Chwilę po podniesieniu pucharu w Berlinie i zapisaniu się w kartach historii, Device i Xyp9x wzięli udział w krótkiej konferencji prasowej. Oto ich przemyślenia po historycznej wygranej.

Właśnie wygraliście czwartego Majora w historii. Jak się czujecie?

Device: To niesamowite uczucie. Gram razem z Xyp9xem i dupreeh już od sześciu lat i osiągnęliśmy razem tak dużo, że trudno to sobie wyobrazić. To jak razem pracujemy jest naprawdę unikalne, i chyba mogę mówić za wszystkich kiedy powiem, że jesteśmy strasznie dumni z naszych osiągnięć. Zwłaszcza kiedy ma się takich fanów jak my, którzy jeżdżą za nami tak często, na przykład tutaj. Ich obecność i wsparcie są naprawdę wzruszające.

Gla1ve powiedział na scenie, że chcecie wrócić na pierwsze miejsce, odzyskać tytuł najlepszej drużyny na świecie. Co takiego musicie zrobić, żeby wrócić do tego tytułu? Nie czujecie się już, jakbyście byli numerem jeden?

Xyp9x: Uważam że obecnie nie jesteśmy formacją numer jeden, ten tytuł wciąż należy do Team Liquid. Zobaczymy co zdarzy się na kolejnym turnieju, który odbędzie się w Nowym Jorku. Tutaj w Berlinie okazaliśmy się najlepsi, ale samemu pamiętam kiedy byliśmy numerem jeden, to nieraz zdarzały się po prostu gorsze dni, tak jak teraz Liquid.

Zapisaliście się właśnie w kartach historii. Trzy Majory z rzędu, cztery ogólnie dla organizacji. Jaka jest przyszłość dla Astralis, co dalej macie w planach?

Xyp9x: To szczerze mówiąc trudne pytanie. Moim zdaniem wygranie w Kopenhadze jest jedną z rzeczy które chcielibyśmy zrobić, to dla nas bardzo ważne żeby odnieść tam sukces, jako że jeszcze nic tam nie wygraliśmy. To jeden cel. A drugi to po prostu wygrywanie kolejnych Majorów. Wiem, brzmi to dość prosto, ale stanie się jeszcze bardziej legendarnym zespołem było by świetne.

Czy mecz przeciwko Team Liquid był najtrudniejszy na turnieju?

Device: Był to bardzo trudny mecz, z pewnością taki w który włożyliśmy najwięcej energii. Do półfinału przeciwko NRG mieliśmy jedną dobę do przygotowania, a na Liquid mogliśmy przygotowywać się pięć dni. Jest to zasadnicza różnica. Chociaż, tak naprawdę summa summarum, mam wrażenie, że nie mieliśmy w ogóle problemów w tych play-offach. Czułem się znowu jak w 2018, kiedy to mieliśmy pełną kontrole na tempem gry, a gla1ve czytał przeciwników jak książkę, i wydaje mi się, że to było kluczowe. Łatwo jest grać razem z nim w jednym zespole, jako że w pełni ustala on rytm rozgrywki.

Jak się przygotowaliście na AVANGAR? Ponieważ trudno było nie dostać wrażenia, że byliście na nich świetnie przygotowani i zawsze wiedzieliście co trzeba na nich zrobić.

Device: Tak, po pierwsze, każdy wie że lubią oni zbijać się razem na jednym bombsite, co pozwoliło im dojść tak daleko, a co też często robili w finale. Na Inferno po stronie atakującej staraliśmy się kontrolować tempo, atakować bardzo często bombsite B, co nam wychodziło i bardzo szybko to my rozdawaliśmy karty w tym spotkaniu. Wiedzieliśmy też, że kiedy uda nam się złapać entry fraga, to musieliśmy poczekać. Pozwolić im podjąć decyzje, co chcą z tym zrobić, a w międzyczasie gla1ve wymyślał jakiś szalony pomysł, który często się udawał. Z Dust2 była podobna historia, przez całą mapę miałem wrażenie, że runda w rundę wiedzieliśmy co chcieli zrobić.

Device, jak się czujesz będąc MVP Majora, zwłaszcza w dzień urodzin?

Device: To spełnienie marzeń. Chyba nic nigdy nie przebije tego uczucia, tej radości jaką teraz przeżywam. Przygotowując się do meczu starałem się o tym nie myśleć i traktować to jak każde inne spotkanie, ale jednak siedziało mi to z tyłu głowy. Trudno będzie to przebić, wątpię żeby mi się udało, ale kiedy będę za rok kończył 25 lat na pewno będę myślał nad zrobieniem czegoś szalonego.

Myślisz, że można wymyślić lepszy system na Majory?

Device: Nie, definitywnie uważam, że jest to najlepszy. Gdyby play-offy były rozlosowywane przez ranking drużyn, nie mielibyśmy ćwierćfinału przeciwko Team Liquid, a czarne konie nie miały by żadnych szans zajść tak daleko jak AVANGAR. Jeżeli jesteś faworytem w danym spotkaniu to musisz je wygrać, nie możesz pozwolić sobie na porażkę. Każdy kocha historie w których czarny koń odnosi sukces. Każdy pamięta przygodę Gambitu z 2017 z Krakowa. Każdy pamięta ENCE z Katowic. Są to unikalne historie, które zapadają głęboko w pamięć.