Można już wprost powiedzieć, że w CS:GO nie tylko Virtus.pro funduje nam prawdziwe thrillery. Choć ranga spotkań mniejsza niż w przypadku meczów Złotej Piątki, to emocje z pewnością podobne. Sferis Pride znów wygrywa w kwalifikacjach do SL-i League Sezon 3. I to w jakim stylu!

Takiego scenariusza, jaki zafundowali nam wczoraj zawodnicy obu teamów, nie napisałby chyba nikt. Silnie faworyzowane Tricked eSports zostało totalnie zdemolowane przez polski zespół na Inferno – wynik 16:1 mówi sam za siebie. Na wybranej przez siebie mapie Sferis Pride czuło się doskonale, jednak w formacie BO3 trzeba wygrać dwie. Wybrany przez przeciwników Train nie wyglądał źle. Strata po pierwszej połowie wynosiła pięć rund. Po wygranej rundzie pistoletowej i doprowadzeniu wyniku do stanu 8:10 norweska formacja znów przejęła inicjatywę i zwyciężając 16:9 wyrównała wynik w serii.

Rozstrzygający pojedynek rozegrał się na Nuke. Tricked rozpoczęło po zdecydowanie silniejszej stronie CT i ta strona wyglądała z ich strony bardzo dobrze – wynik 12:3 właściwie przesądzał sprawę wygranej. Polacy stają się jednak powoli specjalistami od niemożliwych wręcz powrotów na szczyt i zmianie stron podopiecznym Piotra „neqs” Lipskiego udało się doprowadzić do remisu. Potrzeba było aż trzech dogrywek aby rozstrzygnąć wynik meczu i to Sferis Pride wyszło z tego dramatycznego spotkania obronną ręką, kończąc je wynikiem 25:22. Duże brawa należą się całej ekipie, ale wyróżnić warto dwóch zawodników: Jacek „MINISE” Jeziak zdobył łącznie 76 fragów przy 52 zgonach, zaś Paweł „reatz” Jańczak może pochwalić się K-D na poziomie 70-55.