FaZe Clan pokonało Cloud9 w pierwszym ćwierćfinale trwającego w Katowicach Intel Extreme Masters. Europejski superteam po raz kolejny odegrał się na Amerykanach za przegrany finał ostatniego majora.

United States Cloud9

1

Faza pucharowa
IEM XII Katowice
Pierwszy ćwierćfinał

Overpass
(2:13; 3:3)

Cache
(5:10; 3:4)

Inferno
(8:7; 7:8) (5:7)

United States Cloud9 odrzuca Nuke
European Union FaZe Clan odrzuca Cobblestone
United States Cloud9 wybiera Overpass
European Union FaZe Clan wybiera Cache
United States Cloud9 odrzuca Mirage
European Union FaZe Clan odrzuca Train
Mapa decydująca: Inferno

European Union FaZe Clan

2

Overpass

Pierwszy ćwierćfinał Intel Extreme Masters 2018 w Katowicach rozpoczął się od wygranej przez FaZe Clan pistoletówki. Ekipa Finn „karrigan” Andersen wykorzystała przewagę broni i już po chwili miała trzypunktowe prowadzenie.  Amerykanie nie byli w stanie zająć obszaru bombowego podczas fulla, co okazało się dla nich tragiczne w skutkach. Dali oponentom kolejną przewagę. FaZe Clan, jak można się było tego spodziewać, poszło dalej. Początek tej połowy nie wyglądał najlepiej dla Cloud9. Tarik „tarik” Celik nie mógł wpaść na pomysł, jak przedrzeć się przez defensywę antyterrorystów. Dopiero w szóstej potyczce terroryści byli górą. Niestety dla nich – to był praktycznie koniec radości w pierwszej części mapy. Do końca zdobyli jeszcze tylko jeden punkt. Idealnym zwieńczeniem był ace w wykonaniu Nikola „NiKo” Kovacs.

Runda pistoletowa drugiej połowy była praktycznie podpisaniem wyroku dla Cloud9. Europejski superteam otworzył sobie prostą. Po tym, jak FaZe zdobyło aż trzynaście map-pointów, praktycznie niemożliwym był powrót C9. Amerykanie oczywiście próbowali się bronić, jednakże trzy punkty to było wszystko, co mogli zrobić.

Cache

Runda pistoletowa drugiej mapy była popisem cierpliwości i umiejętności strzeleckich kapitana amerykańskiej drużyny – tarika. Broniąc bs „B”, tarik bez najmniejszego problemu zabił czterech przygotowujących się do ataku oponentów. Antyterroryści nie mieli większych problemów z pójściem za ciosem. FaZe Clan nie czekało jednak trzech rund na rozegranie fulla. Po dwóch porażkach, terroryści zadali swój pierwszy cios na de_cache. „Pierwsi przegrani” ostatniego majora momentalnie objęli pozycję lidera. Aby do tego doprowadzić, Olof „olofmeister” Kajbjer, musiał sobie poradzić z clutchem 1 vs 2. Cloud9 najwyraźniej nie było zadowolone z tego powodu. Antyterroryści od razu doprowadzili do remisu 3:3.  W tym zaciętym pojedynku lepiej odnalazło się FaZe. Europejczycy zdołali „odskoczyć” rywalom z wynikiem. Po trzech tryumfach z rzędu, podopieczni Roberta „RobbaN” Dahlström mieli niesamowity problem z odnalezieniem się na obszarze bombowym „B”, co kosztowało ich przegraną. Ostatecznie, to terroryści zapwenili sobie zwycięstwo w pierwszej połowie drugiej mapy. Od Cloud9 zależało to, z jaką przewagą ich rywale rozpoczną zmagania po zmianie stron. Skończyło się na 10:5 dla FaZe.

Aby myśleć o rozegraniu trzeciej mapy, Cloud9 musiało wygrać rundę pistoletową. Niestety to się nie udało. W tym momencie, wydawać by się mogło, że tylko fenomenalna gra z pełnym ekwipunkiem może uchronić Amerykanów od pożegnania się z turniejem po drugiej mapie ćwierćfinału. FaZe poszło za ciosem. Cloud9 zaskoczyło rywali wygrywając force'a. Ta jedna porażka zmusiła karrigana do podjęcia decyzji o taktycznej pauzie. Po wznowieniu rozgrywki, C9 ponownie bezproblemowo zajęło BS „A”. Póki co, przewaga FaZe Clan była na tyle duża, że formacja nie musiała się przesadnie martwić. To mogło ulec zmianie w każdym momencie. Powoli, ale konsekwentnie, zwycięzcy ostatniego majora odrabiali straty. To, co na początku połowy wydawało się niemal niemożliwe do wykonania, ziściło się. Cloud9 doprowadziło do remisu 12:12. Antyterroryści byli bezradni. Nie mogli znaleźć sposobu na „zaklejenie” swojej defensywy. Najwyraźniej potrzebowali swoistej terapii szokowej, bo dopiero po utracie pozycji lidera byli w stanie powstrzymać wściekły atak rywali. Radość europejskiej formacji nie trwała długo. To Cloud9, wbrew temu, co można było przypuszczać jeszcze na początku drugiej połowy, jako pierwsze zyskało szansę na zdobycie tej lokacji. Pierwszy ćwierćfinał miał się rozstrzygnąć (a jakżeby inaczej) na Inferno! Cloud9 wygrało drugą mapę 16:13.

Inferno

Inferno rozpoczęło się od wygranej przez Cloud9 pistoletówki. Antyterroryści zgarnęli również drugą potyczkę. Po tym, jak FaZe wygrało rundę numer trzy, mogliśmy zakładać, że ostatnia mapa będzie naprawdę bardzo zacięta (podobnie jak na finale majora). Drużyna Finn „karrigan” Andersen wyszła na prowadzenie, które starała się powiększyć. Pomimo drobnych problemów, FaZe konsekwentnie szło dalej. Po sześciu porażkach z rzędu, Cloud9 znalazło sposób na odbicie ataku rywali. Rewelacyjne zagranie Timothy'ego „autimatic” Ta na „bananie”, znacząco przyczyniło się do następnego tryumfu C9. Tarik poprowadził swój zespół po prowadzenie. To Amerykanie zapewnili sobie zwycięstwo w pierwszej połowa, która ostatecznie zakończyła się wynikiem 8:7.

Druga runda pistoletowa również należała do Amerykanów. Nie musieliśmy długo czekać, by C9 prowadziło 11:7. Terroryści byli konsekwentni. To do nich należał full. Dopiero po tych porażkach, FaZe „wzięło się w garść”. CT, niszcząc ekonomię rywali, zyskało nie lada okazję do odrobienia strat. Zawodnicy Cloud9 nie mieli zamiaru odpuszczać. FaZe Clan było w dosyć nieciekawej sytuacji, bowiem amerykański skład dzieliły już tylko dwie wygrane od półfinału. Rewelacyjne full eco sprawiło, że Cloud9 zyskało trzy punkty meczowe. Okazało się jednak, że w tym samym momencie nastąpiły bliżej nieznane problemy techniczne. Po kilkuminutowe przerwie, dowiedzieliśmy się, że runda będzie powtórzona. Wznowienie rozgrywki dało nam kolejny punkt dla faworyzowanego przez publiczność FaZe. Podopieczni RobbaNa doprowadzili do remisu, który następnie przekuli na jeden punkt meczowy. To nie mogło skończyć się inaczej. Czekała na dogrywka!

W dogrywce, Cloud9 zaczęło fenomenalnie. Amerykanie ponownie wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. Idealnym przykładem tego był wygrany przez Skadoodle'a clutch 1 vs 3 w ostatniej rundzie przed zmianą stron. FaZe Clan musiało wygrać wszystkie trzy starcia, by doprowadzić do drugiej dogrywki.

Emocje sięgały zenitu. FaZe Clan rzutem na taśmę obroniło się przed czwartą porażką z rzędu, co oznaczałoby koniec. Mecze tej dwójki przejdą do historii. Ponownie czekała nas druga dogrywka.

Role się odwróciły. W drugiej dogrywce to FaZe zgarnęło wszystkie trzy potyczki przed zmianą stron. Finalnie, FaZe Clan wygrało 22:20 i teraz zmierzy się w półfinale z Astralis.

Wszystkie informacje na temat turnieju w katowickim Spodku możesz znaleźć na naszej dedykowanej podstronie.