Od ostatniego wydarzenia mocno urozmaicającego rozgrywkę minęło już prawie dwa lata, lecz czy gracze CS:GO mogą narzekać na stagnację?

Operacje to bardzo duże urozmaicenia rozgrywki dla niedzielnego grajka CS:GO. Oprócz nowych lokacji do ogrania, wprowadzają wyzwania i misje do wypełnienia, dzięki czemu przeciętny gracz może bawić się na serwerach na nowy sposób. W ostatnich operacjach szczególnie do gustu społeczności przypadły zadania kooperacyjne, w których zmagaliśmy się z trudnościami przygotowanymi przez twórców, ze swoimi znajomymi.

Jednak już jutro miną dwa lata odkąd zakończyła się ostatnia operacja. Hydra, bo taką nazwę jej nadano, wypuszczona została 23 marca 2017 roku i zakończyła się 13 listopada, czyli aż siedem miesięcy później. Zdecydowanie była to najdłuższa operacja, lecz jak widać, bardzo długo przyszło nam czekać na następną.

Jednak czy gracze CS:GO mogą narzekać na stagnację? Nie do końca. W grudniu ubiegłego roku na serwerach pojawił się tryb Danger Zone, inspirowany gramy Battle Royale. Oprócz tego na przestrzeni ostatnich miesięcy jesteśmy świadkami formowania się nowej mety – po raz pierwszy karabiny z lunetą, czyli AUG i SG553 stały się bardziej popularne od kanonicznych M4 i AK47. Warto też wspomnieć, że po raz pierwszy w puli map turniejowych pojawiło się Vertigo, które dotychczas uważane było za bardzo niszową mapę.

Jaki może być powód tak długiego oczekiwania na nową operację? Powodów może być kilka, a o wielu się z pewnością nigdy nie dowiemy. Operacje od pewnego momentu stały się bardzo odtwórcze i monotonne, więc być może Valve pracuje nad czymś bardziej przełomowym. Oprócz tego, według doniesień, firma Gabe'a Newella dołączyła do wyścigu zbrojeń jeśli chodzi o granie w chmurze i konkurować chociażby z projektem Google Stadia. Z pewnością takie przedsięwzięcie pożera masę zasobów ludzkich, a jak nieraz słyszeliśmy od pracowników Valve, prace u nich priorytetyzowane są na bieżąco.