AVEZ Esport jest na razie sensacją finałów Polskiej Ligi Esportowej w Rzeszowie. Z grupy B wyszli jako liderzy, a dzisiaj zmierzą się z Izako Boars w półfinale. O dyspozycji Ośmiornic opowiedział nam Piotr „nawrot” Nawrocki.

Zostaliście kilkanaście godzin przed turniejem zastępcami x-kom AGO. Jak wyglądały Wasze treningi przez ostatni tydzień?

Naturalnie nasze ostatnie tygodnie to po prostu testowanie zawodników, więc mieliśmy trochę czasu, żeby się przygotować. Oczywiście nie przygotowaliśmy się pod przeciwnika, ale mieliśmy te trzy tygodnie treningu, gdzie praktycznie nie mieliśmy przerwy. Więc sumarycznie mieliśmy trochę czasu, żeby poćwiczyć.

Hades powiedział mi przed meczem z Wisłą, że o wiele lepiej czujecie się na stronie anty-terrorystów. Czy przez to właśnie strona atakująca jest czymś, nad czym mocno pracujecie? 

To zależy głównie od mapy. Na trainie na którym graliśmy jest tak, że jeżeli nie masz żadnego pomysłu na rozgrywkę, bądź też rywal świetnie gra na ct-side, to trudno jest zdobyć jakąkolwiek rundę. Na Vertigo dobrze nam poszło, wygraliśmy po stronie terrorystów 12 rund. Problem na tym turnieju jest taki, że nie mieliśmy jak przygotować się pod przeciwnika, więc bardziej graliśmy po prostu swoje. Chociaż to też nie do końca jest tak, że na T-side jesteśmy gorsi, znowu powtórzę – to w głównej mierze zależy od przeciwnika.

Po stronie defensywnej najważniejsza jest komunikacja, która można by rzec, działa u Was świetnie. Osiągnęliście na niej dzisiaj dobre wyniki, pomimo tego, że jesteście w etapie testowania zawodników. 

Komunikacja jest ważna i faktycznie u nas skuteczna, lecz  tutaj kluczowe są też dwie dodatkowe kwestie. Tym składem gramy ze sobą po prostu bardzo długo, więc świetnie się znamy wzajemnie. Zwłaszcza kiedy mówimy tu o Trainie – gramy go od samego początku. Chłopaki już w OneMoreTime, kiedy jeszcze mnie nie było, byli na nim bardzo mocni, i potrafili wygrywać z niektórymi zawodnikami do dwóch na przykład, więc jesteśmy na nim po prostu bardzo ograni, i wiemy robić.

Gracie półfinał z Izako Boars. Co byś powiedział o tym starciu?

Tak jak powiedziałem w wywiadzie pomeczowym, my z Dzikami gramy przez ostatnie trzy, cztery tygodnie bardzo dużo, kilka razy tygodniowo. Z tego względu trochę wiemy, czego się spodziewać. Dodatkowo, sporo grałem z chłopakami, więc osobiście znam ich styl gry. Faktycznie, nie znam stylu prowadzenia TOAO, więc pod tym względem nie wiem czego się spodziewać, ale o pozostałe kwestie się nie martwię. Inaczej sprawa wyglądała by na przykład przeciwko Giants. Wtedy musiałbym siedzieć dzisiaj i jutro i analizować ich grę. To wciąż byłaby niepewna analiza, bo nie wiadomo czy zagrają to samo co grają online. Dlatego też pewniej czujemy się na Izako Boars – wygrywaliśmy na nich, oni wygrywali na nas, BO1, BO3. Jesteśmy pewni siebie.

Wspomniałeś o Giants, co uważasz o ich dyspozycji i podejściu do turnieju?

Moim zdaniem Portugalczycy mają zupełnie inne podejście do LANów. W stresujących sytuacjach radzą sobie o wiele lepiej, i to jest czymś, co odróżnia ich od polskich ekip. Potrafią na turnieju sprawić bardzo duże kłopoty, a do tego są pewni siebie.