Roman Dvoryankin nie kryje radosnych uczuć związanych z wygraną Virtus.pro w otwartych kwalifikacjach.

Cztery serie otwartych kwalifikacji, liczna grupa polskich zespołów, a ostatecznie to Virtus.pro okazało się najlepszą drużyną z Polski, która jako jedyna awansowała do zamkniętego turnieju eliminacyjnego europejskiego Minora. Niewielu wróżyło, że to właśnie Virtusi wywalczą sobie awans, szczególnie przed rozpoczęciem wczorajszych meczów i wizją mierzenia się z Aristocracy. Mimo to Janusz „Snax” Pogorzelski i spółka dopięli swego, udowadniając swoją wartość w nadwiślańskiej krainie.

Trzeba przyznać, że pojedynek z zespołem Wiktora „TaZa” Wojtasa był jednym z najbardziej emocjonujących meczów na polskiej scenie od początku roku, a może i dłużej. Wiele fanów Niedźwiedzi nie kryło zadowolenia z tego rezultatu, a do głosu tłumu przyłączył się również główny menadżer organizacji Roman Dvoryankin. Przyznał, że dwa lata temu, już podczas kryzysu Virtus.pro, nie spodziewał się, że będzie cieszył się z tak małych tryumfów. A jednak. Trzeba otwarcie przyznać, że na ten moment jest to największy sukces nowego składu Vp.


Daje to niewielką nadzieję na powrót Virtusów do świetności. Jako jedyna polska drużyna mają szansę dostać się na europejskiego Minora oraz walczyć o Majora, choć logika wskazuje, że będzie to niezwykle ciężkie przedsięwzięcie.