Na placu boju katowickiego Majora pozostało już tylko osiem zespołów. To one przebrnęły przez Fazę Nowych Legend, a niektóre wyczyny zasługują na spore uznanie. Jakie wnioski można wyciągnąć po drugim etapie?

Play-offy IEM Major Katowice 2019 będą mieszanką doświadczenia poprzednich triumfatorów z debiutantami w postaci ENCE i Renegades. Te dwie formacje utrzymały swoją dyspozycję z Fazy Nowych Pretendentów i zaprezentowały ją również w następnym etapie. Chociaż nie obyło się bez problemów, bowiem Finowie musieli wracać z bilansu 0-2. Powodzenie oznacza powtórzenie wyczynów FaZe i Cloud9 z dwóch poprzednich turniejów najwyższej rangi. Ponadto, swoją siłę potwierdziły najlepsze zespoły na świecie. Awans bez porażki przypadł Astralis oraz Liquid, czego wiele osób się spodziewało. Niewielkie kłopoty mieli inni kandydaci do tytułu, lecz i oni przebrnęli przez trudy rywalizacji grupowej. Ćwierćfinały zapowiadają się niezwykle emocjonująco, a co więcej mogła powiedzieć nam Faza Legend?

System zdał egzamin

IEM Major Katowice 2019 był pierwszym turniejem tej rangi, gdzie wykorzystano system z rozstawieniami na podstawie rankingów zespołów. Wcześniej ESL testował to rozwiązanie podczas IEM Chicago i można śmiało powiedzieć, że zdało ono egzamin. Długo szukano odpowiedniego sposobu na rozegranie najbardziej prestiżowych zmagań i wydaje się, że obecny jest najbliższy perfekcji. Przy poprzednich okazjach w niezadowolenie wprawiał chociażby brak pojedynków best of 3 oraz przypadkowe losowania bez seedingu, przez co w jednej rundzie mogliśmy zobaczyć spotkanie dwóch mocnych ekip, a także starcie dwóch kandydatów do odpadnięcia. Teraz wszystkich uczestników poproszono o stworzenie własnych zestawień, które później wykorzystano przy rozstawieniach. Moim zdaniem było to strzałem w dziesiątkę, bowiem kto zna swoich rywali lepiej, niż profesjonalni gracze? Osobiście zgadzałem się z większością zestawień, a szczególnie tym z Fazy Nowych Legend. Oceny drużyn znalazły też odzwierciedlenie w rzeczywistości, ponieważ dwoma formacjami, które przebrnęły przez ten etap z bilansem 3-0 były Astralis oraz Liquid, czyli TOP2 rankingu. Obojętnie nie można przejść też obok powiększenia liczby meczów best of 3. Teraz każde spotkanie decydujące o awansie lub eliminacji było rozgrywane do dwóch wygranych map, co pokazuje, że wszyscy ćwierćfinaliści zasłużyli na bilet do tego miejsca. Wykluczenie – jak to się zwykło mówić – losowych BO1 wyszło na dobre i miejmy nadzieję, że tego formatu będą używali przyszli organizatorzy Majorów. A kto wie, być może uda się nawet coś ulepszyć?

Renegades i ENCE wciąż szaleją, NiP ponownie Legendą

Przebrnięcie przez Fazę Nowych Pretendentów jest tylko pierwszym krokiem w walce o najwyższe cele. Oczy uczestników są przecież zwrócone w stronę statusu Legend, a żeby go osiągnąć, trzeba też przejść drugi etap rozgrywek. Jedynymi zespołami, którym udało się pokonać oba te szczeble, są Renegades, ENCE oraz Ninjas in Pyjamas. Awans całej trójki może być pewnego rodzaju niespodzianką, lecz kryją się za tym nieco inne historie. Australijczycy i Finowie długo szukali recepty na sukces w krajowych składach i wreszcie dopięli swego. Pierwsi z nich we wrześniu dodali do składu Gratisfactiona oraz liazza, co okazało się fantastyczną decyzją. Obaj zawodnicy znacznie pomogli w budowie drużyny, choć brakowało im doświadczenia na największych scenach. Z każdym kolejnym meczem ,,Renegaci” przekonywali coraz bardziej i trudno uwierzyć, że pierwszą mapę na turnieju przegrali dopiero podczas szóstego meczu. Ich rywalem było wtedy Astralis, które ostatecznie wygrało cały pojedynek. Jedna porażka nie przeszkodziła graczom z Australii w osiągnięciu swojego celu, bowiem już w czwartej rundzie pokonali oni Vitality i wywalczyli bilet do play-offów. Jeśli chodzi o ENCE, tutaj historia przyniosła jeszcze więcej emocji, ponieważ w Fazie Legend formacja wracała z bilansu 0-2. Ponadto, jej trzecie spotkanie także zmierzało w niebezpieczne rejony i z czystym sumieniem można stwierdzić, że BIG miało tam sporą przewagę. Utrzymanie nerwów na wodzy i kapitalna postawa dały jednak Finom upragniony awans, a warto wspomnieć, że dla czterech z nich był to debiut na turnieju tej rangi.

Zgoła odmienna jest przygoda Ninjas in Pyjamas. Legendarny zespół, który dominował początki sceny CS:GO, stracił status Legend podczas ESL One Cologne 2016. Wydawało się, że powrót na właściwe tory będzie formalnością, lecz wtedy pojawiła się przeszkoda o nazwie Vega Squadron. Potyczka na Cache'u na zawsze zapisała się w historii gry, ponieważ wykluczyła Szwedów z kolejnego turnieju rangi Major. Chyba można to określić początkiem końca NiPu, jaki znaliśmy. Owszem, piąty zawodnik był wymieniany dość często – w te buty wchodzili allu, Maikelele, pyth czy draken. Następnie przyszły jednak inne roszady, a z formacją pożegnali się też friberg oraz Xizt. Spośród triumfatorów z Kolonii z 2014 zostali już tylko GeT_RiGhT i f0rest, którzy wraz z nową krwią próbowali ponownie zapisać swoją obecność w czołówce sceny. Pierwszym udanym podejściem był FACEIT Major w Londynie. Tam ekipa ze Skandynawii wystąpiła na najbardziej prestiżowym evencie pierwszy raz od ponad dwóch lat. Choć nie osiągnęła pierwszej ósemki, miała zapewniony występ w Fazie Pretendentów na IEM Katowice 2019. Teraz ważny cel wreszcie został osiągnięty – Ninjas in Pyjamas po raz kolejny stało się Legendami, a emocje zawodników doskonale pokazywały ile ten awans znaczył. Drużynie należy się jeszcze większy szacunek, bowiem byli najniżej rozstawioną spośród tych, które zgarnęły bilet do play-offów. Mam nadzieję, że to będzie tylko początek drogi po fazach pucharowych Majorów, a formacja nie wypadnie z tego obiegu.

Świetna postawa faworytów

Na początku dyskusji o faworytach Majora większość osób wskazywało Astralis i Liquid. Taka postawa była oczywiście zrozumiała, wszakże to dwie najlepsze ekipy na świecie, które w ubiegłym roku dostarczyły wielu emocji. Wtedy jednak z każdym kolejnym bezpośrednim starciem wiara w zwycięstwo amerykańskiej formacji rosła, a Astralis z łatwością niszczyło te marzenia. Przerwanie passy nadeszło dopiero na początku 2019, kiedy to Duńczycy musieli uznać wyższość oponenta w finale iBUYPOWER Masters. Rywalizacja dwóch wspomnianych ekip przyniesie jeszcze mnóstwo wrażeń, a jedną z okazji do zobaczenia ich może być trwający Major. Obaj kandydaci do zwycięstwa świetnie zaprezentowali się w Fazie Nowych Legend, a słabe momenty można wskazać na palcach jednej ręki. W przypadku device'a i spółki była to niewątpliwie pierwsza mapa starcia z Renegades. Wtedy zawodnicy roztrwonili przewagę z wyniku 14:5 i przegrali pojedynek po dogrywce. Trudno przypomnieć sobie podobną sytuację z ostatniego czasu, ponieważ zazwyczaj to Astralis dokonywało ewentualnego comebacku. Gla1ve przyznał jednak, że strona atakująca na Mirage'u to właśnie jedyna okazja, by coś takiego doszło do skutku. Liquid natomiast zagrało kilka wyrównanych lokacji, lecz w decydujących momentach potrafiło przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Amerykanie pokazywali dobrze ułożoną grę taktyczną i zachowywali stalowe nerwy nawet w scenariuszach, gdy do końca rundy było bardzo mało czasu. Bilans 3-0 świadczy o świetnym przygotowaniu obu składów, przez co ich potencjalny finał może być kapitalnym spotkaniem.

Najważniejsze informacje dotyczące play-offów

Faza pucharowa IEM Major Katowice rozpocznie się już w czwartek o godzinie 16:00. Wszystkie najważniejsze informacje dotyczące ostatniego etapu turnieju znajdziecie na naszej podstronie. Pewnym jest, że emocji nie zabraknie i każde spotkanie będzie można oglądać z zaciekawieniem. Czy faworyci utrzymają dyspozycję do końca turnieju, czy może niżej notowane zespoły wciąż będą szły swoją ścieżką niespodzianek? Tego dowiemy się już za kilka dni.