Virtus.pro musiało pokonać GODSENT, by zapewnić sobie dalszy udział w turnieju. Pojedynek był bardzo zacięty i potrzebowaliśmy trzech map, by wyłonić finalistę drabinki przegranych Bets.net Masters!

Poland Virtus.pro

2

Drabinka przegranych
Best.net Masters Season 1
2 runda

Cobblestone
(5:10; 1:6)

Cache
(7:8; 9:3)

Mirage
(8:7; 8:7)

Sweden GODSENT

1

Cobblestone

Pierwsza mapa rozpoczęła się od fenomenalnego zagrania Filipa „NEO” Kubskiego. Polak zabił wszystkich pięciu przeciwników, kończąc walkę mając jedynie 2 punkty zdrowia. Niestety szansa na szybkie objęcie prowadzenia dana VP została wstrzymana przez świetną rundę force w wykonaniu GODSENT, ale już chwilę później Polacy znów wyszli na prowadzenie. Znów jednak Szwedzi z pistoletami w ręku zaskoczyli naszych rodaków. Żadna z ekip nie ustabilizowała ekonomii, ale GODSENT jako pierwsze wygrało dwie rundy z rzędu. Pierwszą karabinówkę Virtusi przegrali – atak na B został sprawnie zatrzymany i przeciwnicy zaczynali uciekać z rundami. Na ich drodze stanął jednak nikt inny, jak Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski – po bardzo wolnym ataku na A Jarek popisał się czterema fragami, w tym ostatni to strzał do oponenta ukrytego w granacie dymnym na 3 sekundy przed końcem! Znów jednak nie udało się wygrać dwóch starć z rzędu i stało się jasne, że pierwsza połowa skończy się przewagą GODSENT, mimo tego, że grali po trudniejszej na cbble stronie broniącej. Zupełnie niezauważalny w akcji był MICHU, a w ostatnich spotkaniach VP to właśnie jego umiejętności miały kluczowe znaczenie. Końcówkę uratował ten, który tak genialnie rozpoczął – NEO ostatnim pojedynku pierwszej połowy zdobył trzy zabójstwa i ustalił wynik na 5:10.

Potrzebna była wygrana pistoletówka. Niestety, tym razem ace zrobił nie Polak, a Szwed. Hampus mimo walki 1v3 poradził sobie z naszymi i mimo świetnego otwarcia rundy przez pashę wróciły wspomnienia sprzed kilku tygodni, gdzie Virtus.pro przegrywało każde pistolety. Takiej szansy GODSENT nie wypuściło z rąk i szybko zrobiło się 13:5.  Światło w tunelu zapalił byali, wieńcząc dwoma fragami udaną obronę bombsite'u B. Zostało ono jednak błyskawicznie zgaszone przez nacierających zawodników GODSENT. Przy stanie 15:6 Snax walczył 1v2, ale twist nie pozwolił Januszowi rozbroić bomby. 6:16, a MICHU mapę zakończył z wynikiem 3/20.

Cache

Początek pistoletów na Cache nie wyglądał najgorzej dla naszych. Powtórzył się jednak scenariusz znany z przeszłości i  mimo podłożonej bomby i przewagi jednego zawodnika nie udało się doprowadzić do wybuchu bomby. Po eco bez historii pierwszy full wpadł na konto Virtus.pro i w kolejnym starciu udało się zresetować ekonomię GODSENT i Polacy wyszli na prowadzenie. Niestety w starciu numer sześć freddieb w sytuacji 1v2 poradził sobie w Polakami – bomby bronił MICHU i byali. Mimo to antyterroryści nadal nie mieli zbyt wiele pieniędzy i świetny atak VP znów zrujnował ich fundusze. Z zupełnie innej strony prezentował się wspomniany MICHU, popisując się ace'm na anti-eco. NEO i spółka bardzo skutecznie opanowali szybki atak na B, który wielokrotnie otworzył im szansę na kolejne punkty. Chwilę później GODSENT zostało zmuszone do forsowania i… Virtus.pro w swoim stylu dało się złapać na takie zagranie. Mocno popsuło to szyki polskiej ekipie – chwilę później w sytuacji dwóch na jednego NEO i MICHU, który rozgrywał znacznie lepszą mapę niż wcześniej, nie dali rady obronić paki przed disco doplanem. VP bez pieniędzy oddało kolejny punkt i przed ostatnim starciem wynik wskazywał remis. NEO miał szansę zakończyć połowę po stronie terrorystów prowadzeniem, niemniej twist nie spudłował w sytuacji 1v1 z AWP. Do przerwy 8:7 dla GODSENT.

Po wznowieniu pasha udowodnił, że USP-S w jego rękach to groźna broń i po udanej obronie A znów widzieliśmy na Cache remis. Tym razem Złota Piątka nie pozwoliła sobie na taki chaos jak w poprzednim spotkaniu i przekuli wygrane pistolety w trzy punkty. Pierwszy full wpadł na konto szwedzkiej formacji, jednak zapas finansów pozwolił zakupić aż dwie AWP. Szczególnie skuteczny ze snajpierki był pasha, dając dużo kontroli na środku. Co więcej, Polacy wygrali rundę, w której przeciwnicy sforsowali i przy wyniku 13:9 zapowiadało się, że rozstrzygnięcie przyniesie pojedynek na Mirage. GODSENT nie zamierzało poddać się bez walki i mozolnie odrabiało straty. Naszym jednak nie brakowało gotówki na zakup broni i to hampus i spółka do decydującego starcia przystępowali z niekompletnym ekwipunkiem. Doświadczenie VP wzięło górę i Cache zakończył się wynikiem 16-11.

Mirage

Polacy rozpoczęli jako terroryści. Spokojny atak na bombsite B przyniósł świetne rezultaty. Po raz kolejny w pistoletówce błysnął pashaBiceps. Wygrany Cache dał chyba dużo motywacji, gdyż gra Virtusów wyglądał wręcz koncertowo. Złe wspomnienia z cbble MICHU zostawił za sobą i raz za razem pokazywał, że na Mirage jest jednym z najlepszych na świecie. Dopiero w szóstym starciu GODSENT powstrzymało natarcie, i koncert pod batutą dyrygenta Kubskiego zaczął minimalnie fałszować. Z 7-1 szybko zrobiło się 7-5 i z pokazu siły zrobił się wyrównany pojedynek. Szwedzi pozbierali szyki i do końca połowy oddali już tylko jedną rundę i po raz kolejny z tym meczy do zmiany stron wynik 8:7. Tym razem na minimalnym prowadzeniu VP.

Remis przyszedł już po pistoletówce, ale po raz kolejny pasha pokazał, że ciągle trzeba mieć na uwadze jego umiejętności. W rundzie force świetnie poradził sobie używając tylko SSG08 i pozwolił z miejsca zatrzymać powrót GODSENT.  Virtusi przegrali co prawda pierwsze starcie na karabinach, ale brakowało już tylko pięciu rund do awansu. Polacy nie chcieli przedłużać sprawy i przystąpili sprawnie do zamykania wyniku. Co prawda na anti-force niewiele brakowało do porażki, ale MICHU zachował zimną krew i nienaganną celność. Brak pieniędzy zmusił Szwedów do rozpaczliwych szturmów bez broni i wynik, mogło się wydawać, nieuchronnie zbliżał Virtus.pro do zwycięstwa. W rundzie numer 24 GODSENT świetnym wejściem przedłużyło swoje szanse i mimo tego, że każdy ich błąd oznaczał eliminację z turnieju, nie odpuszczali do końca. Udało im się nawet zresetować ekonomię VP i zapachniało remisem.  Po raz kolejny ze świetnej strony pokazał się Hampus „hampus” Poser i w ostatniej rundzie Polacy mieli bardzo mało pieniędzy. Nie zanosiło się, że wystarczy to by ugrać brakujący punkt. Dogrywka? NIE! Snax i pasha ugrywają za pomogą mag-7 rundę 2v5. 16-14 VP w finale!