Były szumne zapowiedzi, potężna organizacja znana z innych tytułów esportowych, gigantyczny sponsor. Jak jednak wygląda dywizja OG po ponad pół roku gry? Na pewno nie tak ekscytująco, jak przed rozpoczęciem.

Koniec z Francją, czas na międzynarodowe towarzystwo

O drużynie NBKa zaczęto mówić na drugi dzień po jego rozstaniu z Vitality. Francuz w poprzedniej drużynie stworzył bardzo dobrze pracującą maszynę, która odważnie zapukała do absolutnej czołówki światowej sceny, a nawet zaczynała na nią wchodzić. Projekt Vitality nie zajął jednak aż tak wiele czasu, jak można byłoby się spodziewać. Francuski zespół miał bowiem swojego asa w rękawie – ZywOo, który w 2019 zjadł i przetrawił całą scenę, debiutując na liście najlepszych graczy HLTV na pierwszym miejscu. Składnik pt. ALEX również zrobił swoje – Brytyjczyk nadał Francuzom świeżości i wniósł ich na poziom wyżej. Romans NBKa z Vitality trwał mniej niż rok – przygoda zaczęła się w listopadzie 2018, a skończyła we wrześniu 2019. Oznacza to, że mniej więcej rok po dołączeniu do Vitality NBK zakłada kolejny team. Przypomnijmy sobie jak wyglądały początki.

Zapowiedzi bardziej ekscytujące niż późniejszy efekt

Zaczęło się od starej jak świat szufli – czyli tej po „Majorowej”. Dwaj uznani gracze zostali bez składu – NBK i Aleksib – jakie widziano rozwiązanie? Stworzyć wokół nich kolejny zespół. W końcu zarówno Francuz jak i Fin byli podstawowym składnikiem drużyn, które z krajowego gracza wyrosły na światowe potęgi. Nie pozostało nic, jak po prostu zaufać tej dwójce, a zwłaszcza charyzmatycznemu Schmittowi.

Duet do swojego projektu namówił po prostu graczy solidnych. Umówmy się, ani valde, ani tym bardziej ISSAA nie byli gwiazdami wielkiego formatu. Nie byli również, przez swój staż na scenie rozważani jako super-talenty. Jedyny naprawdę świeży gracz w tym składzie – mantuu- znalazł się tam nieco przez przypadek, bowiem pierwotnie do OG miał dołączyć Jamppi. Te plany pokrzyżował jednak ban Fina od VALVE. Tym samym to Wilczewski stał się etatowym snajperem nowego składu. Na pierwszy rzut oka drużyna może nie powalała, ale obecność NBKa i Aleksiegob rozpalały wyobraźnie. Dodajmy do tego tak potężną organizację jaką jest OG (niesamowite sukcesy w Docie 2), a także markę, która udzieliła swojego patronatu czyli RedBull. Początek iście pompatyczny.

Pierwsze kroki – czyli drużyna prowadzona za rączkę

Grudzień 2019 – projekt OG w CS:GO wchodzi w życie. Zaczyna się konkretnie – od zaproszenia na cs_summit 5 – podwójnie interesujący i z perspektywy czasu historyczny turniej, na którym Virtus.pro ostatni raz zaprezentowało się w polskim składzie. Wróćmy jednak do OG – europejski skład zagrało bowiem znakomicie, bo jeśli odejmiemy z ich bilansu mecze z mousesports, to wychodzi na to, że NBK i spółka na debiutanckim turnieju przegrali zaledwie dwie mapy – po dogrywce z VP i G2. Na placu boju zostawili zaś pokonanych dwukrotnie MIBR i FURIĘ. Całkiem nieźle jak na pierwszy występ eksperymentalnego składu. Furorę ponadto zrobił mantuu – snajper zakończył turniej z najlepszym k/d i ratingiem w drużynie.

No dobrze, dlaczego więc napisałem, że drużyna była prowadzona za rączkę? Spójrzmy bowiem na to, skąd OG wzięło się na wszystkich dotychczasowych turniejach:

  • cs_summit 5 – zaproszenie, mimo że były to pierwsze mecze drużyny.
  • ICE Challenge – zaproszenie, słaby wynik na LAN-ie.
  • BLAST Premier Spring 2020 – jedyny turniej, na którym OG rzeczywiście pokazało, że na to zaproszenie zasługiwało, bowiem po prostu zagrało dobrze.
  • ESL Pro League Season 11 – zaproszenie, kontrowersje, bowiem pominięto inne bardziej zasłużone drużyny, czy ekipy z ESEA MDL.

OG otrzymywało i nadal otrzymuje masę zaproszeń, mimo że tak naprawdę jeszcze nie udowodnili swojej wartości. Gdy drużynie przychodziło grać kwalifikacje, oglądaliśmy spektakularne wtopy. Spektakularne, bo organizacja z taką marką zawsze będzie faworytem kwalifikacji. Tymczasem w otwartej fazie kwalifikacji do IEM Katowice OG poległo już w ¼ finału z x-kom AGO. Kolejne tego typu rozgrywki, czyli zamknięte eliminacje do europejskiego Minora. OG oczywiście z zaproszeniem i wykłada się najpierw na Heretics 0:2, a następnie ponosi wstydliwą porażkę 0:2 z KOVA i żegna się z turniejem. Zespół NBKa odpadł najszybciej spośród wszystkich zaproszonych. Kwiecień to z kolei zamknięte kwalifikacje do DreamHack Masters Spring – OG najwyżej rozstawiona, zaproszona drużyna, zajmuje dopiero 4. miejsce i nie awansuje do turnieju głównego. Niedawno mieliśmy kolejny tego typu przypadek – OG zagrało w kwalifikacjach do 12. sezonu ESL Pro League. Efekt? Najpierw porażka z forZe 1:2 i później przegrana z HAVU 0:2 i wypadnięcie poza burtę turnieju. O co w tym wszystkim chodzi?

Rozstawienie z nieba

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – OG póki co utrzymuje się na powierzchni dzięki prestiżu marki i medialności zawodników. Ponadto obecność na wysokiej rangi turniejach i posiadanie Aleksiegob i NBKa pozwoliła drużynie na efektowne wejście do rankingu HLTV – w końcu nie każda organizacja debiutuje w nim na 27. miejscu. Od tego czasu drużyna nigdy nie była niżej, przez dłuższy czas okupowała nawet 14. lokatę; obecnie jest na 20. pozycji. Wynik budzi podziw, ale mam wrażenie, że każdy liczył na coś więcej, niż tylko udział w turniejach dzięki zaproszeniom i zazwyczaj szybkie powroty do domu z tychże rozgrywek.

BLAST szansą na odbicie się

Przez pół roku gry OG nie można zarzucić im jednak jednego turnieju – BLAST Premier Spring 2020, na którym europejski skład zagrał po prostu zgodnie z oczekiwaniami. NBK i spółka dwukrotnie pokonali Evil Geniuses i dzięki temu awansowali na finały Starego Kontynentu, które rozpoczną się już 15 czerwca. Jest to doskonała okazja dla OG, by w końcu udowodnić, że w tej drużynie drzemie potencjał. Co prawda zespół jest najniżej rozstawioną ekipą w całej stawce, ale to może właśnie pozycja underdoga, a nie faworyta da tym chłopakom trochę miejsca i luzu, by się rozpędzić? Na pewno ciężko się gra, gdy od początku masz nałożoną łatkę faworyta. Wiąże się z tym ogromna presja, ale również i właśnie takie profity, jak zaproszenia „za nazwisko”. Tym razem OG może w końcu pokazać światu, że nie jest przypisywane do europejskiej czołówki „na darmo”. Ich dotychczasowe wyniki wskazywały na to, mimo to gracze nadal mają wizerunek topowej drużyny. Niekończące się porażki mogą jednak dać kolejnym organizatorom do myślenia, by ci zastanowili się, czy na pewno opłaca się ten zespół zapraszać. Na BLAST Premier Spring 2020 Europe Finals OG ma szansę wybić im to z głowy.

Aleksander Kurcoń – śledź autora na Twitterze ->