Brandon Stirrup, menedżer strategii biznesowej Xboxa, pochwalił się stworzeniem piłkarskiej gry z pomocą AI. Według jego relacji spędził nad nią dwa dni, ale aktywnej pracy miał zaledwie trzy godziny. Później zaczął przekonywać, że deweloperzy ignorujący sztuczną inteligencję nie rozumieją prowadzenia biznesu. Dyskusja skończyła się dezaktywacją jego konta na X.
Stirrup nie udawał, że przygotował hit na poziomie największych produkcji. Sam nazwał projekt słabym, choć nadającym się do poprawy. Mimo to z weekendowego eksperymentu wyciągnął daleko idące wnioski o całej branży, sugerując, że każdy może dziś stworzyć grę, a firmy powinny otwarcie przyznawać się do korzystania z AI.
Jest jednak zasadnicza różnica między prototypem a produktem, za który ktoś zapłaci kilkaset złotych. Gra musi działać na różnych konfiguracjach, przejść testy, uwzględniać prawa do wykorzystanych materiałów i nie rozsypywać się po pierwszej aktualizacji.
W sporze miesza się zresztą różne zastosowania sztucznej inteligencji. Algorytmy sterujące przeciwnikami istnieją od dekad, natomiast generowanie grafik, dialogów czy kodu stawia dodatkowe pytania o autorstwo i jakość.
Ciekawy jest również rozdźwięk w komunikacji Microsoftu. W lutym szefowa Xboxa Asha Sharma zapowiadała, że nie zaleje platformy bezwartościowymi treściami generowanymi maszynowo. W październiku ogłosiła Xbox Labs, zespół eksperymentujący z nowymi technologiami. To jednak nie zapowiedź zastąpienia deweloperów algorytmami.
Jak ustalił „PC Gamer”, Stirrup sam dezaktywował konto ze względu na ogromną liczbę odpowiedzi. Nie ma potwierdzenia jego zwolnienia ani firmowych sankcji.
AI może przyspieszyć pisanie kodu i prototypowanie. Dopóki jednak ktoś nie pokaże gotowej, dobrze działającej gry, argument „zrobiłem coś w trzy godziny” niewiele mówi o przyszłości profesjonalnej produkcji.