Płomień nadziei na ratunek polskiego CSa zapłonął we wrześniu, kiedy Illuminar wygrało Games Clash Masters. Wygrana w Gdyni popchnęła drużynę do przodu, a ta na jesień i zimę pojawiła się na kilku LAN-ach, została mistrzem Polski i w oczach wielu była prawdziwym numerem jeden w kraju. 2020 rok to jednak czas bałaganu, nieporozumień, rozstań i drogi naostrzonej znakami zapytania. 

Mamy ciężkie czasy w polskim CS-ie, nie da się ukryć. Po latach tłustych, erze Virtus.pro, pozostały już tylko wspomnienia Dla równowagi nastał teraz okres posuchy. Co gorsza, po prostu przywykliśmy do tego przywykliśmy i zaczęliśmy się w nim urządzać. Mogłoby się wydawać, że taka pozycja niektórym pasuje, wszak na krajowym podwórku jest dość pieniędzy i popularności, by zachłysnąć się profesjonalnym graniem, a jednocześnie brakuje presji na międzynarodowe wyniki. Oczywiście największe organizacje ciągle powtarzają, że zamierzają walczyć na arenie światowej, lecz czas oczekiwania wciąż się wydłuża, a kolejne ekipy niczym typowy student biorą wieczną prolongatę i dalej liczą, że w końcu coś się zmieni, coś przeskoczy w głowie i w końcu się uda. Jeśli jednak nie idzie, to pora na co? Oczywiście, że na zmiany.

Tym razem mamy jednak dziwną szuflę, bowiem bardzo rozciągniętą w czasie. Trwamy więc w nieustającym widmie zmian kadrowych, w którym składy polskich drużyn powinny być podawane wraz z wynikami  wieczornego totolotka. Ostatnio maszyna losująca wyłoniła nam reprezentantów Illuminar Gaming.

Co z oczu, to z serca.

Illuminar miało być drużyną, która przełamie wyżej opisany impas i wyrwie się z przeciętności polskiego Counter-Strike'a. Drużyna dobrze rokowała, relacje między graczami były świetne, o czym najlepiej świadczy jednogłośność decyzji, kiedy to x-kom połączył się z AGO. Był to moment, w którym zespół mógłby się rozpaść, a któryś z zawodników miał okazję się skusić na pewną posadę w Gnieździe. Gracze jednak odrzucili propozycje od AGO i postanowili przetrwać te ciężkie chwile razem. Na efekty nie trzeba było długo czekać – pod skrzydła wzięło ich Illuminar. Na jesień innocent i spółka zaczęli już jeździć na LAN-y, dostawać regularnie zaproszenia i rosnąć w oczach kibiców. Jak na polską drużynę – niewątpliwie sukcesy.

Prawda w oczy kole.

10 lutego doszło jednak do zmian – STOMPA i oskarisha odsunięto od głównego składu. Decyzja bardzo zaskakująca, rozbijająca najlepszą polską drużynę. Tym samym w ciągu około półtora miesiąca Polska straciła swoje trzy wizytówki – Illuminar, Virtus.pro oraz ARCY. Ze środowiska dochodziło wiele głosów – a że Illuminar osiągnęło maksymalny rezultat, a że potrzeba zmian, by przebić szklany sufit i inne podobne argumenty. Z dozą ostrożności podchodziłem do tych tez. Dlaczego? Bowiem tak tłumaczy się słabsze wyniki polskich drużyn od kilku lat. Na lepsze, obiecywane rezultaty wciąż czekam. Ironią losu jest to, że zwykle te “zgniłe jabłka” spadały na cztery łapy, a ich poprzednie drużyny się już nie podnosiły.

Ślepy los.

Od 10 lutego rozpoczął się czas dziwnych, zagadkowych decyzji Illuminar, które przypominały błądzenie po omacku. Najpierw iHG spróbowało skleić coś z rallenem i snatchim. Na papierze – skład wspaniały. Jak było w rzeczywistości – chyba każdy widział, a jak nie, to już nie zobaczy, z czego też można wysnuć prosty wniosek. Krótko podsumowując Rodowicz zgodnie z zapowiedziami wyruszył za wielką wodę, zaś Rudzki pokazał się z bardzo słabej strony.

Później Illuminar zabrało się za poszukiwanie młodych talentów. p1ter i fr3nd jednak nie podołali, a innocent już zapowiedział na streamie, że nie zamierzają testować innych młokosów. Według niego w Polsce nie ma młodych talentów, które mogłyby nadawać się na drużynę światowego lub przynajmniej europejskiego formatu. Zapewne organizacja chce mieć wyniki na już, na teraz, a nie „tracić” czas na nauczanie młodzików. W tle jeszcze rozgrywało się dziwne lawirowanie mono między składem a ławką, lecz bez oficjalnych potwierdzeń. Czyniąc z długiej historii krótką – wielki chaos, w którym kotłowały się całe masy pomysłów.

Spoglądamy na brzeg

Ostatecznie stanęło na tym, że Illuminar ma zamiar (podobno) dobrać do składu Vegiego, Snaxa i mouza. Czyli znowu te same twarze, w trochę innym zestawieniu. Teraz musi się udać. Jak już wcześniej wspominałem – sceptycznie podchodzę do takich pomysłów. Innocent opisał mniej więcej role w zespole:


Pytanie tylko, czy to znowu nie jest ten skład, który na papierze wygląda świetnie, a na serwerze zobaczymy to, co zwykle? Nie dowiemy się, póki sami tego nie ujrzymy. Historia takich składów w Polsce jednak nauczyła mnie, że “dream teamy” się nie sprawdziły. Mogą zadziałać na miesiąc, dwa, ale później zawsze czegoś brakuje, a skład uderza czołem w szklany sufit, odbijając się od niego bardzo boleśnie. Dlatego podchodzę do niego z dozą dystansu.

Mocek przynajmniej nie mydli nikomu oczu i bardzo mądrze wskazuje, że celem tego składu będzie przebicie się do Tieru 2, który już Polsce zaczyna odjeżdżać. I życzę z całego serca Illuminar żeby im się to udało. Doświadczenie i obserwacja ostatnich miesięcy (a nawet lat?) jednak podpowiada mi, że wieczne mieszanie w kotle wypełnionym tymi samymi zawodnikami nic nie da, a co najwyższej jeszcze rozrzedzi potencjał polskich składów. Na efekty nowego składu iHG musimy jeszcze poczekać, oby ten czas oczekiwania był dobrze przepracowany. Oczywiście zakładając, że znów nie dojdzie do kolejnych przetasowań.