017. Wśród nich między innymi pojedynek, który nie bez podstaw można nazwać było przedwczesnym finałem. Nie zabrakło emocji, a także zaskoczeń!

W pierwszym meczu Gambit Esports podjęło fnatic. Choć forma adreNa i ekipy wyglądała “na papierze” dużo lepiej niż legendarnej szwedzkiej piątki, to wydawało się, że czeka nas bardzo wyrównane spotkanie. Na mapie Train, wybranej przez Gambit, pojedynek był bardzo wyrównany do samego końca i dopiero po pełnych 30 rundach doczekaliśmy się zakończenia.

fnatic miało szansę odrobić straty na Overpass i choć nie ustępowali pola na krok, to w kluczowych momentach zawsze brakowało im do wygranej – słabo w porównaniu z poprzednimi meczami zaprezentował się dennis, co mogło być decydujące, gdyż w fazie systemu szwajcarskiego to on brał ciężar gry na swe barki. Wygrywając 16-12 drużyna Gambit wynikiem 2-0 awansowała do półfinału!

Mecz Astralis vs. SK Gaming to prawdziwa gratka dla konesera CS:GO. Duńczycy odpuścili turniej ESL One w Kolonii, aby przygotować się do Majora. SK wręcz przeciwnie – zgarnęli tam główne trofeum. Forma device’a i kolegów była małą niewiadomą, gdyż w pierwszych pojedynkach prezentowali się bardzo nieregularnie, przez co za faworytów uchodzili Brazylijczycy. Esport jest jednak bardzo nieprzewidywalny – od samego początku zarysowała się duża dominacja Astralis – w pojedynkach snajperskich device nie dawał Fallenowi absolutnie żadnej szansy i można było odnieść wrażenie, że SK większość rund rozgrywa 4v5. Choć nadrabiał coldzera, to na Cache nie wystarczyło to do utrzymania wyniku i Astralis zapisało na swym koncie pierwszą mapę.

Overpass był już w zasadzie formalnością. Kolejne mistrzowskie popisy z AWP wyczyniał device, a pomysł na grę SK całkowicie się ulotnił. Chaotyczna obrona bombsajtów pozwoliła Duńczykom ugrać aż 10 rund, co nie wróżyło dobrze po zmianie stron. Astralis znane jest z doskonałej strony broniącej na Overpass – i tym razem pokazali kunszt i oddali tylko jedną rundę, wygrywając sześć i gwarantując sobie występ w półfinale przeciwko Gambit.

Dzień zamykało spotkanie sensacji Majora – BIG, z Immortals. Niemiecka formacja przebojem wdarła się do fazy pucharowej PGL Major, nie odnosząc żadnej porażki. Na mapie Cobblestone czekał ich jednak bardzo ciężki początek – Immortals świetnie rozegrało pierwszą połowę i z wynikiem 12:3 byli praktycznie pewni, że pierwszy punkt wpadnie na ich konto. Zawodnicy BIG wykazali się niesamowitym hartem ducha i rozpoczęli zdecydowane kontrnatarcie. Po doprowadzeniu do dogrywki nie dali już wydrzeć sobie wygranej z rąk.

BIG na swojej “firmowej” mapie – Inferno – poczuło się chyba zbyt pewnie, gdyż ich ataki po stronie Terro były całkowicie nieskuteczne i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem jeszcze bardziej niekorzystnym niż na cbble – 2:13. Tym razem jednak Immortals nie pozwoliło sobie na zmarnowanie szansy i stosunkowo szybko domknęło wynik, doprowadzając do wyrównania.

Areną decydującego starcia była mapa Train. Jej przebieg zapadnie w pamięć na długi każdemu kibicowi CS:GO. Zmiany sytuacji na mapie, desperackie ataki, świetne pojedynki. Mimo że nie doszło do dogrywki, to ilość zwrotów akcji wystarczyłaby na kilka meczów! Żadna z drużyn nie ustępowała i szły łeb w łeb – kiedy już wydawało się, że BIG po wyjściu na trzyrundowe prowadzenie zapewni sobie awans, to Immortals za pomocą resztek broni i wyposażenia ugrali starcie, które otworzyło im drogę do powrotu. Ekonomia Niemców posypała się totalnie i koniec końców to Immortals zobaczymy w półfinale. Jeśli Virtus.pro wygra swój ćwierćfinał w North, to trafi właśnie na Immortals.