Czwarta kolejka ligi Esports Championship Series dobiegła końca. W Europie najlepsi okazali się zawodnicy Astralis, zaś za oceanem królowało Team Liquid.

Tegoroczne finały ligi ECS odbędą się w Teksasie, gdzie osiem zespołów będzie walczyć o lwią część puli nagród wynoszącej pół miliona dolarów. Dotychczas z Europy awansowało AVANGAR i Ninjas in Pyjamas, zaś Nowy Kontynent reprezentować na pewno będą Sharks Esports i Evil Geniuses. Z czwartej kolejki wyłoniono dwóch kolejnych uczestników, a dokładniej Astralis i Team Liquid.

Najlepsza drużyna na świecie nie miała żadnego problemu aby dojść do finału czwartej kolejki ECS. Najpierw rozprawili się z z M1Xem Filipa „TUDSONA” Tudeva, a następnie zaliczyli jeszcze łatwiejsze zwycięstwo z FaZe. W decydującym pojedynku stanęli w szranki z BIG, które od początku bieżącego roku ma potężne problemy. Niemcy udowodnili jednak, że na koniec sezonu odbijają się od dna i będą chcieli powrócić do czołówki. Mimo przegranej na Astralis, XANTARES i spółka zdołali urwać przeciwnikom jedną mapę i aż do ostatniej rundy decydującej lokacji nie było wiadomo kto awansuje dalej.

Z kolei w regionie amerykańskim, po awansie Evil Geniuses, w teorii Team Liquid nie powinno mieć sobie równych. stanislaw i spółka w czwartej kolejce rozprawili się najpierw z byłym składem Singularity, a następnie z INTZ Esport. Jednak w finale musieli się sporo namęczyć z amerykańsko-afrykańskim składem ATK, który nie tylko urwał im jedną mapę, ale też mało brakowało by zwyciężyli całą serię. Udowadnia to, że Liquid wciąż znajduje się w niemałym dołku i skład posiada poważne problemy wewnętrzne.

Ostatnia kolejka ECS odbędzie się w dniach 28-31 października. Nie wiadomo jeszcze kto w niej wystąpi, lecz będzie to ostatnia szansa na awans na finały.