Reprezentanci Virtus.pro oraz Gambit, organizacji wykluczonych z uczestnictwa w Majorze, zagrają pod nowymi logotypami. Logo Outriders budzi sporo kontrowersji.

W związku z esportowymi sankcjami, na scenie CS:GO najbardziej ucierpiały dwie organizacje – Gambit oraz Virtus.pro. Obie marki zostały wykluczone z ESL Pro League, a następnie z rozgrywek związanych z Majorem, czyli przede wszystkim nadchodzącymi RMR-ami regionu EU&CIS.

O ile Gambit znosi kolejne wykluczenia z umiarkowanym „zrozumieniem”, tak Virtus.pro niemalże na każdym kroku próbuje utrzeć nosa całemu światu. Najpierw próbując bronić swoje racje, organizacja w oficjalnym oświadczeniu oskarżyła społeczność Counter-Strike'a o uleganiu presji i stosowaniu tzw. cancel culture. Teraz idzie o kolejny krok dalej – jej reprezentanci będą grać pod nowym logotypem na Majorze, który bezpośrednio nawiązuje do identyfikacji wizualnej Virtus.pro. Oto jak wygląda:

Na logotypie możemy zobaczyć wszystkim dobrze znanego Niedźwiedzia, który od wielu lat widnieje w logotypie Virtusów. Obejmuje on znak zakazu, którego nie można interpretować inaczej niż jak wyśmiewanie zakazów nakładanych przez organizację. Dokładając do tego zamienną nazwę składu – Outriders (z angielskiego „przestępcy”) można zaryzykować stwierdzenie, że Virtus.pro prowadzi wojnę ideologiczną ze światem zachodnim.

Sytuacja przypomina trochę dzieje Nikity Mazepina w ubiegłorocznym sezonie Formuły 1. Reprezentant Haasa został przymuszony do jazdy pod neutralną flagą, ze względu na karę ze strony Światowej Agencji Antydopingowej podtrzymanej przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu mówiący o zakazie startów rosyjskich sportowców w imprezach o randze Mistrzostw Świata. Mimo to na przednim skrzydle jego bolidu wymalowano barwy rosyjskiej flagi, również ze względu na współpracę z firmą Uralkali, powiązaną z rosyjskim rządem. Oczywiście dyrektor zespołu Günther Steiner zaprzeczał, że to co widzimy to rosyjska flaga twierdząc, że podobne kolory znajdziemy również np. na fladze brytyjskiej.