Azjatyckiej scenie Counter-Strike: Global Offensive od początku powstania gry brakuje sukcesów na międzynarodowych arenach. Niektóre wydarzenia z niedawnego regionalnego Minora mogą napawać optymizmem, lecz czy wystarczy to, by sprawić niespodziankę?

Tym razem w Fazie Nowych Pretendentów na najbardziej prestiżowym turnieju w świecie counter-strike'a zobaczymy aż cztery zespoły z azjatyckiego regionu. Występu w Katowicach pewne było już TYLOO, które przy okazji FACEIT Majora w Londynie przebrnęło przez ten etap pierwszy raz w historii. Wszyscy spodziewali się jednak, że do ekipy Hansela „BnTeTa” Ferdinanda dołączą tylko dwie ekipy z Minora. Początkowo awans wywalczyły Renegades oraz Grayhound, natomiast ViCi Gaming zostało skazane na grę w rozgrywkach play-in z innymi drużynami z najniższego stopnia podium. Tam doszło już do ogromnej niespodzianki, bowiem chińska formacja dwukrotnie pokonała North, w tym raz w starciu best of 3. Kapitalna dyspozycja zapewniła jej bilet na IEM Katowice, a styl, w jakim go wywalczyła może tylko napawać optymizmem. Teraz przed azjatyckimi reprezentantami stoi trudniejsze zadanie. Muszą zaprezentować taką formę w znacznie ważniejszym momencie – na Majorze.

Przerwanie niechlubnej serii i poprawa sytuacji Azji

FACEIT Major w Londynie był poniekąd historycznym wydarzeniem dla azjatyckiej sceny. W Wielkiej Brytanii przez Fazę Nowych Pretendentów przebrnęło bowiem TYLOO, a jedno zwycięstwo w następnym etapie oznaczało pewny występ na Majorze w Katowicach. Tym samym, przerwana została niechlubna seria. Od ESL One Cologne 2016 awans na najważniejszy turniej, a wcześniej główne kwalifikacje, zawsze wywalczały właśnie TYLOO oraz Renegades. Rozczarowujące rezultaty sprawiały jednak, że obie te drużyny od razu zsyłane były do ponownej walki na Minorach, co blokowało drogę innym zespołom. BnTeT i spółka zwolnili jedno miejsce, a koledzy z regionu jeszcze bardziej poprawili sytuację.

Wydawać by się mogło, że ten mały sukces pozwoli najlepszemu chińskiemu składowi nabrać wiatru w żagle, jednak rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Faktem jest, że mocniej zachwycał on jeszcze przed podróżą do Londynu, aniżeli po niej. Początek maja 2018 roku przyniósł świetną lokatę 3-4. na IEM Sydney, a nieco ponad miesiąc później zawodnicy stanęli też na podium CS:GO Asia Championships. Do tego dołożyli również srebrne medale za IEM Shanghai, gdzie dopiero w finale musieli uznać wyższość NRG. Okres „pomajorowy” to już tylko jeden lepszy wynik – druga pozycja podczas TOYOTA Master Bangkok. Ponadto, formację dotknęły problemy kadrowe, których następstwem była wymiana dwóch graczy. DD i captainMo zostali zastąpieni przez Attackera oraz Summera i po tych roszadach trzeba oczekiwać zwiększenia siły rażenia. Warto pamiętać, że nowe strzelby miały już okazję pokazywać się na największej ze scen, a szczególnie pierwsza z wymienionych przeze mnie pokazała się z bardzo dobrej strony, nawet pomimo odpadnięcia Flash z bilansem 0-3. Kolejnym dodatkiem jest zakontraktowanie Ivana „Johnty” Shevtsova na pozycję trenera. Były coach HellRaisers z pewnością wniesie sporo doświadczenia w szeregi Azjatów, jeśli tylko znajdzie z nimi wspólny język. Komunikacja była bowiem kulą u nogi ekipy. Tłumaczenie taktyk zarówno po angielsku, jak i po chińsku było niewątpliwie jakąś przeszkodą dla BnTeTa. Od czasu przejęcia prowadzenia odsunął się on nieco w cień pod względem statystyk, które przed czasami dowodzenia miał na kapitalnym poziomie. Więcej obowiązków strzeleckich spoczęło na barkach somebody'ego i xccurate'a, a teraz, przy pomocy Attackera, Summera i Johnty, zespół powinien ponownie pokazać wszystko, co ma najlepsze.

Recepty na sukces długo szukało również Renegades, które przez ostatnie lata zdominowało z TYLOO azjatyckiego Minora. Zresztą, droga do Katowic także przyniosła drużynie triumf w tych rozgrywkach. Oczekiwania są jednak znacznie wyższe, a pierwszym celem powinno być przerwanie złej passy i zapewnienie sobie występu na kolejnym Majorze. Konstruowanie zespołu organizacja zakończyła pod koniec września, kiedy to jego szeregi zasilili liazz oraz Gratisfaction. Obaj ci zawodnicy pokazywali się ze świetnej strony na rodzimej scenie, a w nowym składzie mogli wreszcie wypłynąć na szerokie wody. Dotychczasowe zderzenie z tą rzeczywistością było pewnego rodzaju sinusoidą. Dobre, bądź nawet świetne wyniki jak ćwierćfinał ósmego sezonu ESL Pro League, Australijczycy przeplatali chociażby z pozycją 13-16. na IEM Chicago. Trzeba jednak przyznać, że z tej kilkumiesięcznej przygody można wyciągnąć więcej pozytywów, ponieważ formacja bardzo dobrze prezentowała się też w internetowych rozgrywkach w Stanach Zjednoczonych. Teraz przed nią najważniejszy sprawdzian, a jakie będą główne czynniki potrzebne do osiągnięcia satysfakcjonującego rezultatu? Przede wszystkim dyspozycja Justina „jks” Savage'a oraz Joakima „jkaem” Myrbostada. Pierwszy z nich przyzwyczaił już do wysokiego indywidualnego poziomu i nie jest kłamstwem określanie go najlepszym australijskim zawodnikiem. Jeśli chodzi o Norwega, pokazuje on coraz więcej przebłysków od czasu dołączenia do nowego zespołu. Spośród debiutantów, lepsze wrażenie zrobił póki co Sean „Gratisfaction” Kawaii. Okazał się być solidnym snajperem, nawet w rywalizacji z mocnymi przeciwnikami. Coraz bardziej zgrany kolektyw sprawia, że Renegades trzeba traktować obecnie jako najmocniejszą piątkę z azjatyckiego regionu. Przeszłość pokazała jednak, by w ich przypadku nie chwalić dnia przed zachodem słońca.

Idzie nowe - Grayhound i ViCi debiutują na Majorze

Na Majorze w Katowicach zobaczymy dwie drużyny, dla których to będzie debiut na turnieju tej rangi. Poprzez Minora awans wywalczyło Grayhound, które w zeszłym roku pomału zaczęło pojawiać się na międzynarodowej scenie. Australijczycy najbardziej dali się zapamiętać na Intel Extreme Masters w Sydney, gdzie pokonali ówczesne SK Gaming. Odpadnięcie na miejscu 9-12. nie było powodem do wstydu, ponieważ w meczu eliminacyjnym ich starcie z FaZe zakończyło się po trzech mapach. Zespół nie poszedł jednak za ciosem, a druga połowa roku była pasmem niepowodzeń podczas rywalizacji ze światową czołówką. Ostatnie lokaty na finałach siódmego sezonu ESL Pro League, IEM Shanghai oraz DreamHacku Masters w Sztokholmie mogły być rozczarowujące, a to nie jedyne problemy, z jakimi borykała się formacja. Jej szeregi opuścił Gratisfaction, który zasilił Renegades. Jego zadania z karabinem snajperskim w rękach przejął Euan „sterling” Moore, były gracz Legacy Esports. Zmiana nie przyniosła jeszcze pozytywnego akcentu na międzynarodowych turniejach, natomiast małym sukcesem trzeba oczywiście określać drugą pozycję na Minorze. Solidna postawa na rodzimym podwórku nie jest rzecz jasna gwarancją zwycięstw przeciwko silniejszym oponentom, ale w jakimś stopniu może napawać optymizmem. W Fazie Pretendentów Grayhound będzie jednak jednym z outsiderów, a każdy krok w stronę awansu równać się będzie niespodziance.

Na koniec opuszczamy Australię i ponownie przenosimy się do Chin. Tam bohaterami ostatnich dni w counter-strike'u byli zawodnicy ViCi Gaming, którzy zaskoczyli wszystkich pokonując dwukrotnie North. Paradoksalnie, awans Azjatów poprzez Minora byłby mniejszą niespodzianką od tej, której dokonali 27 stycznia. Muszę przyznać, że byłem jedną z osób, która cieszyła się z wprowadzenia turnieju play-in, a to dlatego, że za pewnik uznałem promocję trzeciej europejskiej formacji. ViCi skutecznie wyprowadziło mnie z błędu i wprawiło w niemały szok grą, jaką prezentowało. Gracze byli ułożeni pod względem taktycznym, co w połączeniu z dobrą formą strzelecką zaskoczyło nawet wyżej wspomnianych Duńczyków, uważanych za faworytów rozgrywek play-in. Na pierwszy plan w tej całej układance wysunął się reprezentant Hong Kongu – WingHei „Freeman” Cheung. Był on najjaśniejszym punktem całego azjatyckiego Minora, gdzie osiągnął rating 1.32 na trzynastu rozegranych mapach. W starciu decydującym o awansie także dało się go powstrzymać i zakończył on pojedynek z K/D +18. Kroku skutecznie dotrzymywał mu Andrew „kaze” Khong. Snajper z Malezji, dla którego będzie to drugi Major w karierze, świetnie radził sobie z rywalami i w powyższych rozgrywkach może pochwalić się ratingami 1.21 oraz 1.10. Zawodnicy wreszcie dali powód, by wierzyć, że wrześniowe transfery były udaną decyzją. Wtedy trykoty organizacji przywdzieli Kaze, aumaN oraz advent, prowadzący składu. Początkowo na próżno było ich jednak szukać na międzynarodowej scenie. Pojawili się na niej dopiero w grudniu, kiedy wystąpili na finałach ósmego sezonu ESL Pro League. W Danii zostali wyeliminowani po porażkach z Astralis i Renegades, lecz zebrali cenne doświadczenie. Teraz, po sukcesie na Minorze czas na początek nowej drogi w zmaganiach z najlepszymi. Podobnie jak Grayhound, Azjaci są notowani bardzo nisko i nie zmieniły tego nawet zwycięstwa z North. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, jednak kto wie, czy zespół nie ma kolejnych asów w rękawie.

Walka z Zachodem

Wczoraj organizatorzy IEM Katowice ujawnili ranking drużyn, według którego tworzone były rozstawienia na mecze pierwszej rundy. Tam drużyny z azjatyckiego Minora nie okupują wysokich miejsc. Najwyżej sklasyfikowano Renegades, które znalazło się na dziewiątej pozycji. Jedenaste jest TYLOO, czternaste Grayhound, natomiast ViCi Gaming zamyka całą stawkę. Zestawienie nie napawa optymizmem, a jego następstwem są teoretycznie lepsi przeciwnicy w pierwszej rundzie Fazy Pretendentów. Oczywiście, żeby osiągać sukcesy, trzeba pokonywać każdą przeszkodę na swojej drodze, lecz będzie to niezwykle trudne zadanie. Wierzę jednak, że składy nawiążą do swojej najlepszej gry i dobitniej zaznaczą obecność regionu na mapie counter-strike'a. W innym wypadku, ponownie grozi mu powrót hegemonii TYLOO-Renegades na każdym z Minorów.