ENCE i MIBR są kolejnymi drużynami, które żegnają się z tegoroczną odsłoną ESL One Cologne. Finowie zostali wyeliminowani po porażce z Vitality, natomiast zespół z Brazylii uległ BIG. Szybkie odpadnięcie z pewnością nie pozwoli zaliczyć debiutu z LUCASem do udanych.

  • Finland ENCE 1:2 France Vitality (Overpass 9:16, Nuke 16:12, Inferno 9:16)

Początek pojedynku na Overpassie był dość wyrównany. ENCE sięgnęło po pistoletówkę oraz rundę anty eco, lecz od czasu pierwszego fulla Vitality szybko wyrównało stan meczu. Żadna z drużyn nie potrafiła bardziej odskoczyć z wynikiem, a ten często kręcił się w okolicach remisu. Dopiero w końcówce połowy Francuzi zaprezentowali niezłą passę w ataku i po zdobyciu czterech punktów z rzędu wywalczyli prowadzenie 9:6. Kontynuację ich siły zobaczyliśmy również po przerwie. NBK- wraz z kolegami odpierali każdą ofensywną próbę rywala. Przy stanie 15:7 na ich koncie pojawiły się szanse na zwycięstwo. Zawodnicy wykorzystali trzecią okazję, dzięki czemu zwyciężyli 16:9.

W pierwszej połowie Nuke'a zobaczyliśmy dwie dłuższe serie w wykonaniu uczestników tego spotkania. Najpierw ENCE udanie rozpoczęło grę w ataku i odskoczyło na 5:0. Francuzi popisali się jeszcze lepszą passą, bowiem zdobyli aż osiem punktów z rzędu. W końcówce nie potrafili jednak pociągnąć swojej dominacji, przez co przed zmianą stron ich przewaga zmalała do jednego oczka. Po przerwie obraz meczu nieco się zmienił, lecz wciąż nie było tu szybkich resetów i wymian. Kiedy Finowie odskoczyli na 11:8, Vitality szybko wróciło i wyrównało stan starcia. Po raz drugi ENCE nie pozwoliło na odrobienie straty i w decydującym momencie sięgnęło po zwycięstwo 16:12.

Decydująca mapa tego meczu od początku przebiegała pod dyktando Vitality. Drużyna z Francji zdecydowanie przeważała nad przeciwnikiem, który nie był w stanie pokazać żadnego skutecznego ataku. Zawodnicy broniący w pewnej chwili prowadzili już 9:0, a szybki reset po porażce pozwolił im powiększyć przewagę do dziesięciu punktów. Dopiero końcówka przyniosła lepszą grę w wykonaniu ENCE. Finowie zdobyli trzy ostatnie rundy i przed zmianą stron przegrywali 4:11. Po przerwie próbowali jeszcze nawiązać walkę, lecz ich droga została dość szybko przerwana. Vitality wróciło na właściwe tory i zdołało zakończyć Inferno zwycięstwem 16:9.

  • Germany BIG 2:1 Brazil MIBR (Dust2 16:11, Inferno 7:16, Train 19:16)

Pierwsze rundy starcia BIG z MIBR nie wyklarowały przewagi żadnej z ekip. Byliśmy świadkami dość szybkich wymian, przy których nie było mowy o znacznym przejęciu inicjatywy. Niemcy wyraźnie wzięli się do roboty od stanu 3:5, kiedy to sięgnęli po cztery rundy z rzędu. Końcówka połowy także poszła po ich myśli, przez co na drugą część spotkania szykowali się oni z trzypunktową przewagą. Po przerwie Brazylijczycy bardzo szybko odrobili całą stratę, a na tablicy wyników pojawił się remis 10:10. Jak się okazało, to wszystko, na co było ich stać. BIG pokazywało o wiele lepszą grę w decydujących rundach i w tym meczu straciło już tylko jedną potyczkę, wygrywając 16:11.

MIBR podniosło się po porażce na Dust2 i grało o wiele lepiej na Overpassie. BIG tylko na początku nawiązywało walkę z przeciwnikiem, kiedy na tablicy wyników widniało 3:3. Od tego momentu Brazylijczycy dominowali na serwerze, a świetna postawa w ataku cały czas powiększała ich przewagę. Przed przerwą mogli oni pochwalić się siedmiopunktowym prowadzeniem. Następnie FalleN i spółka spokojnie przybliżali się do triumfu i w drugiej części mapy mieli tylko jeden okres słabości, kiedy przegrali trzy rundy. Pozostałe starcia należały już do nich, a to oznaczało wygraną 16:7.

Na Trainie MIBR kontynuowało świetną grę. Zespół dominował jeszcze bardziej i jego postawa w roli antyterrorystów wyglądała imponująco. BIG miało ogromne problemy i pierwszy punkt na ich konto wpadł dopiero w rundzie nr 7. Na nieszczęście zespołu, został on natychmiastowo zresetowany. Brazylijczycy wykorzystali tę sytuacje i powiększyli prowadzenie do 11:1. Przed zmianą stron rywal próbował im jeszcze zagrozić i minimalnie zmniejszył swoją stratę do wyniku 3:12. Po takiej dominacji w pierwszej połowie chyba mało kto mógł się spodziewać powrotu niemieckiej formacji do równorzędnej walki w spotkaniu. A jednak, udało jej się tego dokonać. Od początku gry w roli antyterrorystów ekipa dowodzona przez gob b sukcesywnie zbliżała się do przeciwnika. Fantastyczna seria najpierw dała jej upragniony remis na poziomie 12:12. BIG na tym nie poprzestało i od razu zapewniło sobie trzy szanse meczowe. Niespodziewanie, właśnie wtedy w szeregach drużyny pojawiły się problemy, które przełożyły się na dogrywkę. Dodatkowa odsłona gry przyniosła już końcowe rozstrzygnięcie na korzyść Niemców i mogli oni cieszyć się z triumfu 19:16.