Polska formacja powróciła do gry, lecz ponownie porwali się z motyką na słońce. Pojedynek na Endpoint ponownie pokazał, że przed Honoris jeszcze sporo pracy.

Ujawnienie składu Honoris był jednym z najgłośniejszych wydarzeń na polskiej scenie w ostatnich tygodniach. Wiktor „TaZ” Wojtas oraz Filip „NEO” Kubski oprócz swojej nowej drużyny zaprezentowali również organizację i całą jej otoczkę, w tym identyfikację wizualną. Swój debiut zaliczyli w Home Sweet Home Cup 5, gdzie nie poradzili sobie dobrze. Dziś wracają w kolejnej edycji tego wydarzenia, lecz również bez fanfar zwycięstwa.

Wiele osób mógł zdziwić wybór mapy, wszak bitka odbyła się na de_Inferno. W ostatnich latach drużyny budowane przez Wiktora „TaZa” Wojtasa widzieliśmy dosłownie kilka razy na tej lokacji. Początek meczu był teatrem jednego aktora, wszak pierwsze sześć punktów na konto Endpoint niemalże w pojedynkę zdobył Joey „CRUC1AL” Steusel. Holender na początku siódmej rundy miał tyle eliminacji, co łącznie reszta jego drużyny. Dopiero wtedy Honoris zdołało zespołowo odeprzeć atak na obszar bombowy B, chwilę później doprowadzając do wyniku 4:7. Wtedy brytyjska formacja z samymi pistoletami, nawet bez kamizelek, zdołała przejąć bombsite B tracąc zaledwie jednego gracza. Polacy nie byli w stanie poradzić sobie z przeciwnikami aż do końca meczu, który skończył się wynikiem 16:4 dla Endpoint.

Najlepiej z naszych rodaków poradził sobie Kamil „reiko” Cegiełko, który skończył mecz z piętnastoma eliminacjami. Po drugiej stronie królował wcześniej wspomniany Joey „CRUC1AL” Steusel, któremu zabrakło jednego fraga to tzw. „trzydziestki”.

Honoris rozegra dziś jeszcze jeden mecz, lecz tym razem ich rywal będzie o wiele bardziej zbliżony do nich poziomem umiejętności. O godzinie 16:50 staną w szranki z przegranym ze spotkania Salamander kontra sAw. Polską transmisję z tego wydarzenia znajdziecie na kanale Good Game League.