W piątek rozpocznie się faza grupowa ELEAGUE Major: Boston 2018. Prócz drużyn, które zakwalifikowały się do głównej części rozgrywek w fazie pretendentów, zobaczymy także siedem ekip, które znalazły się w najlepszej ósemce PGL Major w Krakowie.

Zmagania w Ameryce przechodzą do fazy grupowej. Teraz może zdarzyć się już wszystko. W tym tekście przyjrzymy się siedmiu ekipom, które zagrały w playoffach PGL Major Kraków 2017. Dlaczego siedmiu, a nie ośmiu? W sobotę, 100 Thieves, czyli część dawnego składu Immortals (finaliści turnieju w Krakowie), ogłosiło, że z powodu problemów z wizami, o czym pisaliśmy tutaj, nie pojawi się na turnieju. Nie traćmy więc czasu i sprawdźmy, jak prezentują się Legendy!

Russian Federation Mikhail „Dosia” Stolyarov
Kazakhstan Dauren „AdreN” Kystaubayev
Kazakhstan rustem „mou” Telepov
Kazakhstan Abay „HObbit” Khassenov
Kazakhstan Bektiyar „fitch” Bahytov

Od pamiętnego zwycięstwa w Krakowie, skład Gambit Esports nieco uległ zmianie. Daniil „Zeus” Teslenko powrócił do Natus Vincere, a wraz z nim do Na`Vi przeszedł Mykhailo „kane” Blagin – dotychczasowy trener w Gambit. Ich miejsca zastąpili Bektiyar „fitch” Bahytov oraz Andrey „Andi” Prokhorov, który zamienił się miejscami z kane'em. Ekipa X Goda (Dosia) z pewnością odczuła tę stratę. Mimo wszystko, kazachstańska formacja z pewnością jest głodna sukcesu, jakim jest bycie kolejną drużyną, która obroni mistrzowski tytuł.

Od PGL Majora minęło trochę czasu. Na ważniejszych turniejach, Gambit tylko trzy razy plasowało się w czołowej czwórce, z czego odniosło jedno zwycięstwo, podczas grudniowych finałów ROG Masters 2017, kiedy to pokonało TyLoo. Patrząc na formę innych zespołów, takich jak FaZe, czy G2 Esports, nie możemy plasować Gambit Esports w roli faworytów w drodze po fazę pucharową. Pamiętajmy jednak, że niemal nikt też nie przypuszczał, że formacja ta wygra majora w Krakowie, a jednak… Turnieje tej rangi w pewnym sensie rządzą się swoimi prawami.

Pierwszym przeciwnikiem Gambit Esports będzie Natus Vincere, które po niekoniecznie udanych zmaganiach w fazie kwalifikacji, wywalczyło awans dalej. Ciężko jest wybrać faworyta tego spotkania. Pamiętajmy też, że prawdopodobnie Gambit będzie chciało udowodnić Zeusowi, a Zeus Gambit – kto jest lepszy. To nie będzie zwykłe starcie dwóch drużyn. Tutaj motywacje jednych i drugich są na nieco innym poziomie.

Denmark Nicolai „dev1ce” Reedtz
Denmark Peter „dupreeh” Rothmann
Denmark Andreas „Xyp9x” Højsleth
Denmark Markus „Kjaerbye” Kjaerbye
Denmark Lukas „gla1ve” Rossander

Niegdysiejszy numer 1. Astralis od pewnego czasu zaliczyło delikatny spadek formy. Duńczycy wciąż plasują się w okolicach drugiego i trzeciego stopnia podium, jednakże od marca nie wygrali kompletnie nic w żadnym znaczącym turnieju. Ich ostatnie zwycięstwo na dużej imprezie miało miejsce podczas Intel Extreme Masters w Katowicach. Na majorze w Krakowie, podopieczni Danny'ego „zonic” Sørensen, wywalczyli półfinał, w którym ulegli Gambit. Od krakowskiego turnieju minęło pół roku. Ekipa, której liderem jest Lukas „gla1ve” Rossander, uplasowała się na drugim miejscu podczas ELEAGUE Premier oraz w listopadowym BLAST Pro Series. Ostatnim turniejem Duńczyków były finały czwartego sezonu Esports Championship Series, gdzie doszli do półfinału.

Czy Astralis awansuje do półfinału? Z pewnością Duńczycy są w gronie faworytów do tego osiągnięcia. Mimo wszystko sądzę, że nie będzie to dla nich droga ułożona z płatków róż. Bardziej z całych kwiatów, wraz z łodygami i kolcami. Niezwykle ważną kwestią jest przygotowanie się przed majorem. Jak mogliśmy śledzić z socialmediowych profilów poszczególnych zawodników – formacja wspólnie przygotowywała się do występów w Ameryce. Jeśli Astralis „wstrzeli się” z formą, to może udowodnić, że jeszcze niedawna świetność tego składu nie przeminęła, a tylko przeszła w stan hibernacji, po którego zakończeniu jest głodna sukcesu.

Astralis rozpocznie swoją przygodę z turniejem od starcia przeciwko mousesports, które zapowiada się na jedno z ciekawszych spotkań pierwszej rundy w ogóle. Duńczycy będą chcieli się odegrać na rywalach za porażkę podczas półfinału ECS. Pomimo całkiem dobrego występu mousesports w fazie pretendentów, odnoszę wrażenie, że to właśnie zwycięzcy pierwszego majora od ELEAGUE będą górą.

Poland Wiktor „TaZ” Wojtas
Poland Filip „NEO” Kubski
Poland Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski
Poland Janusz „Snax” Pogorzelski
Poland Paweł „byali” Bieliński

Powiem Wam szczerze, że wypisując powyżej nazwiska Polaków, miałem pewien dreszcz i dziwne uczucie. Kolejny raz, kiedy w gronie „legend” pojawia się ta piątka po przejściach sprawił, że poczułem taką pewną dumę narodową. Z jednej strony, jak każdy kibic Virtusów, mam ogromne nadzieje, co do ich występu na tym majorze, z drugiej zaś… obawy. Skończmy jednak ten przydługi wstęp z moim podejściem i przejdźmy do meritum!

Virtus.pro jest z całą pewnością legendarnym składem. Polacy są jedyną formacją z czołówki, która na przestrzeni lat w CS:GO nie dokonała zmian w podstawowym składzie (poza dołączeniem Kubena w roli trenera na początku 2015 roku). Formę Polaków na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy (a nawet dwóch ostatnich lat), można porównać do sinusoidy. Możemy śmiało stwierdzić, że Virtusi regularnie zaliczają jej spadki, ale kiedy wreszcie znajdą pokłady energii, wtedy jesteśmy świadkami „plow”. Od czasu ostatniego majora, polska formacja zmagała się z wieloma problemami, które przełożyły się na złe wyniki. Pośród nich pojawiło się zadowalające czwarte miejsce podczas ESG Tour Mykonos oraz drugi stopień podium na EPICENTER 2017. Na obecnej „Złotej Piątce” ciąży niewyobrażalna presja. Mimo to – doświadczenie i jedność, które stanowią główną siłę Polaków, pozwalają na znalezienie się w nawet najtrudniejszych sytuacjach. Ciężko jest stwierdzić, czy Virtus.pro da radę awansować do playoffów. Jak już wspomniałem wcześniej, ich forma przypomina sinusoidę i nie będziemy wiedzieli, w którym jej punkcie obecnie znajduje się skład, dopóki nie ujrzymy gry.

Virtusi mają swoiste szczęście do losowań. Niemal zawsze trafiają na potencjalnie prostych przeciwników. Nie inaczej jest i tym razem. W pierwszym swoim meczu podczas majora, Polacy zmierzą się z Quantum Bellator Fire, które nieoczekiwanie awansowało do fazy grupowej. Oby to spotkanie było dla VP jedynie formalnością, bo Polacy, mimo wszystko, są tutaj faworytami.

Sweden Freddy „KRIMZ” Johansson
Sweden Jesper „JW” Wecksell
Sweden Robin „flusha” Rönquist
Sweden Maikil „Golden” Selim
Sweden Jonas „LekrO” Olofsson

Fnatic LoL

Fnatic zaczyna ostatnio przeżywać renesans. Wprawdzie od ostatniego majora Szwedzi nie zdobyli ani jednego tytułu, jednakże zaczęli wreszcie prezentować się z dobrej strony. Mówię tu oczywiście o finałach dwóch najważniejszych moim zdaniem lig, czyli ESL Pro League oraz Esports Championship Series. Towarzyszył im tam swoisty pech, gdyż w obydwu przypadkach w półfinale trafili na fenomenalnie grające FaZe Clan. Mimo to, po zastoju spowodowanym wcześniejszymi problemami, do którego doszła też rotacja w zespole (Odszedł olofmeister oraz dennis, a na ich miejsce wszedł Golden LekrO), legendarna szwedzka drużyna wraca na właściwe tory. Golden, który przeszedł do głównego składu z Akademii Fnatic, stając się jednocześnie nowym liderem, nabrał potrzebnego doświadczenia i zaczyna prowadzić drużynę w prawidłowy sposób. Znając Goldena z finałów GEFORCE Cup podczas ESPORT NOW we Wrocławiu, kiedy grał jeszcze w barwach Akademii, mogę z całą pewnością powiedzieć, że ten charyzmatyczny chłopak jest w stanie ujarzmić – nie bójmy się tego powiedzieć – legendy Counter-Strike'a, czego dowiódł w grudniu. W mojej opinii, Fnatic ma bardzo duże szanse na znalezienie się w czołowej ósemce ELEAGUE Major: Boston 2018.

Fnatic FaZe są sobie chyba przeznaczeni. W swoim pierwszym spotkaniu na majorze, Szwedzi ponownie zmierzą się z europejskim superteamem. Mimo, że to ci drudzy są faworytami, liczę, że FNC zda ten sprawdzian i nawet w przypadku przegranej stanie na nogach, kończąc ostatecznie w fazie pucharowej.

Brazil Gabriel „FalleN” Toledo
Brazil Fernando „fer” Alvarenga
Brazil Marcelo „coldzera” David
Brazil Epitacio „TACO” de Melo
Brazil João „felps” Vasconcellos

Jeśli ktoś myśli o brazylijskim składzie SK Gaming, to od razu ma w głowie zespół, który od MLG Columbus zdominował światową scenę Counter-Strike: Global Offensive. Mimo to, niełatwo jest postawić SK w roli faworytów tego majora. Stalo się tak, ponieważ zespół nie może wystąpić na ELEAGUE z Ricardo „boltz” Prass. Jest to związane z zasadami majora, ale w to nie będziemy się zgłębiać. Za niego grać będzie felps, który występował z ekipą jeszcze podczas PGL w Krakowie. W czym tkwi problem? SK otwarcie powiedziało, że nie będzie trenować z felpsem, gdyż to według zespołu nie ma sensu. Zespół woli przygotowywać się do dalszej części roku i innych turniejów. Oczywiście, Brazylijczycy wciąż mają szansę na sukces, jednakże o ile przed samym turniejem nie zmienili swojego nastawienia i nie przyłożyli się do treningów z ich dawnym reprezentantem – te szanse nie są zbyt wysokie. Ale hej! Rozmawiamy tu przecież o SK. Nawet w osłabionej reprezentacji, to chyba najbardziej nieobliczalny team, o jakim możemy pomyśleć.

W swoim pierwszym majorowym spotkaniu, SK Gaming podejmie Space Soldiers. patrząc na mecze Turków w fazie pretendentów, odnoszę wrażenie, że (mając na uwadze sytuację z felpsem) to oni będą górą. Głównie dzięki zgraniu. Czas pokaże.

Germany Fatih „gob b” Dayik
Serbia Nikola „LEGUJA” Nikić
Germany Johannes „tabseN” Wodarz
Germany Johannes „nex” Maget
Germany Kevin „keev” Bartholomäus

Możemy to powiedzieć już na samym początku – BIG nie jest faworytem do awansu i gry w playoffach. Niemiecka formacja od czasu niewątpliwie ogromnego sukcesu, jakim było wejście do czołowej ósemki PGL Major Kraków, nie odnotowała większych osiągnięć, prócz drugiego miejsca na DreamHack Open Denver 2017. W Denver, Berlin International Gaming uległo w finale Cloud9. Niemiecka formacja nie pojawia się niestety na najważniejszych międzynarodowych turniejach, co najwyżej na tych… drugoligwych. Już faza pretendentów pokazała, że poziom gry na tym majorze będzie obłędny. Marne więc są szanse na to, że ekipa gob b zdoła odnotować trzy zwycięstwa w części grupowej zmagań.

Pierwszym rywalem BIG będzie Team Liquid, które awansowało „rzutem na taśmę”. Pomimo tego, że Amerykanie nie grają w swoim podstawowym składzie (za Lucasa „steel” Lopez gra zews – trener ekipy), wydają się mieć całkiem solidną grę i w mojej opinii, to Liquid powinno być górą.

Denmark Mathias „MSL” Lauridsen
Denmark Kristian „kOnfig” Wienecke
Denmark René „cajunb” Borg
Denmark Philip „aizy” Aistrup
Denmark Valdemar „valde” Bjørn

Od czasu ostatniego majora w North zaszła jedna zmiana. Valde zajął miejsce Emila „Magisk” Reif. W obecnym składzie, „Wilki” odniosły kilka sukcesów. Drugie miejsce na DreamHack Masters w Malmö, pierwsze podczas DreamHack Open Montreal, czy też półfinał ELEAGUE CS:GO Premier. Jak powstawał ten skład, to mówiło się o jego przeogromnym potencjale i nadchodzącej dominacji sceny. Historia pokazała nam, że tak się jednak nie stało. Indywidualnie, gracze North należą do światowej czołówki. Czegoś im jednak brakuje jako drużynie. Ciężko jest im postawić kropkę nad „i”. Mimo to, możemy zakładać, że duńskiej formacji uda się awansować do fazy pucharowej.

Dla North pierwszym przeciwnikiem w fazie grupowej będzie Vega Squadron, które szturmem przeszło przez kwalifikacje. Jeśli Rosjanie nie spuszczą z tonu, to Duńczycy będą mieli niebywale twardy orzech do zgryzienia. Pamiętajmy jednak, że mogli już się lepiej przygotować, patrząc chociażby na to, jakie taktyki wykorzystywało Vega w rozegranych przez siebie meczach.