W ostatnim czasie dość głośno zrobiło się o meczu pokazowym legendarnego składu Virtus.pro. Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski w swoim najnowszym VLOG-u wyraził chęć wzięcia udziału w tego typu inicjatywie.

Rozpad Złotej Piątki rozpoczął się w lutym 2018 roku. To właśnie wtedy z gronem rozstał się Wiktor „TaZ” Wojtas, którego zastąpiono Michałem „MICHU” Müllerem. Trzy miesiące później z ekipy odszedł Janusz „Snax” Pogorzelski, który chciał spróbować swoich sił w międzynarodowej formacji mousesports. Co prawda później wrócił jeszcze pod banderę Virtus.pro, natomiast kiedy włączył się ponownie do zespołu – brakowało w nim już Jarosława „pashaBiceps” Jarząbkowskiego i Filipa „NEO” Kubskiego, którzy opuścili organizację.

Wydaje się, że kiedy w VP zabrakło trzonu w postaci pashyNEO TaZa, oficjalnie wystartował nowy etap. Etap oczywiście potrzebny, spowodowany wieloma niepowodzeniami wcześniejszej paczki reprezentującej klub, jednak jednocześnie smutny, bowiem kończył piękną historię. Historię drużyny, którą pokochała większość społeczności – przede wszystkim za emocje, które jej dostarczała.

Odświeżona odsłona Virtusów również nie wyszła najlepiej. Doszło zatem do tego, że w rosyjskiej firmie postanowiono zrezygnować ze wspierania polskiej sceny i zatrudnić graczy z innych krajów. Wygląda na to, że podjęto odpowiednią decyzję, ponieważ marka aktualnie ma skład zajmujący 5. pozycję na świecie.

Z biegiem czasu każdy ze Złotej Piątki poszedł we własną stronę. Fani natomiast uznali, że fajnym pomysłem byłoby zjednoczenie tej ekipy na ostatni taniec w postaci pokazowego pojedynku przeciwko Ninjas in Pyjamas, czyli powtórki pamiętnego finału EMS One Katowice 2014. W minionych dniach zrobiło się w tym temacie dość głośno, ponieważ każdy z członków legendarnego Virtus.pro potwierdził, że byłby gotowy w takiej inicjatywie wziąć udział.

Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski mówił to już nie raz podczas streamów, ale we VLOG-u na swoim kanale powtórzył:

„Myślę, że teraz powinniśmy usiąść przy piwie, wyjaśnić kilka spraw, przybić piątkę i zagrać ten upragniony showmatch” 

Kto wie… może więc w przyszłości doczekamy się takiego meczu. Oglądalność i radość kibiców bez dwóch zdań byłaby ogromna. Pozostaje czekać, aż ktoś podejmie się realizacji tego pomysłu. Nie ukrywamy, że najchętniej zobaczylibyśmy to spotkanie właśnie w Spodku, przy pełnych trybunach.