W najbliższy piątek, w meksykańskim Cancun, startują finały czwartego sezonu Esports Championship Series. Zobaczmy więc, jak prezentują się pary czterech pierwszych meczów fazy grupowej i sprawdźmy kto ma większe szanse na zwycięstwo!

Sweden Fnatic

Kurs:
1.38 : 2.59

Data rozpoczęcia:
15.12 godz. 16:15

Luminosity Gaming Brazil

Fnatic w ostatnim czasie zaczyna powoli wracać na właściwie sobie tory. W minionym tygodniu, szwedzka formacja doszła do półfinałów szóstego sezonu ESL Pro League. Wprawdzie od dołączenia Maikila „Golden” Selima (który został nowym liderem) minęło już kilka miesięcy,  ale dopiero w ciągu ostatnich tygodni widzimy znaczącą poprawę w grze zespołu. Na plus zdecydowanie wpływa fakt, że Fnatic zarówno w EPL jak i w ECS zwyciężyło europejską część fazy grupowej.

Tak kolorowo nie jest w przypadku Luminosity Gaming. Niestety, ale smutny fakt jest taki, że obecna drużyna nawet nie umywa się do zespołu, który w ubiegłym roku praktycznie znikąd zawojował scenę, wygrywając majora. W tym składzie, największym sukcesem LG jest bycie w najlepszej ósemce finałów ESL Pro League.

W przypadku tego meczu, faworytem jest Fnatic – to nie podlega żadnej wątpliwości. Szwedzi powinni sobie bez problemu poradzić z brazylijskim składem, co potwierdza też kurs tego spotkania. Jedyna rzecz, która może przemawiać na korzyść Luminosity, to format turnieju. Pierwsze starcie jest rozgrywane w systemie BO1, a jak dobrze wiemy, niespodzianki najczęściej zdarzają się w tym momencie. Niemniej jednak, szanse na wygraną Luminosity Gaming są stosunkowo niskie.

OpTic

European Union OpTic Gaming

Kurs:
2.06 : 1.6

Data rozpoczęcia:
15.12 godz. 17:30

mousesports European Union

OpTic Gaming to europejski skład, grający obecnie w regionie Ameryki Północnej. Pomimo tego, że formacja ta zawiera w sobie naprawdę utalentowanych zawodników, których umiejętności są na najwyższym światowym poziomie, OpTic nie może przedrzeć się do grona najlepszych drużyn. Jakkolwiek by nie było, grając na co dzieńz drużynami zza Oceanu, podopieczni Chet „ImAPet” Mają nieco ułatwione zadanie w awansie do finałów różnych międzynarodowych turniejów, których fazy grupowe podzielone są na regiony właśnie. Mowa tu na przykład o ostatnich finałach ESL Pro League, czy ECS. 

Mousesports nie dało rady awansować do finałów EPL, ale to wciąż nie oznacza, że europejski skład grający również w tym regionie, ma mniejsze szanse na wygraną w pierwszym swoim meczu na finałach Esports Championship Series.  Myszy ostatnio udowodniły, że potrafią się wstrzelić z formą. Dojście do finału Dreamhack Winter było nie lada osiągnięciem.

Drugi mecz nie daje nam w tym momencie oczywistego faworyta. Mimo wszystko, liczby wskazują na mousesports. Patrząc na ostatnie kilka miesięcy – wybór ten jest uzasadniony, ale pamiętajmy, że OpTic też jest głodne zwycięstwa.

United States Cloud9

Kurs:
1.8 : 1.8

Data rozpoczęcia:
15.12 godz. 18:45

Astralis Denmark

Cloud9 jest zespołem po przejściach. Ciężko jest inaczej określić to, co stało się z tą formacją na przestrzeni ostatniego roku. W drużynie zmieniły się tylko dwie osoby, ale to już wystarczyło, by Amerykanie zaczęli powoli odbudowywać swoją grę, zgranie etc. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy mogliśmy zobaczyć C9 na kilku dużych turniejach. Począwszy od ELEAGUE CS:GO Premier (z którego ekipa została wyeliminowana przez Astralis), a skończywszy na IEM Oakland. Na każdym z nich, Cloud9 dochodziło daleko. Na dwóch największych (wymieniony ELEAGUE i IEM), amerykańska piątka zakończyła zmagania na półfinale. Pozostałe (mniejsze), takie jak iBP Masters, DreamHack Denver, czy CyberPowerPC – Cloud9 zwieńczyło zwycięstwem.

Astralis ostatnie ważne zwycięstwo odnotowało jeszcze w marcu, podczas IEM w Katowicach. Patrząc dwa miesiące wstecz, jak w przypadku Cloud9, nie widzimy ani jednego zwycięstwa na lanie. Forma tego zespołu nieustannie się waha. Wprawdzie niedawno Duńczycy doszli do finału BLAST Pro Series, w którym ulegli SK. Mimo wszystko, ten zespół potrafi znikąd wygrywać z każdym. Wystarczy tylko „wstrzelenie się” w turniej, a tak może własnie być na finałach ECS w Cancun.

W tej parze wybranie faworyta jest zdecydowanie najcięższe. Z jednej strony mamy Cloud9, które nie powala na kolana swoimi umiejętnościami, ale mimo to odnosi mniejsze, czy też większe sukcesy. Z drugiej zaś – duńskie Astralis, które nie może przełamać swoistej klątwy, która sprawia, że ekipa Lukasa „gla1ve” Rossander nie sięgnęła w ostatnim czasie po żadne trofeum. To będzie niesamowicie wyrównane spotkanie. Kurs 1.8 do 1.8 idealnie oddaje tę sytuację.

European Union FaZe Clan

Kurs:
1.3 : 2.92

Data rozpoczęcia:
15.12 godz. 20:00

Team Liquid United States

FaZe Clan w tym momencie należy do ścisłej czołówki drużyn Counter-Strike'a na świecie. Świetny zespół, który regularnie plasuje się na podium turniejów. Jak wszystkim ekipom, tak i FaZe zdarzają się potknięcia. Najczęściej te potknięcia kosztują europejski skład zwycięstwem w Wielkim Finale, jak to miało miejsce podczas IEM Oakland, czy ostatnio w dinałach szóstego sezonu ESL Pro League.

W przeciwieństwie do FaZe Clan, Team Liquid nie możemy opisać w takich superlatywach. Dwa najważniejsze turnieje ostatnich miesięcy, czyli przewijające się już w tym tekście Intel Extreme Masters w Oakland oraz finał EPL-a, Team Liquid zakończyło niemalże od razu.

Tutaj zwycięzca powinien być tylko jeden. „Powinien”, bo mówimy tutaj o starciu, które odbędzie się na jednej mapie. Jeśli to miałoby być BO3, to prawdopodobnie każdy – bez zająknięcia – wskazałby FaZe jako faworyta. W przypadku BO1, europejczycy wciąż nim są, co nie podlega dyskusji. Tutaj tylko jest więcej czynników, które mogą wpłynąć na ostateczny wynik. Począwszy od chociaż jednej przegranej pistoletówki, czy nawet straconej rundy nożowej. Mimo wszystko wierzę, że tak nie będzie.

Fortuna Zakłady Online sp. z o.o. posiada w swojej ofercie wszystkie spotkania w ramach finałów czwartego sezonu Esports Championship Series. Kursy znajdujące się w tekście zostały zaczerpnięte z tego źródła.