Brazylijczycy zgarnęli drugi tytuł w 2020 roku. Team Liquid po zmianach w składzie pokazało, że wciąż potrafią grać w CS-a, lecz do powrotu sił jeszcze trochę zostało.

Niedawno z Teamem Liquid rozstał się Nick „⁠nitr0⁠” Cannella, który po pięciu latach reprezentowania tej organizacji, wyruszył na przygodę z VALORANTEM. Jego miejsce w składzie zastąpił Michael „⁠Grim⁠” Wince i w minionym wydarzeniu udowodnił dlaczego znalazł się na tym miejscu. Dziewiętnastolatek wypracował sobie najlepszy rating ze wszystkich zawodników uczestniczących w tych zawodach, nawet mimo przegranego finału.

W decydującym starciu lepsi okazali się reprezentanci FURII, którzy wygrali swój drugi turniej w 2020 roku. Brazylijczycy w całym turnieju przegrali tylko jedną mapę i to właśnie w finale na Team Liquid. Decydującym czynnikiem o przegranej Amerykanów okazała się forma Jake'a „Stewie2k” Yipa, który na drugiej mapie w 35. rund zgarnął tylko dziewięć eliminacji. Król granatów dymnych może obwiniać się za porażkę drużyny, wszak kilka fragów więcej i to Liquid cieszyłoby się z mistrzostwa.

FURIA zainkasowała $35.000, zaś Team Liquid $20.000. Obydwie formacje już jutro rozpoczną zmagania w ramach ESL One Cologne, które jak wszystkie turnieje od czasu IEM-a w Katowicach, rozgrywane są w formacie online. Liquid będzie miało szansę zrewanżować się Brazylijczykom dopiero w play-offach, oczywiście w przypadku jeśli awansują do fazy pucharowej.