Skład, który miał być tylko tymczasowym rozwiązaniem, dla wielu stał się nadzieją polskiej sceny. Trochę o tym jak Ośmiornice „zamknęły mordy” hejterom.

AVEZ Esport jako organizacja, od samego początku była bardzo ambitnym projektem, odważę się na stwierdzenie, że na początku trochę zbyt ambitnym. Bardzo skrupulatnie dobrany skład Counter-Strike'a, który korzystając z potężnego zaplecza w postaci biura w centrum Warszawy oraz stosując profesjonalne podejście dotyczące treningów, miał przełomem wbić się do polskiej czołówki. Mimo hucznych ogłoszeń i zapowiedzi, sukcesy nie nadchodziły, a cierpliwość włodarzy wisiała na włosku. Utrzymywali przecież piątkę zawodników, nie tylko wypłacając im pensje, ale jeszcze płacąc im za mieszkanie w naszej stolicy.

Od 12 grudnia 2018 roku, czyli uformowania drużyny, organizacja musiała czekać aż do maja na pierwszy, choćby najmniejszy sukces. Wtedy Ośmiornice wygrały polskie kwalifikacje na Esportal Global Finals, zgarniając przy tym prawie $10.000. Jednak do tego czasu AVEZ poległo kilkukrotnie na innych frontach – zaprzepaściło swoje szanse na awans do ESL Mistrzostw Polski oraz nie poradziło sobie w dwóch turniejach eliminacyjnych do Good Game League, co określane było jako minimum dla składu dysponującego takim zapleczem. Niestety awans na rozgrywki w Szwecji nie polepszył sytuacji AVEZ, a ówczesny skład zaczął pogrążać się w nowych problemach – zmianami zawodników.

Mimo że kroki podjęte przez organizacje miały swoje uzasadnienie, to „fani” obserwujący AVEZ zarzucili im brak cierpliwości i wiarę w skład, który przecież w końcu musiał zacząć osiągać wyniki. Ponczek, crank i sany, czyli fundament wyselekcjonowanego zespołu, reprezentował barwy Ośmiornic do października ubiegłego roku. Kolejna stracona szansa w kwalifikacjach do ESL Mistrzostw Polski przepełniła czarę goryczy, a organizacja na dobre rozstała się z wcześniej wspomnianą trójką. Poinformowano o tym na niecałe dwa tygodnie przed rozpoczęciem WamrmUP PGA x Polska Liga Esportowa 2019, gdzie AVEZ miało wystawić swoją drużynę Counter-Strike'a.

Na kilka dni przed rozgrywkami, ogłoszono pozyskanie czwórki zawodników „na czas Poznań Game Arena”. Jasno zaznaczono, że według ustaleń współpraca ma mieć charakter krótkotrwały, a w kuluarach mówiło się, że tak naprawdę wszystko zależy od ich występu.


W składzie brakowało wielkich nazwisk, czy wielokrotnych mistrzów. Do Michała „MOLSI” Łąckiego, który jako jedyny ostał się po kadrowych zawirowaniach, dołączył Piotr „nawrot” Nawrocki znany głównie z Izako Boars oraz trójka młodzików – Olek „hades” Miskiewicz, Kamil „Kei” Pietkun, Kacper „Kylar” Walunkiewicz. Społeczność nie przyjęła zbyt ciepło tego ogłoszenia. Wyśmiewano przyjęcie mniej znanych graczy jak Kei i Kylar, wróżono szybki rozpad zespołu, a nawet zarzucano zakończenie współpracy z graczami zaraz po PGA. Jednak jak dobrze wiemy, tak się nie stało.

AVEZ na WarmUP PGA pokazało namiastkę swojego potencjału. Pokonali Together Esports i x-kom AGO, szybko zapewniając sobie awans do play-offów. W półfinale zatrzymała ich Wisła All in! Games Kraków, lecz pojedynek był bardzo zawzięty, a ekipę SZPERO przymierzano wtedy do polskiej czołówki. Zaledwie dwa miesiące później Ośmiornice pojawiły się na kolejnym wydarzeniu Polskiej Ligi Esportowej, tym razem na jesiennych finałach. O tym, że zagrają w G2A Arenie dowiedzieli się w przede dniu turnieju, po tym jak z rozgrywek wycofało się x-kom AGO. AVEZ niemalże bez specjalnego przygotowania pojawiło się w Rzeszowie, gdzie ponownie wywalczyli sobie półfinał, a następnie zajęli trzecie miejsce po pokonaniu portugalskiego Vodafone Giants.

Po przerwie świątecznej ze składu odszedł Olek „hades” Miskiewicz, bo został on wypożyczony do ARCY, które notabene kilka dni później się rozpadło. Wraz z AVEZ zaczął współpracować Kuba „Markoś” Markowski i dla wielu oznaczał osłabienie zespołu. Jednak jak czas pokazał, niektórzy zapominają o tym, że współgrające charaktery są czasem bardziej wartościowe od imponujących statystyk. Niepodważalnym argumentem na tę tezę jest wejście AVEZ w sezon 2020. Stale widywaliśmy ich w dalekich etapach przeróżnych kwalifikacji – czy to do DreamHacka, czy europejskiego Minora oraz oczywiście do FLASHPOINT. Mimo że w pierwszych dwóch zawsze brakowało im kropki nad „i”, to właśnie to dzięki tym ostatnim, Ośmiornice są obecnie najczęściej wspominaną drużyną na polskiej scenie.

 


Jak z pewnością wszyscy dobrze wiedzą, AVEZ wywalczyło sobie awans na główny turniej kwalifikacyjny FLASHPOINT, gdzie oprócz dwóch miejsce w lidze do wygrania jest łącznie $100.000. Przed rozpoczęciem zamkniętych kwalifikacji mało kto wskazałby właśnie Ośmiornice do roli faworyta. Przecież mieliśmy do wyboru jeszcze kolejno ESL Mistrza i Wicemistrza Polski – Illuminar Gaming i x-kom AGO oraz ex-Virtus.pro. Jednak jak to na polskiej scenie bywa, nie może być zbyt nudno. Illuminar podjęło się przebudowy składu, która wywołała wiele kontrowersji, x-kom AGO zaczęło kombinować z rotacją zawodników rezerwowych, zaś ex-Virtus.pro zaprezentowało nam książkowy przykład braku profesjonalizmu (piję tutaj do jednej, konkretnej osoby). Same rozgrywki w wykonaniu MOLSIEGO i spółki podsumowałbym krótko „piękne to były kwalifikacje, nie zapomnę ich nigdy”. AVEZ w decydujących starciach startowało od starty pierwszej mapy, co tylko dodawało pikanterii każdemu kolejnemu zwycięstwu. Co ciekawe najlepiej strzelali ci najbardziej krytykowani w październiku ubiegłego roku – Kamil „Kei” Pietkun, Kacper „Kylar” Walunkiewicz.

Jak to się mówi „życie pisze najlepsze scenariusze”. W ciągu ostatnich trzech miesięcy do włodarzy wróciła karma za problemy z ubiegłego roku. Skład, który można nazwać „dziełem przypadku”, wykazał się tak potężną wolą walki i głodem wygranych, że jednym turniejem wymazał z pamięci dawne niepowodzenia organizacji. Zespół prowadzony przez Nawrota nie tylko ośmieszył działania drużyn nazywanych dotychczas „polską czołówką” ale także, mówiąc bardzo bezpośrednio, zamknął mordy wszystkim hejterom, których głosy wybrzmiały zaledwie cztery miesiące temu.

Teraz wrzucę do tego wszystkiego trochę prywaty. AVEZ w tym momencie rozpoczyna swój amerykański sen, który mam nadzieję, że będzie trwał jak najdłużej. Na głównym turnieju kwalifikacyjnym próżno będzie szukać drużyn z top30 rankingu HLTV, a MOLSI i spółka rozprawili się z takimi znajdującymi się w przedsionku tego zestawienia. Trzymam kciuki za podopiecznych Adama „destru” Gila. Jeśli AVEZ zdoła awansować do głównego turnieju, napiszą niesamowitą historię, która może być przykładem i inspiracją dla wielu młodych zawodników. Jedynym problemem może okazać się presja, i to nie tylko ta nakładana przez polskich kibiców, ale też pierwszego międzynarodowego turnieju w Ameryce. Mam nadzieję, że sobie z nią poradzą i jak najbardziej szczerzę życzę im zwycięstwa w nadchodzących kwalifikacjach.

Michał „Perakk” Perkowski – śledź autora na twitterze   →