Esports World Cup chce, żeby droga na wielką scenę zaczynała się również w lokalnym klubie gamingowym, a nie tylko w profesjonalnej lidze. Organizatorzy przedstawili zasady kwalifikacji na 2027 rok. Plan zakłada ponad 400 turniejów i udział nawet 1,8 miliona graczy, choć są to na razie założenia programu Road to EWC, a nie liczba potwierdzonych zgłoszeń.

Nowością są dwie ścieżki. Direct Qualifiers pozwolą organizatorom uznanych zawodów włączyć własne rozgrywki do systemu awansu bez rezygnowania z nazwy imprezy i praw komercyjnych. Z kolei Satellite Last Chance Qualifiers mają otworzyć drzwi uczelniom, regionalnym federacjom, cyberkawiarniom i mniejszym organizatorom.

Jest jednak szczegół, o którym łatwo zapomnieć, czytając nagłówki. Wygranie lokalnych eliminacji nie oznacza bezpośredniego awansu na Esports World Cup. Zwycięzca dostanie miejsce w Last Chance Qualifier i dopiero tam powalczy o przepustkę na główny turniej. Fundacja zapowiada wsparcie przy zakwaterowaniu i wizach, ale nie potwierdziła pokrycia kosztów przelotów.

Na początek format Satellite obejmie Counter-Strike 2, Street Fighter 6, FATAL FURY: City of the Wolves oraz szachy. Kolejne gry mają zostać ogłoszone później. Dla polskich organizatorów to potencjalna szansa na włączenie lokalnych zawodów do międzynarodowego systemu, choć na razie nie potwierdzono żadnego turnieju w naszym kraju.

Że droga przez kwalifikacje ostatniej szansy ma sens, pokazał Portugalczyk João „jafonsogv” Vasconcelos. W 2024 roku awansował w ten sposób do turnieju EA SPORTS FC, a następnie został mistrzem.

Zgłoszenia organizatorów trwają do 20 grudnia 2026 roku, a zaakceptowane imprezy muszą zakończyć się najpóźniej 1 czerwca 2027. Dopiero po zamknięciu naboru okaże się, ile lokalnych rozgrywek rzeczywiście znajdzie się w oficjalnym systemie i czy nowe zasady przełożą się na większą obecność mniej znanych zawodników.