Grono komentatorskie i eksperckie idzie w ślady swoich kolegów ze sceny League of Legends i rozpoczęło bojkot swojego pracodawcy w sprawie współpracy z NEOM.

Dokładnie tydzień temu, Riot Games ogłosiło rozpoczęcie współpracy najlepszej ligi w Europie w League of Legends z NEOM, czyli budowanym miastem transgranicznym w prowincji Tabuk w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej. Projekt tego miasta ocieka wręcz w nowe technologie, innowacyjne rozwiązania, do tego stopnia, że w można powiedzieć „zbyt piękne by było prawdziwe”. Trochę jest w tym prawdy, bo o kulisach projektu pisał kiedyś magazyn Guardian w artykule o wymownej nazwie „Is's being built on our blood„. Założycielem i pomysłodawcą jest Muhammad ibn Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud, książę koronny Arabii Saudyjskiej.

Współpraca LEC z NEOM spotkała się z natychmiastową krytyką ze strony społeczności oraz bojkotem pracowników. Dlaczego? Otóż tożsamość obydwóch podmiotów jest skrajnie różna – LEC otwarcie wspiera społeczność LGBTQ+, Riot Games bez przeszkód mówi o chociażby homoseksualnych czempionach z Summoners Rift, a wspólnie celebrowali Pride Month. Z kolei zarząd NEOM pochodzi z kraju, w którym za przynależność do wspomnianej mniejszości można trafić za to do więzienia. Tak, ot tak, po prostu.

Bojkot osób będącymi „twarzami” ligi LEC bardzo szybko przyniósł wyczekiwany skutek i zaledwie dobę po ogłoszeniu nowego partnera, zerwano współpracę z nim kontrakt. Miałem wtedy wrażenie, że ludziom umknęła jedna informacja – BLAST, czyli jeden z największych organizatorów rozgrywek Counter-Strike'a na świecie, ogłosił podobną kooperację kilka dni wcześniej. Po tygodniu ciszy, osoby wcześniej współpracujące z tą firmą również zabrały głos, a znaleźli się wśród nich Frankie Ward, Hugo Byron, Vince Hill czy Harry Russel, czyli kolejno konferansjerka i jedni z głównych komentatorów wydarzeń ze stajni BLAST. Przekaz ma być jasny – tak długo jak trwa współpraca z NEOM, wyżej wymienione osoby nie będą pracować dla BLASTA, kładąc na szali swoją pracę lub nawet karierę.

Włodarze BLASTA wciąż milczą, a wcześniej wspomniane osoby domagają się jakiejkolwiek decyzji, zaznaczając, że nie można przemilczeć tak ważnej dla nich sprawy. Wciąż nie wiadomo co z pozostałą częścią grona komentatorskiego, czyli chociażby Andersem, mosesem, Semmlerem czy SPUNJ, którzy nie zabrali głosu w sprawie.