Don’t Nod znalazło się w naprawdę ciężkiej sytuacji finansowej. Studio znane przede wszystkim z Life is Strange przyznaje, że jego dalsze funkcjonowanie po 31 stycznia 2027 roku stoi pod znakiem zapytania.
Nie oznacza to jeszcze bankructwa ani pewnego zamknięcia firmy. Problem jest jednak poważny, bo Don’t Nod otwarcie mówi, że będzie potrzebować dodatkowego finansowania z zewnątrz, żeby utrzymać działalność.
W pierwszej połowie 2026 roku firma zanotowała około 6,1 mln euro przychodu, ale jednocześnie miała 4,3 mln euro ujemnej EBITDA operacyjnej. Jeszcze gorzej wygląda stan gotówki. Pod koniec 2025 roku Don’t Nod miało 15,4 mln euro, pod koniec czerwca 2026 już 9,8 mln, a miesiąc później około 8 mln euro.
Skąd te problemy? Ostatnie gry studia po prostu nie zarabiały tyle, ile zakładano. Banishers: Ghosts of New Eden zebrało niezłe recenzje, ale sprzedaż rozczarowała. Podobnie było z Jusant. Don’t Nod musiało dokonać wielomilionowych odpisów związanych z obiema produkcjami.
Sytuacji nie uratowało również Lost Records: Bloom & Rage. Gra była dobrze przyjęta i idealnie pasowała do wizerunku studia od narracyjnych przygodówek, ale jej wyniki finansowe także znalazły się poniżej oczekiwań.
To największy problem Don’t Nod: studio nadal potrafi robić dobre gry, ale nie potrafi obecnie sprzedawać ich na poziomie, który pokrywa rosnące koszty produkcji.
Firma rozpoczęła więc kolejną restrukturyzację. Francuski oddział ma zostać skupiony wokół jednej linii produkcyjnej, a pracę może stracić nawet 90 osób. Nie są to jeszcze zakończone zwolnienia, ale skala planowanych cięć dobrze pokazuje, że Don’t Nod nie bawi się już w kosmetyczne oszczędności.
Studio ma jeszcze projekty w produkcji oraz kontrakty z zewnętrznymi partnerami, między innymi związane z marką należącą do Netflixa. To może zapewnić trochę oddechu, ale bez świeżego kapitału sytuacja pozostaje bardzo niepewna.
Najważniejsze jest więc jedno: Don’t Nod nie ogłosiło zamknięcia, ale realnie walczy dziś o przetrwanie. A dla studia, które jeszcze kilka lat temu próbowało rozwijać własne IP i uniezależniać się od dużych wydawców, jest to wyjątkowo bolesny zwrot.