Natus Vincere po raz kolejny podejmuje próbę podniesienia się z kolan. Na sam koniec roku 2017 podejmują się wymiany jednego z zawodników. Czy tym razem przyniesie to skutki?

Zanim przejdziemy do najnowszego nabytku drużyny w żółtych koszulkach, cofnijmy się trochę w czasie do przełomu roku 2015/16. Natus Vincere w składzie seized, flamie, GuardiaN, Zeus oraz Edward znajdują się w ścisłej topce ówczesnej sceny. Na zmianę zajmują pierwsze lub drugie miejsca na turniejach, w których biorą udział. Rok 2016 rusza pełną parą, a z nim kolejne turnieje. Od kwietnia mogliśmy oglądać Na`Vi „wyłącznie” na środkowym miejscu na podium. Wiele osób zaczęło mówić o klątwie ciążącej na ukraińsko-rosyjskim składzie. Czarą goryczy najprawdopodobniej okazał się Major ESL One Cologne 2016 oraz ELEAGUE Season 1. Po tych dwóch turniejach nastąpiła pierwsza zmiana w składzie. Z ekipy wyleciał Zeus, a zastąpił go jeden z najlepszych strzelców na świecie s1mple. Na wymarzoną wygraną nie trzeba było czekać długo, bo dwa miesiące później w Nowym Jorku Natus Vincere zdobyło swoje pierwsze mistrzostwo od dawna. I ostatnie na bardzo długi okres…

Brak prawdziwego prowadzącego okazał się destrukcyjny dla tego zespołu. Dodatkowo dwóch agresywnych graczy – flamie oraz GuardiaN, musieli zrobić miejsce dla kolejnego zawodnika preferującego ofensywną grę. Przez to Natus Vincere zaczęło się zatracać. Wewnątrz składu powstały poważne konflikty, a ich snajper, jak się później okazało, całkowicie stracił motywację do treningów i samodoskonalenia. Seized przez przymus przejęcia roli prowadzącego zatracił swoją pewność siebie i nie mógł pełnić roli wsparcia dla graczy z pierwszego szeregu. To wprowadziło masę chaosu i niedoskonałości w grze Na`Vi. Z kolei to się przekładało na coraz słabsze wyniki.

Rok 2017 to dla graczy w żółtych koszulkach pasmo porażek. Wiele turniejów poszło nie po ich myśli, lecz najboleśniejszą sprawą jest na pewno utrata statusu legendy, po raz pierwszy od 2014 roku. To potknięcie tak ukuło organizację, że znów postawiła na zmiany. Tym razem na celownik wzięli ich snajpera, który tak jak wcześniej wspominałem, stracił motywację do gry. Sam GuardiaN przyznał, że w ogóle nie trenował. Gra poza oficjalnymi meczami, na które musiał się stawiać, całkowicie go nie obchodziła. Jak można się domyśleć, to przekładało się na jego formę, więc właśnie od został odsunięty od składu. W szeregi Na`Vi wrócił Zeus, który po osiągnięciu życiowego sukcesu z Gambit Gaming, opuścił kazaski skład. Wiele osób tę zmianę oceniało na plus i moment przełomowy dla drużyny. Geniusz prowadzącego miał pozwolić im na powrót do topki. Tak się jednak nie stało.

Wypadałoby więc zadać proste pytanie: dlaczego? Czemu tak dobry prowadzący jak Zeus nie potrafi postawić do pionu tego składu? Może to jednak jego wina? Według mnie – nie. Jak dla mnie, dotychczasowe Natus Vincere nie miało prawa dobrze się zgrywać. Dwójka bardzo agresywnych graczy, którzy grają według zasady „wysokie ryzyko, wysoki potencjał na zysk”. Często jednak po nieudanym ataku, nie miał kto przejąć ciężaru gry na swoje barki. Zeus jako prowadzący próbował rozstawić swoich graczy, lecz brak stabilnej gry ze strony defensywnych graczy, paliło każde plany na panewce. Najbardziej odczuwalna była słaba gra seizeda, który po dłuższym okresie słabej formy, sam zdecydował się odejść od drużyny. Wtedy sprawa została przesądzona. Organizacja musiała przyjąć w szeregi drużyny kogoś, kto nie będzie kolejnym agresywnym graczem i nie zabierze miejsca flamiemu oraz simple'owi. Nim okazał się właśnie electronic.

Electronic mimo świetnych występów, nie za często lubi skracać pozycję. Jego styl cechuje się spokojnym, mądrym pozycjonowaniem i czekaniem na przeciwników. Dzięki temu nie będzie przeszkadzał zawodnikom z pierwszej linii ataku, a w razie niepowodzenia przy ataku, jest w stanie przejąć inicjatywę. Dzięki niemu Zeus będzie mógł lepiej planować taktyki, bo wiadomo na kim można polegać. Najprawdopodobniej to na nim będzie opierała się każda obrona bombsite'u, podczas gdy s1mple oraz flamie dostaną sporo swobody i będą mogli zaskakiwać przeciwników.

Jednakże jest to tylko teoria. W nowym składzie Natus Vincere rozegrało już kilka spotkań i nie wszystkie potoczyły się po ich myśli. Według mnie, mimo pozyskania nowego zawodnika, nie odzyskali jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy – pewności siebie. Po okrągłym roku usianym we wpadki, przegrane i porażki najpewniej problem siedzi w ich głowach. Na „papierze” ich skład powinien teraz działać jak dobrze naoliwiona maszyna, lecz nie stanie się to dopóki sami w to nie uwierzą. To może być trudniejsze niż po prostu wymiana słabego ogniwa w składzie.

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule – tak. Jestem niemalże pewny, że Natus Vincere dzięki tej zmianie będzie w stanie powrócić do najlepszych dziesięciu zespołów na scenie. Obecnie znajdują się na piętnastym miejscu. Najbliższy turniej, w którym wezmą udział jest DreamHack Open Winter 2017. Jednak najważniejszym celem jest uporządkować grę do stycznia, bo właśnie wtedy będą brali udział w zamkniętych kwalifikacjach do ELEAGUE Major Boston 2018.