Jak dobrze znów Cię widzieć na serwerze NEO. Tak sobie pomyślałem, gdy rozpoczął się mecz FaZe vs. Windigo w ramach DreamHacka Masters Dallas 2019.

Kiedy pod koniec ubiegłego roku rosyjska organizacja Virtus.pro zawiesiła swój dotychczasowy skład CS:GO poczułem się dziwnie. Z jednej strony wiedziałem, że taka decyzja musiała zapaść przez brak wyników i jakiegokolwiek światełka w tunelu, które dawałoby nadzieję na lepsze jutro. Z drugiej nie mogło do mnie dotrzeć, że to definitywny koniec Filipa „NEO” Kubskiego w koszulce tej legendarnej marki, którą między innymi on wyrabiał.

Filip, to mój ulubiony zawodnik na scenie. Gdy kilka lat temu zakochałem się w sporcie elektronicznym, na szczyt wchodziło VP właśnie z Kubskim na czele. Choć w zespole każdy ze składu był na swój sposób wyjątkowym graczem, to moją uwagę przede wszystkim przykuł właśnie NEO. Jego spokój w prowadzeniu formacji, szacunek do rywali, fanów. Pasja, której nie można mu odmówić do dziś.

To właśnie przez ten waleczny charakter „nijo tak bardzo chciałem, żeby wrócił na scenę. Pewnego dnia czytając jego wpis na facebooku, w którym jasno dał do zrozumienia, że to jeszcze nie koniec, niesamowicie się ucieszyłem. Wiedziałem bowiem, że Kubski będzie spokojnie czekał rozglądając się nad różnymi opcjami, aż nareszcie wybierze taką, z której on oraz kibice będą zadowoleni.

I wybrał! Od niedawna jest przecież częścią jednej z czołowych ekip na świecie. Mowa o FaZe Clanie, który akurat poszukiwał lidera. Kogoś, kto poustawiałby pozostałą, niezwykle silną indywidualnie czwórkę. Takim kimś bez wątpienia jest właśnie NEO. Opanowany, potrafiący się dobrze komunikować w języku angielskim, mający chęć udowodnienia ludziom oraz sobie, że potrafi wrócić na poziom, w którym spędził większość czasu swojej kariery.

Śmiało mogę powiedzieć, że obecnie czuję się jak na przełomie 2014-2017 roku. Ponownie jest mi dane obserwować Polaka na najbardziej prestiżowych wydarzeniach CS:GO. Nie będę tutaj nikogo oszukiwał. Mi nie było dane oglądać dominacji Kubskiego jeszcze za czasów CS-a 1.6. Cieszę się natomiast, że żyję w erze Filipa, która póki co się nie zakończyła. Wierzę, że potrwa ona jeszcze trochę.

Wspólnie możemy kibicować FaZe już dziś wieczorem o godzinie 22:40. Skład z naszym rodakiem na czele zawalczy o półfinał DH Masters Dallas przeciwko Team Liquid. Transmisję w języku angielskim znajdziecie pod tym adresem.