Bartosz „Hyper” Wolny od 2018 roku reprezentuje barwy Izako Boars w roli szkoleniowca. Porozmawialiśmy z nim między innymi o testach młodych graczy.

Olaf „Szeregowy” Ostrowski: Mam wrażenie, że było o Was ostatnio trochę cicho. Specjalnie nie chcieliście, aby obserwacje w Izako Boars odbiły się szerokim echem? 

Bartosz „Hyper” Wolny: Woleliśmy zacząć dobór graczy po cichu. Następnie raz w tygodniu ogłaszaliśmy ludziom, kto tym razem jest testowany w zespole i z tego co widziałem informacje przyjmowały się pozytywnie. Nie zawsze o wszystkim musi być głośno. Najważniejsze, żeby efekt końcowy był zadowalający.

Po raz pierwszy w karierze przeprowadzałeś testy zawodników, którzy nie mają większego doświadczenia. Czym Cię zaskoczyli? 

Przede wszystkim głodem wygranej. Oni jeszcze nic większego nie osiągnęli, więc chcą wspinać się na wyższy poziom i spełniać się w swojej pasji. Przychodzą na treningi z nowymi zagrywkami. Nie mają problemu żeby siedzieć i działać na najwyższych obrotach nawet po 10 godzin dziennie. Tego już niektórym starszym graczom brakuje. Mówię to nawet na podstawie osób, z którymi współpracowałem. Teraz mam w ekipie zupełnie inną jakość, dzięki energii, którą przyniosły nowe nabytki.

Muszę też powiedzieć, że jak tak przyjrzałem się mniej znanym graczom, to uznałem, że w Polsce można z nich zrobić całkiem niezłą formację. Trzeba jednak się w to mocno zaangażować i posiadać odpowiednią ilość czasu, bo jak wiadomo – nie od razu Rzym zbudowano. Oni jeszcze nie zasmakowali rywalizacji z lepszymi rywalami, więc nie wiedzą za bardzo, czego się spodziewać. W takich meczach muszą zapomnieć o nawykach z luźnych nieoficjalnych gier.

Powiedziałeś, że aby stworzyć ekipę z niedoświadczonymi zawodnikami potrzeba czasu. W pełni się z tym zgadzam i od razu zapytam – czy Twój pracodawca jest gotowy na to, że niekoniecznie od razu chłopaki wejdą na wyższy poziom? Wiesz… Izako Boars jako marka już długo czeka na jakieś większe sukcesy. 

Jasne, jestem tego świadomy, natomiast plan obserwacji został stworzony właśnie przez organizację. Dziki chciały zacząć coś od nowa. Wejść na scenę mieszając mniej znane twarze z tymi, które są już ograne. Nie możemy przecież ciągle opierać się na tych samych nickach.

Już teraz w sumie widać, że ten powiew świeżości nam pomógł. Potrafimy pokonać między innymi Turkey5, UniqueLyngby VikingsSKADE, które przecież miało na Inferno 80% wygranych na HLTV. To są zespoły z TOP 50 HLTV, a nie mieliśmy z nimi większych problemów. Naprawdę dajemy z siebie wszystko, żeby osiągać dobre wyniki i jak na razie wydaje się, że idziemy w dobrym kierunku.

Czy można powiedzieć, że testy w Izako Boars dobiegły końca i szejn, avis oraz siuhy zostaną z Wami na dłużej? 

Bardzo mi się fajnie pracuje z chłopakami, ale na oficjalny komunikat w tej sprawie musicie jeszcze chwilę poczekać. Myślę, że do około 10. dni pojawi się oświadczenie.

Z początku widziałem, że na obserwacjach w iB znalazł się destroj. Nie widziałem jednak, żeby grał z Wami jakiś oficjalny pojedynek. Co poszło nie tak z jego strony, że tak szybko znalazł się poza projektem? 

Maciek po prostu średnio wypadł podczas treningów i on sam o tym wie – rozmawiałem z nim na ten temat. Zawiódł mnie trochę, bo liczyłem, że pokaże się z jak najlepszej strony. Wiem, że on potrafi nieźle grać, ale przez te kilka dni, w których miał się wykazać, był gorszy od reszty.

Wejdę Ci w słowo. Czy nie uważasz, że wpływ na formę destroja ma słaba psychika? Pamiętam, jak oglądałem jakąś transmisję z jego udziałem, chyba u PAGO i wydawało mi się, jakby był totalnie załamany. 

Ogólnie on stwierdził, że opcja gry w Izako Boars może być dla niego ostatnią szansą, żeby zaistnieć na scenie. Trenował zatem bardzo ciężko, jeszcze zanim testy u nas wystartowały, ale koniec końców nie zagrał na nich dobrze. Nie mogłem go przyjąć do Dzików tylko przez to, że jesteśmy dla siebie dobrymi kolegami. Musiałem patrzeć na wszystkich równo i tak też robiłem.

Tak jak wspominałeś wcześniej – grając z siuhym, avisem i szejnem zaliczyliście kilka dobrych meczów w ESEA Advanced. Wszyscy myśleliśmy, że wystąpicie w play-offach tej ligi, a tu pojawiła się przykra niespodzianka od organizatora zmagań, który zmniejszył grono uczestników dalszej fazy. Zadziałało to na Was demotywująco? 

Raczej nie. Nawet bez osiągniętych play-offów czujemy, że mamy za sobą dobry sezon. Przypomnę, że gdy startowały rozgrywki, my dopiero tworzyliśmy drużynę, a mimo to skończyliśmy zawody z bilansem 10/6, zaczynając od 0/3. Pozostało nam ciężko pracować, żeby z kolejnej edycji dostać się do ESEA MDL.

Jeżeli chodzi o decyzję organizatora ESEA Advanced – była ona strasznie słaba. Nie powinno się nagle zmieniać zasad nie informując o tym nikogo. Zaglądałem na mojego maila, wiadomości na ESEA, nigdzie nie miałem żadnej wiadomości. Warto zaznaczyć, że nie tylko my straciliśmy przez to udział w kolejnym etapie ligi. Copenhagen Flames myśląc, że jest już pewne gry w fazie pucharowej, oddało kilka walkowerów. Teraz zapewne są mocno zdziwieni tym, co się stało.

Na samym początku testów w Izako Boars zakomunikowaliście, że będzie Wam przy nich pomagał trener mentalny – Mateusz Salwa. Jaki był jego wpływ na przebieg obserwacji? 

Każdy z graczy przed udziałem w projekcie miał rozmowę z Mateuszem i już po nich byliśmy w stanie stwierdzić, jak zawodnik będzie się zachowywał, jakie będzie miał zaangażowanie i generalnie jak patrzy na grę. Mi to bardzo dużo dało, bo wiedziałem jak spojrzeć na daną osobę, ale myślę, że dla chłopaków też była to super sprawa. Trener pomógł im się zaadoptować z nowym otoczeniem.

Powiedziałeś, że każdy był na rozmowie, czyli nie było sytuacji, w której ktoś odmówił pracy ze specjalistą w tej dziedzinie? 

Praca z trenerem mentalnym to dla nas podstawa. Mówiliśmy o tym wszystkim na wstępie i w sumie nikt nie miał problemu. Każdy po kolei przez to przeszedł i był zadowolony.

Powiedz mi proszę teraz, jak wyglądają takie długie obserwacje z perspektywy trenera CS:GO? 

Wiesz co… nie jest to łatwe zadanie. Najpierw w ogóle trzeba się zastanowić, kogo można zaprosić do udziału w takim projekcie. To nie było tak, że pewnego dnia usiedliśmy z TOAO oraz EXUSEM i zaczęliśmy patrzeć na to, kto wyróżnia się samymi statystykami w Polsce. My oglądaliśmy masę dem różnych osób, zanim zdecydowaliśmy się do nich napisać. Można więc powiedzieć, że w ogóle przed startem obserwacji było sporo pracy. Sprawdzaliśmy aspekt indywidualny zawodników, jak zachowują się w danych sytuacjach na mapie i czy biorą każdą grę na poważnie, ponieważ to jest bardzo ważne. Trzeba wiedzieć, że nie ważne czy grasz dla zabawy, czy o awans na jakiś prestiżowy turniej – zawsze musisz się starać. Jeśli tego nie robisz i grasz np. zwykłego FACEITA bez skupienia, to później taki nawyk może Ci zostać na stałe.

Testy okazały się ogólnie czasochłonną sprawą. Nie sądziłem w sumie, że będą one trwały do teraz, ale żeby solidnie sprawdzić daną pulę graczy – trzeba było przeznaczyć na to odpowiednią ilość czasu. Nie można się spieszyć przy budowie formacji. Trzeba mieć z tyłu głowy, że każdy człowiek może mieć gorszy/lepszy dzień, więc wszyscy otrzymali odpowiednią ilość czasu, żeby się wykazać. Dzięki temu uczciwie oceniliśmy ich potencjał.

Dlatego też dłuższe testy mają większy sens, niż te krótkie. Pokazało to x-kom AGO, które regularnie osiąga progres – teraz pokazujecie to Wy. 

Jak najbardziej. Jestem zadowolony z tego, że poszliśmy tą drogą. W aktualnym składzie widzę, że z dnia na dzień idziemy w dobrym kierunku. To niesamowite, jak szybko ci młodzi gracze się wszystkiego uczą.

Czy w którymś z poprzednich zespołów trenowanych przez Ciebie w Izako Boars było podobnie, czy pierwszy raz spotykasz się z tak szybkim rozwojem swoich podopiecznych? 

Chyba pierwszy raz widzę ciągle osiągany progres we wszystkim, w czym się tylko da. Mowa m.in. o aimie, podejmowaniu decyzji i komunikacji. Oczywiście w przeszłości w niektórych składach było podobnie, ale z czasem motywacja upadała. Tutaj jednak czuję, że jest inaczej. Ta chęć pracy pozostaje i to mnie cieszy.

Odpuśćmy temat iBoars, spójrzmy na resztę sceny. Co sądzisz o krokach podjętych przez Illuminar Gaming? Byli najlepsi w Polsce, a teraz, ładnie mówiąc, nie jest w tym gronie kolorowo. 

Szczerze? Ja nie wiem, co oni zrobili. Tak jak mówisz – w Polsce królowali, a w Europie też mieli niezłe rezultaty, które dawały im całkiem wysoką pozycję w rankingu HLTV. Nagle wyskoczyli z pomysłem zmian, który chyba nie do końca poszedł po ich myśli. Zapewne chcieli uzupełnić swoją paczkę rallenem snatchiem, a gdy się okazało, że wspomniany duet ma inne plany – zostali na lodzie. W mojej opinii najpierw powinni się upewnić, że mają kim wypełnić lukę po oskarishu mono, a nie na odwrót. Zrobili ewidentny błąd. Jest mi szkoda, że tak wyszło, bo iHG serio miało mocny skład. Gdyby wszyscy tam pracowali cały czas na 100%, to mogliby znaleźć się bez problemu w TOP 15 rankingu HLTV.

Czyli myślisz, że ich lekki spadek formy był spowodowany rozluźnieniem wśród zawodników? 

Tak. Było widać, że po osiągnięciu sukcesu – Illuminar zwalniało tempo. Nie wiem, może motywacja im spadała. Ale też trzeba powiedzieć, że to nie wyglądało tak tylko u nich. Większość polskich ekip tak ma, a czemu? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. To jest wielka zagadka.

Jak tak o tym mówisz, to przypomniały mi się słowa Thorina. Znany ekspert powiedział coś w stylu – możesz zwyciężyć Majora i na tym się zatrzymać, ale możesz też starać się wygrać drugiego, trzeciego, czwartego itd. 

To są bardzo dobre słowa z jego strony. U nas w Polsce jest tak, że niektórzy zaliczą triumf na ESL Mistrzostwach Polski i stwierdzą, że nie muszą już nic robić. To błędne podejście. Każdy sportowiec, czy esportowiec powinien zakładać sobie cele. Wiadomo – trzeba je ustalać z głową, ale zawsze powinny być.

Lećmy dalej. Actina PACT nie wygląda ostatnio najlepiej. 

Ciężko tak naprawdę powiedzieć, co jest powodem kryzysu PACTlunAtic i spółka zaczęli ESEA MDL z bilansem 5/0, a ostatecznie ledwo się w tej lidze utrzymali. Muszą więc chyba przemyśleć, czemu na początku szło im dobrze, a co pogorszyło ich dyspozycję w dalszej części rozgrywek.

Gdy większość ma słabszy okres, bądź buduje na nowo dywizję, x-kom AGO robi swoje i osiąga dobre rezultaty. Śledzisz poczynania Jastrzębi? 

Oczywiście. Trzymają solidny poziom od dłuższego czasu. Ostatnio awansowali do play-offów ESEA MDL. Wielkie brawa dla nich za pracę, jaką wykonują. Widać, że chłopaki są ciągle skupieni i wiedzą, czego chcą.

Warto też poruszyć temat AVEZ. Ośmiornice dały o sobie znać awansem na globalne kwalifikacje do FLASHPOINTA. 

AVEZ Esport też należą się gratulacje za minione kilka tygodni. Fajnie, że polecieli sobie do Los Angeles na LAN-a i poczuli, jak to jest grać na ważniejszych zawodach. Na pewno są zawiedzeni, bo nie dostali się na główne zmagania, ale spokojnie. Na to przyjdzie jeszcze czas. Ważne, że zebrali doświadczenie. Teraz niech je tylko porządnie wykorzystają.

Przytoczę teraz słowa szkoleniowca 100 Thieves, który powiedział w rozmowie z HLTV, że polskie formacje nie dają nawet znaku życia. Ja odnoszę takie wrażenie, że my jesteśmy w dołku, ponieważ przespaliśmy moment, w którym wszyscy wrzucili wyższy bieg i wspięli się na inny poziom. Teraz my musimy nadrabiać materiał i gonić resztę. 

Uważam, że polska mentalność nas zniszczyła. Jak niektórzy zarabiają załóżmy po 2500 złotych miesięcznie i stwierdzają, że im tyle starcza, to przestają więcej pracować. Jeśli nastawienie zawodników się nie zmieni, to już zawsze będziemy w dołku.

Zbliżając się do końca naszej rozmowy chciałbym poznać Twoją opinię o projekcie NEO i TaZa. Dwóch weteranów zabrało się za stworzenie formacji łącząc swoje doświadczenie z młodą krwią. Widzisz w tym potencjał? 

Bardzo fajnie, że zainteresowali się mniej znanymi twarzami. Można w sumie powiedzieć, że robią podobne testy, co x-kom AGO, my i piratesports. W młodych jest w tym momencie nadzieja polskiej sceny, także trzymam kciuki, żeby znaleźli odpowiednich graczy i zaczęli ponownie osiągać sukcesy.

Czyli podsumowując ten wywiad – pora na zakończenie kolesiostwa i wyciągnięcie ręki w kierunku zawodników, którzy może nie mają póki co doświadczenia, ale chcą się uczyć i wygrywać. 

Dokładnie tak. W Polsce już chyba każdy grał z każdym. Pora więc dać szansę innym, ale pamiętajmy, żeby nie wrzucać pięciu młodych do jednego zespołu. Ktoś musi im przecież pomóc nauczyć się CS-a na wyższym poziomie.

Olaf „Szeregowy” Ostrowski – śledź autora na twitterze   →