Poniedziałkowy wieczór ponownie może nam przynieść ogrom emocji, gdy Virtus.pro stanie w szranki z FaZe Clanem. Czy tym razem Polacy dadzą radę wygrać z europejską formacją?

11 marca nowy skład Virtus.pro po raz pierwszy stoczył walkę z formacją ze ścisłej światowej topki. Wcześniejsze wyniki nie wskazywały nawet na wyrównane spotkanie, lecz skład skompletowany przez Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego dostarczył swoim fanom mnóstwo emocji. Walka toczyła się do samego końca trzeciej mapy, a o zwycięstwie FaZe Clanu przesądziła jedna akcja Nikola „NiKo” Kovača. Bośniak w pojedynkę wyeliminował czwórkę Polaków i przechylił szalę zwycięstwa na konto swojego zespołu.


Minęły równo dwa miesiące i doczekaliśmy się rewanżu między tymi dwoma ekipami. Jak wiemy, Virtus.pro nie jest tą samą drużyną jaką było na początku marca. Najprawdopodobniej porażki w Esports Championship Series przesądziły o zmianach kadrowych. Najpierw od składu odsunięty został Mateusz „TOAO” Zawistowski, a następnie odszedł Paweł „byali” Bieliński. Tę dwójkę zastąpili kolejno Arek „Vegi” Nawojski i Michał „okoliciouz” Głowaty. Wiele kontrowersji pojawiło się szczególnie po ogłoszeniu byłego zawodnika Epsilon, lecz jak zakomunikował, wypełnił on potrzebną polskiemu zespołowi rolę supporta.

W ostatnich meczach Virtusów pojawiła się niewielka iskierka nadziei. Po fatalnym paśmie porażek na arenie międzynarodowej, które trwało około miesiąca powrócili w wielkim stylu pokonując Team Vitality. Francuzi w ostatnich miesiącach święcili wiele sukcesów, więc porażka z naszymi rodakami zaskoczyła niejedną osobę. Mimo to należy otarcie powiedzieć, że forma Virtus.pro jest bardzo niestabilna i wciąż ciężko przewidzieć czego się po nich spodziewać. Wciąż wiele zagrywek to testy wypracowanych na treningach schematów. Na przykład często decydują się na grę na nowej lokacji – Vertigo, lecz z mieszanymi skutkami i nie zawsze święcą tam tryumfy.

Mimo bardzo wyrównanego ostatniego pojedynku zdaje się, że tym razem jeszcze więcej osób wierzy w zwycięstwo FaZe Clanu. Co ciekawe według wciąż jeszcze świeżych plotek, europejska formacja ma wkrótce skorzystać z pomocy Filipa „NEO” Kubskiego, który dołączyłby do nich jako prowadzący. Gratką dla polskich kibiców byłoby, gdyby wystąpił już w jutrzejszym pojedynku. Mecz jak zwykle będziecie mogli obejrzeć na kanale Piotra „izaka” Skowyrskiego na platformie twitch.tv.