Virtus.pro, zgodnie z oczekiwaniami, wygrało przeciwko Invictus Aquilas. Kolejne spotkanie, które odbyło się w ramach ESEA Premier Season 26, było dla naszych rodaków tylko formalnością. Rumuni mieli dobry początek, ale w dalszej części spotkania byli bezsilni.

Poland Virtus.pro 

1

Faza grupowa
ESEA Premier
Season 26

Cache
(11:4; 5:3)

Invictus Aquilas Romania

0

„Do trzech razy sztuka” –  tak mawia słynne porzekadło, które sprawdziło się dzisiaj w przypadku rund nożowych rozegranych przez Virtus.pro. Dopiero w trzecim dzisiejszym meczu w ramach ESEA Premier, Virtusi zdołali wygrać nożówkę. Nie można mieć jednak wszystkiego. Pistoletówka – klasycznie już – wpadła w ręce przeciwników. Nasi rodacy zagrali dobrego force'a. Niestety, ale następny atak terrorystów był bezbłędny. Rozpoczęła się tym samym gra na wyniszczenie. Punkt za punkt. Na szczęście, lepiej w tej sytuacji odnaleźli się Virtusi, którzy zaczęli powiększać swoją przewagę. Pomimo drobnych problemów, antyterroryści nie przestawali grać bardzo agresywnie, co finalnie się opłaciło. VP zapewniło sobie wygraną w pierwszej połowie. Otwartą kwestią pozostała przewaga, z jaką podopieczni Jakuba „kuben” Gurczyńskiego rozpoczną zmagania po zmianie stron. Niemalże bezbłędni Polacy zakończyli tę część meczu dosyć wysoką wygraną 11:4. 

W końcu Virtusom udało się zdobyć rundę pistoletową. W tym momencie już można było stwierdzić, że jest po meczu. Rumuni zostali przytłoczeni przez grę swoich przeciwników. Nie wychodziło im kompletnie nic, co przekładało się na wyniki kolejnych starć. Po całkiem niezłym początku w wykonaniu Invictus Aquilas, rumuńska formacja z każdą rundą grała coraz gorzej. Honor swojego zespołu uratował Gheorghita-Florin „GEOHYPE” Solovastru. Antyterrorysta zabił czterech przeciwników. Chwila rozluźnienia po stronie polskiej poskutkowała trzema utraconymi punktami. Finalnie, Virtus.pro zakończyło ten mecz wygraną 16:7.