Fnatic bezproblemowo poradziło sobie z LDLC w spotkaniach szóstego sezonu ESL Pro League. Szwedzki skład na dwóch mapach stracił łącznie zaledwie dziesięć rund i wciąż pozostaje bez porażki w lidze.

  • de_Inferno – Sweden fnatic 16:4 European Union LDLC

Fnatic rozpoczęło tę mapę po stronie broniącej i od razu zaprezentowało bardzo dobrą obronę bombsite'u B. Szwedzi dość łatwo poradzili sobie z przeciwnikiem również w potyczkach z lepszym wyposażeniem, co przełożyło się na prowadzenie 3:0. Pierwszy full nie zmienił przebiegu spotkania i wydawało się, że przewaga antyterrorystów będzie rosła. LDLC przełamało oponenta w teoretycznie słabszej dla siebie sytuacji, ponieważ kiedy posiadali same ulepszone pistolety. Europejski skład stać było jednak na zaledwie dwa skuteczne ataki przed kolejną dobrą defensywą fnatic. Drużyna Jespera 'JW' Wecksella zapewniła sobie zwycięstwo tej połowy Inferno przy stanie 8:2. Chwilę później nastąpiła wymiana jeden za jeden, a po niej mieliśmy powrót dominacji szwedzkiej formacji. Ta passa trwała do końca pierwszej części mapy, która ostatecznie zakończyła się wynikiem 12:3.

Druga pistoletówka przybliżyła fnatic do końcowego triumfu. LDLC jednak nie zamierzało się poddawać i błyskawicznie przełamało rywala, a clutcha 1 vs 2 ugrał Mathieu 'Maniac' Quiquerez. Po chwili szwedzka ekipa zrewanżowała się dokładnie tym samym. Wygranie następnej potyczki oznaczało aż jedenaście punktów meczowych na koncie strony atakującej. Terroryści wykorzystali pierwszą możliwą szansę i zakończyli Inferno wysokim zwycięstwem 16:4.

  • de_Cache – Sweden fnatic 16:6 European Union LDLC

Ta mapa rozpoczęła się od wygranej przez LDLC pistoletówki. Fnatic szybko odpowiedziało, a duży wkład miał w to Freddy 'KRIMZ' Johansson, który zdobył trzy zabójstwa z Desert Eagle. Moment później nastąpiła kolejna wymiana jeden za jeden. Po tym szwedzka ekipa nie popełniła już błędu i spokojnie przedarła się przez gorzej uzbrojoną defensywę. Terroryści zdołali odskoczyć na cztery punkty i właśnie wtedy nadszedł rewanż europejskiego składu. Zespół Kévina 'Ex6TenZ' Droolansa nie potrafił przejąć inicjatywy i od razu został przełamany. Fnatic było pewne wygrania pierwszej połowy Cache'a na poziomie 8:3. Dominacja trwała i zaczęła się nieco powtarzać sytuacja z Inferno. Świetna passa ponownie została pociągnięta do końca tej części meczu i Szwedzi po piętnastu rundach prowadzili 12:3.

Druga pistoletówka wpadła na konto LDLC i mogło to rozpocząć comeback. Różnica między obiema stronami zmniejszyła się do sześciu punktów po dobrych atakach terrorystów na anty force i anty eco. Fnatic odpowiedziało, gdy dostało w swoje dłonie pełne wyposażenie. Drużyna KRIMZa szybko zagwarantowała sobie dziewięć rund meczowych. Nie kazali długo czekać na zakończenie i ostatecznie zwyciężyli wynikiem 16:6.