IEM Katowice 2017 – to właśnie tutaj zaczęła się trwająca już cztery lata przygoda Izako Boars. Był to prawdziwy roller-coaster emocji – po początkowej ekstazie nadszedł ciężki okres dla organizacji. Teraz jednak przyszłość drużyny jawi się w jasnych barwach.

4 marca 2017 – Dziki wychodzą z lasu

Splendor, przepych, szum, rozgłos – ogłoszenie nowej organizacji na polskiej mapie CS:GO miało niespotykaną dotychczasowo skalę. Ale z drugiej strony jak mogło być inaczej, gdy była to marka sygnowana przez najpopularniejszą osobę środowiska – Izaka? Zaprezentowanie nowego projektu na najważniejszym esportowym wydarzeniu w kraju – IEM-ie – było PRowym strzałem w dziesiątkę. Młodzi gracze, którzy głównie zasłynęli na turnieju ASUS ROG, mogli poczuć się jak światowe gwiazdy popkultury. Tak żywiołowa była reakcja publiczności, ale również internetu. To oni – NEEX, STOMP i Luuliguzman mieli stanowić trzon drużyny.

fot. Izako Boars/Facebook

Weterani, budzący skrajne emocje

Pozostawała kwestia uzupełnienia składu, gdyż wcześniejsza trójka była raczej oczywistym wyborem. Byli to gracze, których Izak zabrał ze sobą na ASUS ROG, gdzie razem wygrali cały turniej – musieli się znaleźć w przyszłej drużynie Izako Boars. Zaledwie kilka dni później organizacja odkryła karty – do ekipy dołączyli repo i kamil. W porównaniu do wymienionej trójki, byli oni niemalże weteranami sceny, mimo swojego nadal młodego wieku. Wywołali jednak oni skrajne emocje społeczności. Lekko ujmując, nie mieli oni zbyt dobrej opinii wśród kibiców.

Początki

Piątka zaczęła grać razem, kibice zaś byli bombardowani materiałami marketingowymi, jak chociażby cała seria „ZOSTAĆ PRO” na kanale Izaka, gdzie przedstawiono początki Izako Boars. Wyniki jednak nie były najlepsze, ale mimo to nawet drobne LAN-y w Polsce przyciągały sporo widzów – wszyscy chcieli bowiem oglądać NEEXA i spółkę na serwerze. Pierwsza impreza – LAN w Częstochowie, gdzie Dziki zajęły drugie miejsce. Jak na debiut, był to bardzo dobry wynik, ale oczekiwania miały wręcz monstrualny poziom, zwłaszcza, że chwilę wcześniej IB poległo w kwalifikacjach do Polskiej Ligi Esportowej.

Przyszła pora na GameON Kielce i po raz kolejny Dziki dotarły do finału, jednak nie były w stanie postawić kropki nad i. Ulgę przyniósł dopiero Lordi's Cup, gdzie IB odniosło swój pierwszy sukces. Nadal był to jednak tylko średniej wielkości LAN w Polsce, pozbawiony topowych drużyn w kraju, a oczekiwania nie malały.

Pierwszy kryzys, który zmienił się w trzęsienie ziemi

28 lipca – chwilę po wygranym LAN-ie w Łodzi z drużyny nieoczekiwanie odchodzi STOMP. Snajper drużyny wybrał wówczas dla niego pewniejszą opcję zarobku – pracę w Danii, porzucając tym samym karierę esportowca. Był to ogromny cios szczególnie dla fanów drużyny, bowiem styl gry i bycia STOMPA sprawiał, że zawodnika nie dało się nie lubić. Prawdziwe trzęsienie ziemi nadeszło jednak miesiąc później, gdy z zespołu odszedł repo. Cybulski na swoim fanpage'u wylał z siebie dużo frustracji po przegranym finale CSBETGO CUP, stwierdzając, że dalsza gra nie jest w ogóle przyszłościowa. Organizacja miała niecałe pół roku, a już zdążyła ją dotknąć pierwsza drama. Co gorsze, zespół od tego momentu zaczął przypominać drzwi obrotowe, przez które przewija się masa zawodników, ale żaden z nich nie zostaje na dłużej.

Losujemy skład Izako Boars na dziś

Jesienią 2017 pierwotny zespół kompletnie się rozsypał, wraz z odejściem NEEXA i Luuliguzmana, czyli początkowych filarów. Przez organizacje przewijała się niezliczona liczba graczy, a brak stabilizacji przełożył się na słabe wyniki. Nagle organizacja, która z tak wielką pompą weszła w esport, popadła w przeciętność i straciła zainteresowanie społeczności, bo po prostu nie osiągała wyników. Na nic zdawały się zmiany, którymi wciąż starano się reanimować martwego Dzika. Drużyna mimo wszystko nadal znajdowała się w kręgu liczących się polskich drużyn, ale była to raczej kwestia marki, niż sportowej wartości zawodników.

Powrót NEEXA = powrót do normalności

Początek 2019 roku to przełomowy moment dla Izako Boars. Drużyna w końcu zaczęła trafiać ze swoimi transferami, sprowadzając do drużyny NEEXA i Patitka. Snajper ponownie znalazł się „w domu” i zrobił w późniejszych miesiącach ogromny progres. Patitek zaś już wtedy był „na peryferiach” CSa przez swojego dawnego VAC-bana od Valve. Fabrowski jednak nadal mógł występować w turniejach średniej rangi, co idealnie opisywało ówczesne aspiracje Izako Boars. W późniejszych miesiącach zaczął się klarować skład, wraz z przyjściem EXUSA i Luza. Całość złączył TOAO, który przybył do drużyny w październiku 2019 roku. Zespół w 2019 roku w końcu zaczął wygrywać turnieje, nawet międzynarodowe, a w grudniu dotarł do finału Polskiej Ligi Esportowej.

Dzik wciska ponownie reset

W 2019 wyniki owszem, były lepsze niż dotychczas, ale nadal włodarze organizacji mieli ochotę na więcej. Nic dziwnego – w końcu marka Izako Boars ma potężny fanbase, znakomitych sponsorów i najprawdopodobniej jedne z najlepszych warunków rozwoju, jakie można otrzymać na polskiej scenie. Pora więc było zrobić kolejne przetasowanie, gdyż w organizacji zrozumiano, że wylądowali pod szklanym sufitem. Na domiar złego z drużyny odszedł jej najjaśniejszy punkt – NEEX. Trela trafił do międzynarodowego składu SMASH, a wkrótce z IB pożegnali się również Luz i Patitek. Przyszła pora na nowy nabór.

Złote strzały

Marzec 2020 roku to czas testów przeprowadzonych przez organizację. Poszukiwano trzech, młodych, zdolnych, głodnych gry graczy. Postanowiono na model dosyć ryzykowny, ale gdy zostanie odpowiednio przeprowadzony, to powinien przynieść duże zyski. W skrócie organizacja chciała znaleźć młode talenty, które dorosną pod skrzydłami IB. Patrząc szerzej, było to trzecie podejście organizacji – w końcu pierwszy nabór to było nic innego, jak szeroko zakrojone testy w wykonaniu Izaka. Później przeprowadzono podobne, które miały swój finał w Poznaniu na PGA. Tym bardziej decyzja o poszukiwaniu nowego narybku mogła być ryzykowna, zważając na wcześniejsze doświadczenia. Z drugiej jednak strony zespołowi nie opłacało się zatrudnianie znanych ksywek, gdyż to również przyniosło słaby efekt. Co więc mogło zaważyć na wyborze modelu „z juniorami”?

Przede wszystkim zabrali się za niego odpowiedni ludzie, czyli TOAO i Hyper. Obaj doskonale rozumieją grę, wiedzą czego potrzebuje dobry zespół, a wraz ze swoją wiedzą będą w stanie wychować nowych znakomitych graczy. Wspomagał ich Mateusz Salwa, który był odpowiedzialny za warstwę mentalną testów. Na kogo padł wybór? Na siuhego, szejna i avisa. Jak sam Salwa przyznał na łamach naszego portalu, że dwóch pierwszych graczy: „to były jednostki, po których od razu było czuć, że są nastawieni na 100% pracy i działania”. Jak się później okazało, były to dwa złote strzały.

2020 – rok rozwoju

Jak już wspomnieliśmy, w marcu do drużyny dołączyła utalentowana trójka. Zespół startował z niskiego pułapu – drugiej setki rankingu HLTV. W grze widać było jednak nieustanny postęp, a wraz z nim przychodziły co raz lepsze wyniki. Dziki pięły się w górę rankingu i przez dobre kilka miesięcy kręciły się przy w okolicach 50. lokaty na świecie, czyli przy miejscu dotąd nieosiągalnym dla organizacji. Szczególnie przyjemnie oglądało się rozwój wcześniej wymienionej dwójki – siuhego i Szejna, których umiejętności rosły z miesiąca na miesiąc. Pod koniec roku jednak nagle progres zaniknął, a zespół stanął przed kolejnym ważnym wyborem, gdyż wydawało się, że potencjałem mógł dobić do ściany.

2021 otwarty z przytupem

Nadszedł nowy rok, styczeń, czyli okres szalonej, unikalnej wręcz szufli na polskim podwórku. Izako Boars jednak uwinęli się z zakupami błyskawicznie, jako pierwsi przedstawiając skład. Nazwiska robiły wrażenie – do drużyny dołączyli mono i STOMP. Płomiński tym samym wracał, jak kiedyś NEEX, do korzeni, będąc w zupełnie nowym miejscu, niż w 2017 roku. Wówczas był u progu swojej kariery, teraz dołączał do Izako Boars jako utytułowany gracz, kluczowy element potęgi Illuminar z 2019 roku. Towarzyszył mu kolega z iHG – mono – który również do Izako Boars mógł wnieśc nie tylko po prostu umiejętności, ale przede wszystkim doświadczenie z gry na bardzo wysokim poziomie.

Pora w końcu wykorzystać swój potencjał

Izako Boars, mimo różnych wyników, od zawsze należało do czołówki polskich organizacji. Tak już bywa, gdy mamy do czynienia z wielką marką, za którą stoją potężni sponsorzy i profesjonaliści w zarządzaniu biznesem. Na polskiej scenie nie mamy zbyt wielu takich bytów, więc tym bardziej można było odczuwać frustrację, że IB nigdy tak naprawdę nie uwolniło swojego potencjału. Z obecnym składem musi to w końcu nastąpić. W zespole wymieszono doświadczenie i młodość, nie zrobiono jednak tego w banalny sposób. Wykorzystano graczy, którzy są w tym aspekcie w absolutnej krajowej czołówce. Dziki po znakomitych wynikach w styczniu, złapali w lutym lekką zadyszkę. Miejmy jednak nadzieję, że niedawno zakończony bootcamp będzie dla nich niczym zastrzyk adrenaliny do serca i popchnie ich do coraz lepszych wyników.