W końcu nadszedł dzień, w którym dowiemy się kto króluje na polskiej scenie CS:GO. Spotkanie Kinguin vs. PRIDE mieliśmy okazję oglądać kilkukrotnie. Raz lepsze były „Orły”, a drugi raz „Pingwiny”. Póki co, po pierwszej bardzo wyrównanej mapie, bliżej pucharu EMP jest zespół Furlan'a.

Polska scena CS:GO na przestrzeni kilku miesięcy zrobiła się bardzo wyrównana. Zaczęły powstawać nowe drużyny, które z biegiem czasu stawały się coraz silniejsze. Ostatni weekend kwietnia przyniósł nam tradycyjny turniej – ESL Mistrzostwa Polski. Te zawody obserwujemy już od paru lat i można powiedzieć jedno – zazwyczaj faworytem jest Kinguin. W tym roku pojawiło się też wielu kibiców, którzy sądzą, że organizacja PRIDE, założona przez Piotra 'neqs' Lipskiego ma duże szanse, aby napisać nową historię i zabrać tytuł mistrza „Pingwinom”. Po pierwszej mapie bliżej trofeum jest Kinguin.

Proces odrzucania map:

  • Poland Kinguin odrzuca Nuke.
  • Poland PRIDE odrzuca Cobblestone.
  • Poland Kinguin odrzuca Cache.
  • Poland PRIDE odrzuca Overpass.
  • Poland Kinguin wybiera Train.
  • Poland PRIDE wybiera Mirage.
  • Poland Mapą decydującą będzie Inferno.

Pojedynek rozpoczął się od mapy wybranej przez Kinguin – Train. Pierwsza połowa przebiegała dość jednostronnie. Bardzo dużo zależało od formy Grzegorza 'szpero' Dziamałka. Jeden z najlepszych polskich snajperów był bardzo dobrze dysponowany dzisiejszego dnia, a PRIDE nie umiało go wyeliminować. Praktycznie co rundę robił świetną robotę i zostawiał swoich kolegów z drużyny w dość dogodnej sytuacji. Warto oczywiście zaznaczyć, że wczoraj „Orły” właśnie na tej mapie dominowały enemy. Byli w stanie kompletnie zniszczyć Izako Boars, aczkolwiek jak widzimy, dziś jest już o wiele ciężej. Pierwsza połowa zakończyła się clutchem, z którego lepiej wyszedł morelz. Zdobył czwarty punkt dla swojej ekipy, ale mimo wszystko rezultat 4:11 nie wyglądał zbyt pozytywnie.

PRIDE bez pistoletówki raczej kompletnie traciło szansę na powrót. Kinguin dobrze o tym wiedziało, więc popisali się pięknym atakiem. Okazało się jednak, że „Orły” nie odpuszczają na tej mapie i zobaczyliśmy bardzo szybką odpowiedź w postaci rundy force – 12:5. Później byliśmy świadkami walki „łeb w łeb”. Zarówno jedni, jak i drudzy wiedzieli, że zbliżają się do ostatecznej fazy, jeżeli chodzi o Traina. Oba zespoły miały średnią sytuację pieniężną, także każdy punkt był dla nich bardzo ważny. „Pingwiny” zdecydowały się nawet na pauzę taktyczną, ponieważ fakt, że do remisu ich rywale mają już bardzo blisko, na pewno ich lekko przestraszył. Końcówka była niesamowicie emocjonująca, ponieważ Kinguin zaczęło zdobywać rundy i ostatecznie to właśnie oni są bliżej pucharu, ponieważ zwyciężają na Trainie.

  • Train Poland PRIDE 13:16 Poland Kinguin

Następną mapą będzie wybór PRIDE – Mirage.