Kilka dni przerwy wystarczyło, by stęsknić się za IEM-em Katowice. Rozgrywki na szczęście już wracają, a na nas czeka cały weekend niezapominanych wrażeń.

  • Gambit – Natus Vincere

Starcie dwóch pokoleń regionu CIS. I może wiekowo nie ma aż takiej różnicy, bo wynosi ona zaledwie 1,5 roku (średni wiek obu drużyn), to Na'Vi wręcz miażdży Gambit doświadczeniem. Rosyjsko-ukraiński zespół jest w genialnej formie, w 2021 roku praktycznie wygrywa każde spotkanie, a jedynym ich pogromcą pozostaje Team Liquid. Przegrać jednak w takim stylu, jak to ostatnio zrobiło Na'Vi to żaden wstyd, gdyż był to najprawdopodobniej najlepszy mecz, jaki mieliśmy okazję oglądać w bieżącym roku. Ekipa s1mple'a w ćwierćfinale IEM-u jest oczywiście ogromnym faworytem, jednak musi podejść do swojego przeciwnika z ogromnym szacunkiem. Gambit w końcu również zalicza efektowne serie zwycięstw, a z turnieju wyrzuciło całą europejską śmietankę – mousesports, Heroic i G2. Na'Vi to jednak obecnie jeszcze jedna półka wyżej i wydaje się, że tutaj przygoda sh1ro i spółki może się zakończyć. Mimo wszystko – dotrzeć do ćwierćfinału w Katowicach i odpaść w nim po porażce z obrońcą tytułu, to scenariusz i tak wspaniały dla drużyny takiej jak Gambit, która dopiero aspiruje do bycia w światowej czołówce. Początek tego starcia zaplanowano na godzinę 15:00.

  • Virtus.pro – Astralis

Ale taki zestaw drużyn kiedyś ekscytował, prawda? Jeszcze rozgrywany w play-offach IEM-a Katowice, przy pełnym Spodku… Niestety, mamy obecnie 2021 rok, zamkniętą arenę, a barwy VP bronią obecnie inni zawodnicy. Niemniej jednak powinni nam sprezentować równie mocne show. Jame i spółka to ekipa, która w ostatnich miesiącach poczyniła niebywałe wręcz postępy i 6. pozycja w światowym rankingu jest w pełni zasłużona. Przed Virtusami jednak ogromne wyzwanie – pokonanie „jedynki” świata, czyli Astralis. Duńczycy, z resztą jak na każdym turnieju, są faworytami do wygrania całych rozgrywek. I na IEM-ie również prezentują genialną formę, zostali jednak zatrzymali przez fantastyczne Spirit. Czy VP stać na podobną niespodziankę? Myślę, że tak, zwłaszcza że zespół złapał wiatr w żagle i w rywalizacjach z FURIĄ, Vitality i NiPem nawet nie stracił mapy. W tym spotkaniu może się wszystko zdarzyć, a Virtusi w nowych barwach w końcu mają okazję do rewanżu na Duńczykach za upokorzenie w finale Majora w Berlinie. Tym razem mecz nie powinien skończyć się tak szybko. Spotkanie ma rozpocząć się o godzinie 18:30.

Transmisje obu spotkań przeprowadzi polskie studio ESL.