Nicolai „device” Reedtz podczas rozmowy opowiedział nam o niedawnej przegranej z Liquid, jego problemach zdrowotnych oraz występie w Spodku.

Powracasz do Polski na kolejny turniej. Jak podoba Ci się w naszym kraju, a w szczególności w Katowicach?

Przyjeżdżam tutaj od 2014 roku, Katowice są jednym z miejsc, które odwiedzasz rokrocznie. Zawsze jestem podekscytowany na podróż do Polski, ponieważ jest to początek sezonu okraszony dopingiem wspaniałej publiczności i rozgrywający się na imponującej arenie. Szczerze, nie mogę się doczekać wyjścia raz jeszcze na główną scenę Spodka. Staraliśmy się też cieszyć samym miastem, ale niestety znaczna część zespołu zachorowała, więc nie wychodziliśmy zbytnio na zewnątrz. Znam jednak już parę miejscówek, wiem gdzie możemy udać się na dobre jedzenie czy zabawę.

Renegades napsuło wam sporo krwi w fazie legend. Sądzisz, że Australijczycy mają szansę powalczyć o puchar?

Renegades zagrało przeciwko nam naprawdę dobrze, lecz jedynie czas pokaże czy są w stanie triumfować w całym turnieju. Jeśli wygramy swoje mecze, to zmierzymy się już w półfinale, dlatego uważam, że nie mają szans na wzniesienie pucharu, bo musieliby nas wyeliminować. Mam jednak wobec nich spore nadzieje, w ćwierćfinale zagrają z MIBR i wszystko może się zdarzyć w fazie pucharowej.

Dla każdego z nas mija prawie tydzień od ostatniego meczu i ważne jest, aby utrzymać skupienie i formę oraz umiejętność dobrej gry tydzień za tygodniem. Zobaczymy co jeszcze mają ukryte w rękawach, na pewno skilla im nie brakuje. Tak jak wspomniałeś, byli imponujący zarówno w fazie legend, jak i w kwalifikacjach.

Wy i Liquid ponownie stawiani jesteście w roli faworytów turnieju. Myślisz, że spotkacie się z nimi w finale?

Na pewno mamy potencjał, nasze wyniki mówią same za siebie. Tutaj będzie z pewnością nieco ciężej o dobry występ, głównie z powodu chorób, ale różne trudności napotykasz w każdym turnieju. Będziemy podejmować wyzwania po kolei, w tej chwili skupiamy się na ćwierćfinale, ale też uważam nas i Liquid za faworytów. Mam nadzieję, że spotkamy się w finale.

Liquid pokonało Was podczas iBUYPOWER Masters na początku roku. Boicie się, że znaleźli na Was sposób, czy był to przypadek i brak szczęścia dla Was?

To bardzo ciężkie pytanie, to nie był najlepszy turniej w naszym wykonaniu. Nie ujmuję tutaj Liquid, zagrali tamtego dnia znacznie lepiej od nas, ale nie zmienia to naszego nastawienia na ewentualne przyszłe pojedynki.

Być może był to brak szczęścia, może trafili po prostu na swój dzień. Szczerze mówiąc, spodziewałem się przegrać z nimi już w zeszłym roku i prawdopodobnie znowu poniesiemy porażkę w ciągu tegorocznych zmagań, nie wiem tylko kiedy. Liquid zdecydowanie udowadnia jednak, że zasługuje na tytuł drugiego najlepszego zespołu świata i nie było przypadkiem rozstawienie ich z tym właśnie numerem przez ESL. Spotkania z nimi są zawsze emocjonujące i wyrównane, ale nie czuję się jakby nas w jakiś sposób rozgryźli.

Na początku zeszłego roku borykałeś się z problemami zdrowotnymi. Masz może jakieś rady dla innych graczy, jak powinni dbać o siebie?

Moje problemy zdrowotne były głównie związane ze stresem i dotykały przede wszystkim mojego brzucha. Przez trzy miesiące nie mogłem podróżować i musiałem zrezygnować z turniejów. Wtedy nie wiedziałem, czy będę mógł w ogóle wrócić do gry.

Mam pewne wskazówki – wszystko zależy od tego, jak Twoje ciało reaguje na stres i inne czynniki. Trzeba się tego nauczyć z wiekiem, stopniowo dowiadujesz się, jak dobrze traktować swój organizm oraz jak go słuchać. Nie wolno nakładać na siebie nadmiernej presji. Poza tym, nigdy nie wolno się poddawać i trzeba ciągle walczyć.

Jak sądzisz, czego może brakować North? Mimo posiadania bardzo utalentowanych graczy i potężnego wsparcia klubu sportowego, wciąż nie potrafią przebić się do ścisłej czołówki.

Nie wiem zbyt wiele na temat infrastruktury North – wiem, że mają dobrą organizację i naprawdę świetnych graczy. Jeśli chodzi o ich występy, zawsze jest niesłychanie ciężko wiedzieć, jakie są problemy, kiedy patrzy się tylko z zewnątrz. Ostatnio pozyskali nowego trenera i nawet wygrali GG.Bet Ice Challenge, pokonując Na’Vi w finale, więc zapewne będą się teraz piąć w górę. Czuję, że są w stanie w tym roku dojść przynajmniej do czołowej ósemki, może piątki.

Sytuacja North może być trochę przyrównana do momentu, kiedy w 2017 nie potrafiliśmy przebić się przez półfinały turniejów, choć na odrobinę niższym poziomie. Zaczynasz wtedy wątpić w siebie, zastanawiasz się czy w ogóle jesteś w stanie wygrać przeciwko jakiejś drużynie, jak dobry jesteś jako gracz, czy nie straciłeś talentu. To ciężkie, ale każdy sportowiec przechodzi przez ten etap swojej kariery, kiedy nie występuje na swoim najwyższym poziomie. Ten okres to prawdopodobnie najcięższe wyzwanie, jakie możesz otrzymać, ale musisz po prostu iść do przodu akceptując, że nie możesz być najlepszy każdego dnia. Robisz swoje, a rezultaty w końcu same wracają.

Czy poprzedni, imponujący, rok nie spowodował u Ciebie myśli „ok, wygrałem wszystko, mogę teraz trochę odpuścić i odpocząć”? Wciąż jesteś głodny kolejnych wygranych, czy może jesteś już usatysfakcjonowany swoją karierą?

To jest bardzo ważny aspekt całej kariery – odpowiedź na pytanie czy jesteś ukontentowany i zadowolony swoimi osiągnięciami. Tak jak wspomniałeś, wygraliśmy prawie wszystko. Ja, Xyp9x i dupreeh gramy razem od sześciu lat i byliśmy najlepszym zespołem świata już kilkukrotnie, w różnych wariantach składu.

Tym razem jest to jednak coś wyjątkowego, ponieważ kiedy tworzyliśmy obecny skład, mieliśmy wiele rozmów, z których wynikało jedno – żaden z nas nie będzie zadowolony wyłącznie tytułem czołowej ekipy. Wiedzieliśmy, że nie zabraknie nam talentu, aby odzyskać to miano, co udało się już po dwóch miesiącach grania razem. Chcieliśmy pchnąć siebie jeszcze dalej i wiem, że na pewno nie jestem jeszcze w pełni usatysfakcjonowany. Mogę mówić tylko za siebie, ale zawsze priorytetem dla nas jest, abyśmy wszyscy dążyli do tego celu, więc zakładam, że ich zdanie wiele się nie różni.

Przed nami jeszcze mnóstwo kariery – mam dopiero 23 lata, moja przygoda z CS:GO trwa już około sześć z nich i nie planuję jej zbyt szybko kończyć.

Ostatnio głośno było o terminie następnego Majora w Berlinie. Czy gracze nie powinni być nieco „surowi”, aby dać organizatorom do zrozumienia, że przerwa wakacyjna w sierpniu powinna być nienaruszalna?

Cóż, cała kwestia tego jak Valve traktuje Counter-Strike’a jest dość delikatna. Każdy z nas chce mieć podobną atencję, jak ta, którą otrzymuje DotA. Objawia się to wyraźnie na przykład w tym, jak rozwiązywane są analogiczne sytuacje, np. ustawianie profesjonalnych meczów czy wprowadzanie zmian do gry, w obu tytułach.

Tak jak powiedziałeś, z pewnością dobrym podejściem byłoby ograniczenie w przyszłości swobody, jaką mają organizatorzy w dysponowaniu naszym czasem. Cały czas jesteśmy w powijakach jeśli chodzi o zrzeszenie profesjonalnych graczy Counter-Strike’a, ale sądzę, że gdy urośniemy w siłę i dogadamy się z różnymi sferami biznesu dookoła turniejów, to Valve będzie musiało w końcu zrozumieć, że potrzebujemy przerw.

W tej chwili mamy około dwa wolne tygodnie w lato, a zimowa przerwa świąteczna trwa następne trzy. Z takim obłożeniem, zbliżasz się do limitu swojego ciała i wpadasz, tak jak ja, w problemy zdrowotne. Wielu innych graczy też zmaga się z ogromnym stresem. To może przyczynić się do skrócenia karier w przyszłości, ponieważ ciała zawodników po prostu nie mogą poradzić sobie z obciążeniem. Widzę jednak jaśniejszą przyszłość, szczególnie, że Valve też stara się poprawić ten stan.

Zdecydowanie nie jesteście jakimiś maszynami, zaprojektowanymi do gry, tylko normalnymi ludźmi.

Tak, dokładnie.

Na koniec, masz coś co chciałbyś przekazać swoim polskim fanom, którzy będą Was dopingować w Spodku?

Wiemy, że jesteście wspaniali. Byliśmy tutaj już kilkukrotnie i choć nie zawsze jesteśmy faworytami widowni, to kochamy każdego z Was, nawet jeśli kibicujecie komuś innemu. Counter-Strike to fantastyczny esport i cieszymy się, że Was mamy.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę udanych gier w Spodku.

Przyjemność po mojej stronie.