O kryzysie, poddaniu się, celach i wielu innych rzeczach opowiedział w wywiadzie z naszym portalem Dawid „lunAtic” Cieślak, prowadzący PACT.

Olaf „Szeregowy” Ostrowski: Jako PACT udało Wam się osiągnąć w tym roku wicemistrzostwo Polski, ale chwilę po nim dopadł Was spory kryzys. Co tak naprawdę się stało?

Dawid „lunAtic” Cieślak: Kryzys ten wyjaśniłbym na pewno zmęczeniem materiału i narastającym napięciem w drużynie. Poprzez nasze ustabilizowanie się w pewnym stopniu na scenie, przyjmowaliśmy na siebie każdy możliwy turniej internetowy, co nie zostawiało nam w ogóle czasu na treningi. Graliśmy w kółko tymi samymi rzeczami, w które wprowadziliśmy ToMa podczas bootcampu przed wylotem do Danii. Oczywisty brak praktyki przyczynił się również do wielu przegranych, a to nie wpływało pozytywnie na atmosferę. Moim zdaniem pokazaliśmy się z dobrej strony na ESL Mistrzostwach Polski, ponieważ na LAN-ie zawsze potrafimy się skupić na jednym celu: zwycięstwie. W internecie przytłaczały nas złe rezultaty i brak czasu na rozwój.

Wspomniałeś o taktykach, w które wprowadziliście Tomka. Początek z nim był naprawdę obiecujący, a ostatnio Wasze drogi się rozeszły. Czemu zapadła taka decyzja?

Będąc szczerym, myślę, że od początku mieliśmy problem wrzucić ToMa w nasz styl gry. Zmienialiśmy różne pozycje, ale nie wychodziło. Ostatecznie sądzę, że Tomek sam czuł, że ciężko mu się odnaleźć, a w dodatku ciężar porażek mógł go przygnieść. O szczegółach mógłby opowiedzieć on sam, bo to jego decyzja o opuszczeniu PACT.

Czy w tym najgorszym okresie Ty również miałeś myśli, aby się poddać i odejść?

Nigdy nie myślałem o poddaniu się. Zawsze patrzę na przegrane okiem analitycznym i próbuję zrozumieć, co działo się źle. Widziałem w tych wszystkich porażkach ogromne pole do poprawy naszej gry, dlatego nie brałem pod uwagi takiej opcji. Zauważałem też, że z meczu na mecz pogłębiały się problemy, które powinny zostać dawno rozwiązane na serwerze. Ja osobiście kłopotów motywacyjnych nie doświadczyłem i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Dopóki nie osiągnę pewnych celów, to będę ciężko trenował.

A jakie są Twoje najważniejsze cele?

Moim najważniejszym celem jest zdobyć w nowym roku Mistrzostwo Polski oraz awansować do TOP 30 światowego rankingu HLTV. Na pewno wszystko co będziemy robić ma nam dać przepustkę do wydarzeń takich jak DreamHack Open, czy innych turniejów z dużą pulą nagród. Ostatecznie chciałbym spróbować dostać się na Minora, a kto wie, może i Majora, gdyż to marzenie każdego gracza. Nie nakleiłbyś mojej naklejki na AWP Panie Redaktorze?

Bardziej na kałacha, bo ze snajperki jestem kiepski. <śmiech> Wracając do celów… w tym roku chyba Team Kinguin najlepiej pokazało, że ciężką pracą można się wzbić naprawdę wysoko. Czego Wam brakuje, żeby pójść śladem Pingwinów?

Myślę, że na tę chwilę to brakuje zdecydowanie stałej, zmotywowanej piątki, która będzie wiedzieć jak grać w naszej strukturze. Tak ogólnie, to nie ma co ukrywać, że doświadczeniem zawodnicy Team Kinguin przebijają nas znacząco, ale od nowego roku postaramy się z całych sił dogonić aktualne top 1 Polski. Nasze potyczki zawsze były wymagające. Uważam, że ten rok może okazać się naprawdę ciekawym pod względem rywalizacji na polskim podwórku. My tak naprawdę dopiero zaczęliśmy pokazywać, że też mamy głód, aby walczyć z najlepszymi ekipami na świecie.

Aktualnie trwa u Was okres testów. Może pora poszukać kogoś na tyle doświadczonego, kto byłby w stanie wprowadzić spokój oraz dodać Wam motywacji? 

Oczywiście, że myślimy nad takimi zawodnikami. Jest kilku doświadczonych graczy z wielką wiedzą, którzy gdyby chcieli, to mogliby w miesiąc zrobić ogromny progres z nowymi twarzami. Jest też obecnie duży rynek młodych szybko rozwijających się talentów. Jeszcze zobaczymy, w którą stronę pójdziemy. Chcemy naprawdę dobrze zainwestować czas podczas testów i wybrać optymalną opcję dla naszego zespołu. Tym razem nie będziemy się spieszyć z tą decyzją.

Kiedy zatem możemy się spodziewać odświeżonego składu PACT?

Punktem zwrotnym w poczynaniach naszej drużyny będą relegacje do ESEA MDL, które odbędą się 7-9 stycznia. Wtedy też powinniśmy mieć pewność finalnego składu.

Skoro już mówisz o relegacjach, to muszę zapytać, czy nie obawiasz się, że fakt iż przystąpicie do nich starym składem nie będzie źle działał na Waszą grę?

To na pewno czynnik, który w żaden sposób nie pomaga. Damy z siebie wszystko i zagramy trochę luźniejszym stylem. Nadal mamy dobre stosunki z Tomkiem, więc myślę, że on też da z siebie 100%. Niestety do zmiany w ekipie doszło w takim momencie, że nie mogliśmy zmienić już zawodnika na baraże. Administracja ESEA bardzo kurczowo trzyma się regulaminu.

Zbliża nam się nowy rok. Chcecie dalej zostać w PACT?

Tak, nadal chcemy zostać w PACT. Współpraca układa nam się bardzo dobrze i rodzinna atmosfera w organizacji na pewno jest czynnikiem, dzięki, któremu ciągle mamy ogromne ambicje.

Ostatnio napisałeś, że nad polską sceną są czarne chmury. Ciężko się z tym nie zgodzić, ale chyba jest to dodatkowa motywacja, aby w 2019 roku to zmienić i przywrócić polskiego CS-a na odpowiednie miejsce.

Z pewnością jest to motywacja, bo teraz nie ma już tej najlepszej niedoścignionej piątki graczy z Polski. Teraz każda formacja może walczyć o bycie tą najlepszą w kraju i każda będzie próbowała za wszelką cenę wbić się na scenę światowego CS-a.

Faktycznie, nie ma już Virtusów, którzy są poziom wyżej i z jednej strony jest to zaleta, a z drugiej, czy nie tęsknisz za oglądaniem Złotej Piątki na najważniejszych esportowych wydarzeniach?

Bardzo lubiłem oglądać Virtus.pro i kiedyś śledziłem tylko ich. Teraz po prostu oglądam inne polskie zespoły. Bardzo lubię obserwować Team Kinguin. Zawsze życzę im jak najlepiej i emocjonuję się równie mocno podczas ich spotkań, jak kiedyś przy starciach Złotej Piątki. Z zaciekawieniem oglądam, również x-kom team, czy AGO Esports. Mam nadzieję, że odnowiony skład VP wróci do czołówki i im również będę mógł kibicować.

No właśnie… jeśli wierzyć plotkom, to niebawem w koszulce z logiem niedźwiedzia będzie grać Snax, byali, TOAO, snatchie i MICHU. Myślisz, że to porządny skład?

Na pewno ma spory potencjał, ale zawsze byłem fanem doświadczonego prowadzącego, który zbiera wokół siebie talenty. Jako przykład mogę podać ANGE1 i HellRaisers, czy też gob b i BIG. Trzeba też zauważyć, że nawet z takim zapleczem drużyny te nie przebiły się na stałe w tier 1. Będę więc z zaciekawieniem śledził losy Polaków, bo siłę ognia mają ogromną. Ciekaw jestem, czy przy prowadzeniu TOAO przebiją barierę, którą natrafiło AGO. Myślę, że to dobra próba, która ma szansę na powodzenie.

Wracając do PACT. Który turniej z 2018 roku zapadł Ci najbardziej w pamięci?

Dla nas każde zawody w tym roku miały duże znaczenie. Najbardziej w pamięci zapadły mi chyba ESL Mistrzostwa Polski, na których pokonaliśmy x-kom team w meczu o trzecie miejsce i otrzymaliśmy dzięki temu awans do ESEA MDL. Nadal pamiętam latające klawisze z klawiatury ponczka, czy też łzy szczęścia po wygranej. Na tym turnieju urwaliśmy też mapę Team Kinguin, co dało nam ogromnego kopa motywacyjnego. Każdy wtedy zrozumiał, że idziemy w dobrym kierunku. W kierunku walki z naprawdę mocnymi ekipami.

Ludzie chyba też zaczęli Was bardziej doceniać jako drużynę, która może namieszać.

Dokładnie tak. Ludzie zaczęli zauważać, że jest taka drużyna jak PACT, która pracuje, aby osiągnąć sukces.

Chyba najbardziej można było to zauważyć w Gdyni, gdy w meczu przeciwko Team Kinguin znaleźli się i Wasi fani na trybunach.

To prawda. Mamy bardzo wąskie grono fanów. Przynajmniej tak mi się wydaję, ale za to mają oni ogromne serducha!

Wąskie grono fanów, to też z jednej strony zaleta. To kibice, którzy są z Wami na dobre i złe. Nie wylewają aż tak dużego hejtu w internecie po porażkach.

Społeczność jest bardzo ważna dla graczy. Hejt zawsze był i będzie, więc lepiej nauczyć się z nim żyć, niż go unikać. Wiadomo, jednak iż tacy wierni kibice nie pojawiają się z dnia na dzień, więc jesteśmy im bardzo wdzięczni za każde wsparcie.

W 2018 roku pojechaliście również na swój pierwszy turniej za granicę – Cross Border Esport. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że wybraliście się do Danii naprawdę sporą ekipą. Jak wspominasz to wydarzenie?

Ten LAN był dla nas pewnym testem siły. Można powiedzieć, że wykonaliśmy plan minimum przegrywając w ćwierćfinale ze zwycięzcą całego turnieju. Wyciągnęliśmy z tych rozgrywek bardzo dużo doświadczenia. Zwłaszcza w strefie logistycznej, gdyż podczas meczu z Tricked byliśmy mega zmęczeni. Umysł chciał, ale ciało już nie dawało rady. Następnym razem zaplanujemy to na pewno lepiej i będziemy w pełni gotowi na przeciwnika. Poza zawodami, to wydarzenie wiąże ze wspaniale spędzonym czasem wolnym. Mieliśmy ludzi, z którymi fantastycznie spędziliśmy resztę czasu. Nie było ani chwili, w której się nudziliśmy. Generalnie cały wyjazd finalnie wyglądał jak jedne wielkie wakacje, na których się bardzo zżyliśmy. To było potrzebne. Liczę, że uda nam się tak tłumnie pojechać na więcej turniejów.

Też na to liczę! Trzeba jednak przyznać, że od kwalifikacji do CBE minęło już sporo czasu i żadne inne eliminacje nie poszły po Waszej myśli. Sądzisz, że trzeba zmienić jakoś format rozgrywek, w których walczy się o awans na LAN-a?

Uważam, że nie trzeba w tej kwestii nic zmieniać. To my powinniśmy popracować nad naszą grą i podejściem do takich turniejów. Na LAN-ie potrafimy grać na 100%, natomiast w internecie jest tyle wpływających czynników na dyspozycję, że nawet nie ma sensu tego wypisywać. Zespół, który zasługuje, na pewno dostanie się na turniej z takich kwalifikacji. My po prostu powinniśmy trenować.

Ostatnio można było zauważyć w Gliwicach za Waszymi plecami kamila. Jak Ci się z nim pracuje? Jest to człowiek, który ma dość kontrowersyjną ocenę na scenie, a mimo to zdecydowaliście się go przetestować.

Kamil ma przekazać nam swoje doświadczenie. Przyszedł tu w jednym celu – wznieść naszą drużynę na wyżyny możliwości. Wydaję mi się, że jest idealny do tego zadania. Kreuję się na osobę, która jest mega ambitna i gdy coś robi, to robi to na 100%. Uważam, że w roli szkoleniowca spisze się idealnie i odciąży mnie znacząco od moich obowiązków. Liczę na jego wsparcie i owocną pracę. Już w pierwszych tygodniach pokazał się z naprawdę świetnej strony.

Czyli w skrócie można tutaj przywołać pewne słowa – „nie oceniaj książki po okładce”.

Nie ująłbym tego lepiej.

Trener, to dość ważne stanowisko w drużynie. Wcześniej go nie mieliście i tak naprawdę dopiero po zmianie koyota zaczęliście testować szkoleniowców. Czemu doszło do tego tak późno?

Wydaję mi się, że to trochę moja wina. Sam się wszystkim zajmowałem i uważałem, że nie potrzebuję pomocy. Teraz uważam, że odciążenie mnie od niektórych obowiązków pozwoli mi rozwijać się indywidualnie jako prowadzący oraz snajper. Sam też będę mógł znaleźć więcej czasu na oglądanie nowych dem, aby podłapać tendencje najlepszych prowadzących na świecie, a wcześniej było to bardzo ograniczone. Praktycznie nie ma negatywów do posiadania trenera. Z perspektywy czasu uważam, że powinniśmy już dawno postarać się o taką osobę. Nadal jednak jestem upartym człowiekiem, który nie pozwoli prowadzić komuś z roli szkoleniowca. Bardziej odpowiadają mi sugestie w stosunku do stylu gry przeciwnika lub informacje, które jakiś gracz mógł pominąć podczas gry, czyli tzw. słabe punkty, które ja mogę wykorzystać podczas pojedynku.

Na których prowadzących starasz się wzorować?

Zawsze staram się wzorować na najlepszych na świecie. Moim ulubionym IGL-em jest FalleN. Oglądam mnóstwo jego dem oraz streamów. Resztę liderów oglądam tak naprawdę według tego, kto aktualnie jest na szczycie. Ostatnio np. staram się dużo oglądać gla1ve'a. Bardzo też lubiłem śledzić taktycznych prowadzących, takich jak gob b czy MSL.

FalleNa chyba najbardziej lubisz też z tego względu, że od razu możesz uczyć się gry ze snajperką, prawda?

Dokładnie. Takie dwa w jednym. Dodatkowo FalleN ma swój agresywny styl, w którym lubi grać snajperką w pozycjach pod dużą presją, takich jak np. kanapka na Trainie. To od niego staram się wyciągać najwięcej. Mało kto gra jednocześnie snajperkę i prowadzi na wysokim poziomie, więc nie mam też dużego pola do manewru. Oglądanie jego gry jest czasem lepsze, niż jakiś dobry film. Brazylijczyk ma naprawdę niesamowity movement, który z zaciekawieniem się obserwuje.

A swoje dema też oglądasz, żeby sprawdzić jakie błędy popełniłeś?

Swoje dema oglądam bardzo rzadko, bo zazwyczaj od razu po meczu wiem w jakiej sytuacji popełniłem błąd i jak mogłem zareagować lepiej. O wiele częściej analizuje błędy całej drużyny z jakiegoś starcia. Uważam, że każdy powinien analizować swoje dema, jeśli nie jest prowadzącym. To mogłoby rozwinąć graczy w ich decyzyjności.

Cóż… Dawid, życzę Ci, abyście wspólnie z PACT poprawiali swoje błędy i szli do przodu. Spełniaj marzenia, a najbliższe dni spędź w towarzystwie bliskich. Wesołych Świąt!

Dzięki. Wesołych Świąt!