W nocy rozegrane został mecze eliminacyjne obydwóch grup. Pierwszymi drużynami, które pożegnały się z turniejem okazały się być FaZe Clan oraz Cloud9.

Zdecydowanym zaskoczeniem jest wczesne odpadnięcie FaZe Clanu, które pierwszy raz od października ubiegłego roku kończy turniej nie wychodząc z fazy grupowej. Jeżeli chodzi o Cloud9, to można było się tego spodziewać, ze względu na potężne osłabienie w jakim występuje.

Bratobójczy pojedynek

Wczoraj po raz pierwszy amerykański duet pod banderą MIBR walczył ze swoimi byłymi kolegami z drużyny – Cloud9.

Mecz rozpoczął się od wybranej przez amerykańską formację mapy – Inferno. Mimo, że to oni zdecydowali się grać na tej lokacji, to całkowicie na niej polegli. FalleN i spółka całkowicie zdominowali swoich przeciwników, a na czele drużyny jako najlepszy strzelec wyszedł Stewie2k. Później przenieśliśmy się na mapę Cache. Tutaj pojedynek był zdecydowanie bardziej wyrównany, bo zakończył się dopiero po dogrywce. Amerykanie wygrywali w pewnym momencie 15:8, lecz nie potrafili zamknąć spotkania.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla MIBR (Inferno 16:5, Cache 19:15).

Umarł król, niech żyje król!

FaZe pierwszy raz od ponad pół roku nie zdołało przebrnąć przez fazę grupową. Wyeliminowało ich legendarne trio spod bandery Fnatic.

Spotkanie rozpoczęło się na mapie Dust2 wybranej przez FaZe. Olofmeister i spółka weszli świetnie w mecz, wypracowując sobie przewagę 9:3, lecz Szwedzi do końca pierwszej połowy nadrobili trzy punkty. To wystarczyło aby Fnatic zdołało doprowadzić do dogrywki w drugiej połowie i ostatecznie wygrać wynikiem 16:19. Następnie drużyny przeniosły się na inną piaszczystą lokację – Mirage. Tam NiKo próbował za wszelką cenę ciągnąć swoją drużynę za sobą, lecz Szwedzi okazali się lepsi jako drużyna. Nikola wykręcił prawie 40 fragów, ale mimo to europejska formacja przegrała 14:16.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Fnatic (Dust2 19:15, Mirage 16:14).

Wszystkie mecze ELEAGUE Premier 2018 można oglądać na kanale GamerTV.